Reklama

Sąsiad sąsiadowi... wężem?

04/07/2016 11:21

Arboretum w Cisowej to obejmuje obszar 283 ha. Jako polana śródleśna położone jest w centrum zalesionego Pogórza Przemyskiego. Występuje tu wiele gatunków zwierząt i roślin typowych dla takiego środowiska. W jego sercu znajduje jest także kilka prywatnych domów. Otoczeni dziką przyrodą mieszkańcy mają z tytułu tego sąsiedztwa wiele korzyści, ale bywają też niedogodności...

Chodzi głównie o rozebraną owczarnię, wchodzącą w skład niegdysiejszego PGR-u. Jak donosi jeden z mieszkańców miejscowości, nieuporządkowany teren w tym miejscu, a więc gruz, doły i nieskoszona trawa stały się świetną kryjówką dla węży. Stąd na pobliskich działkach i przy domostwach pojawia się więcej niż zazwyczaj jadowitych gatunków.

W nieco innym świetle przedstawia sprawę dyrektor Arboretum w Bolestraszycach Narcyz Piórecki:

– Nie mogę się zgodzić z tym, że teren ten nie jest uporządkowany, wszystkie niebezpieczne materiały zostały usunięte. Owszem, zostały doły będące pozostałością owczarni i gruz po rozbiórce tego budynku[paywall]. Jest nam on jednak potrzebny do wtórnego użytku, posłuży choćby do naprawy drogi, która służy także mieszkańcom. Gdzieś musimy go przecież składować, a miejsce, o którym mowa, jest i tak sporo oddalone od większości zabudowań.

Reklama

Pozostałości owczarni znajdują się w pewnej odległości od większości domów mieszkalnych, jest jednak kilka działek, które pozostają w pośredniej bliskości obiektu i trudno ich właścicieli marginalizować. 

Słowo przeciwko słowu...

– Nie zgodzę się z tym, jakoby ten teren miał stanowić siedlisko węży. Wokół są setki hektarów łąk i lasów, gdzie znajdują się naturalne uskoki i zapadliska mogące stanowić naturalną bazę dla gadów. Nie sądzę, żeby obecny stan obiektu miał jakiś znaczący wpływ na częstotliwość ich występowania w okolicy. Jeśli zaś chodzi o koszenie tego terenu, to sądzę, że większość mieszkańców zdaje sobie sprawę z tego, że są to łąki jedno- i dwukośne, co ma ogromne znaczenie dla tutejszego ekosystemu. Częstsze wykaszanie miałoby na nie negatywny wpływ. Zresztą najbliższe koszenie będzie miało miejsce już w lipcu – wyjaśnia Narcyz Piórecki.

Reklama

Jakie plany?

Jak informuje dyrektor arboretum, obecny stan obiektu nie jest efektem niedopatrzenia czy zaniedbania. – Do całego tego obszaru staramy się podchodzić po gospodarsku, zachowujemy to, co może się nam przydać w przyszłości i gospodarujemy tak, jak uważamy za słuszne i zgodnie z przepisami, w końcu cały ten teren należy do obszaru Natura 2000. Mamy daleko idące plany co do tej działki. Chcemy, aby w przyszłości powstała tu doświadczalna stacja naukowa, czekamy w tym celu na nabór wniosków o dofinansowanie. Dalecy jesteśmy od wchodzenia w konflikty sąsiedzkie. Szkoda, że żaden z mieszkańców nie poinformował nas bezpośrednio o swoich obawach. Na pewno sprawie przyjżę się osobiście i jeśli przepisy na to pozwolą, będę chciał utworzyć strefę buforową pomiędzy działką, o której mowa, a działkami sąsiednimi – obiecuje dyrektor arboretum Narcyz Piórecki.


kjz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hgfds - niezalogowany 2016-07-04 15:32:41

    KomunikatW dniu dzisiejszym o godz. 4 na przejściu granicznym z Ukrainą Uściług - Zosin funkcjonariusze Straży Graniczne wydali decyzję o zakazie wjazdu na terytorium Polski zespołowi ukraińskiemu „Ot Vinta”. W uzasadnieniu podano, że zespół stanowi „zagrożenie dla ładu i porządku publicznego”. W dniu dzisiejszym o godz. 20 „Ot Vinta” miał dać koncert w Warszawie w ramach festiwalu „Plac Defilad”. Muzycy występowali w Polsce ok. 20 razy, m.in. w 2012 r. wzięli udział w „Sopot International Festiwal”. Pierwotnie „Ot Vinto” miał wystąpić w dniu 2 lipca w Przemyślu w czasie zorganizowanej przez Związek Ukraińców w Polsce cyklicznej imprezy „Noc na Iwana Kupała”. Organizacja kibiców przemyskiej „Polonii” oskarżyła zespół „o promowanie ideologii banderowskiej”. Na tej podstawie prezydent Przemyśla Robert Choma wymusił na miejscowym oddziale ZUwP odwołanie imprezy. Po tym fakcie zespół został poproszony o zagranie w czasie festiwalu „Plac Defilad”, jednak decyzja Straży Granicznej o zakazie przyjazdu muzyków do Polski doprowadziła do zerwania również tego przedsięwzięcia kulturalnego. ZUwP z narastającym niepokojem obserwuje coraz agresywniejsze działania wymierzone w społeczność ukraińską w Polsce oraz wzmagającą się antyukraińską histerię w naszym państwie. W roku ubiegłym doszło do fali zniszczenia przez „nieznanych sprawców” ukraińskich upamiętnień w Polsce, w tym na Cmentarzu Wojskowym w Pikulicach, który znajduje się pod pieczą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W niedzielę, 26 czerwca br., kibole i tzw. środowiska narodowe zaatakowały uczestników dorocznej uroczystości religijnej w Przemyślu. I choć zatrzymano część najbardziej agresywnych bojówkarzy, to jednak nie udało się powstrzymać prowadzonej przez nich kampanii nienawiści i gróźb pod adresem Ukraińców i Ukrainy. To już kolejna fala agresji antyukraińskiej w Przemyślu i całej Polsce południowo-wschodniej. Do pierwszej doszło w 1991 r., gdy papież Jan Paweł II odnowił greckokatolicką diecezję przemyską i postanowił zwrócić grekokatolikom ich dawną katedrę biskupią. Do kolejnej fali działań antyukraińskich doszło w latach 1994 -1997 w związku z ukraińskimi upamiętnieniami na tym terenie, zorganizowaniem w Przemyślu Festiwalu Kultury Ukraińskiej oraz demontażem kopuły dawnej katedry grekokatolickiej. Komuś bardzo zależało i nadal zależy, by na pograniczu polsko-ukraińskim nie było spokoju. I żeby pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą utrzymywał się stan permanentnego napięcia, by uniemożliwić rozwój stosunków dobrosąsiedzkich. Żeby Polska postrzegała w Ukrainie nie partnera, lecz zagrożenie. I na odwrót. Akcja niszczenia upamiętnień ukraińskich w Polsce z 2015 r. miała na celu wywołanie podobnych działań na Ukrainie. m.in. po to, by uzasadnić „patrolowanie” granicy polsko-ukraińskiej przez polskie organizacje paramilitarne, które miały strzec Polski przed „ukraińskimi faszystami”. Prowokacja się nie powiodła, bo na Ukrainie nie niszczono polskich upamiętnień, zaś granica pozostała spokojna. Gołym okiem było widać, że komuś bardzo zależy, żeby na walczącej z rosyjską agresją doszło do otwarcia drugiego, tym razem „polskiego frontu”. Ten „ktoś” się przeliczył, podobnie będzie również tym razem, bo nietrudno odgadnąć celów działania organizatorów antyukraińskich kampanii. Tegoroczna akcja wywołania kolejnej fali nienawiści do Ukraińców i Ukrainy oraz ataków na naszą społeczność, w tym ataku na uroczystość religijną w Przemyślu, mają na celu storpedowanie zacieśniania współpracy NATO z Ukrainą, czego kolejna odsłona nastąpi w czasie szczytu Sojuszu w Warszawie (8-9 lipca). Chodzi również o to, by zademonstrować światu, że wschodnia flanka NATO nie umacnia się, lecz osłabia przez rzekomo narastający konflikt polsko-ukraiński i polsko-litewski. A także o to, by Światowe Dni Młodzieży w Krakowie nie stały się radosnym spotkaniem młodych ludzi z papieżem Franciszkiem, lecz żeby je przyćmiła wrogość między poszczególnymi narodami w naszej części Europy. Aby również w ten sposób w zapomnienie poszło dziedzictwo Jana Pawła II, który walnie przyczynił się do odzyskania wolności przez narody naszego regionu. Wobec zagrożenia bezpieczeństwa członków społeczności ukraińskiej w Polsce w wyniku agresywnych działań kiboli i tzw. środowisk narodowych wzywamy władze Rzeczypospolitej Polskiej do podjęcia stanowczych działań. I nieprowokowanie dodatkowego napięcia nieprzemyślanymi i prowokacyjnymi decyzjami, takimi jak niewpuszczanie do Polski zespołu muzycznego. Dostatecznie wiele środowisk biega wokół z zapałkami, by podobnymi akcjami zajmowały się również władze państwowe.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Przemyslanin - niezalogowany 2016-07-04 21:08:05

    Mieszkam w Przemyślu i jakoś nie widzę zagrożenia dla bezpieczeństwa członków społeczności ukraińskiej w tym mieście i okolicy.  Pracuję z  Ukraińcami i jest ok. Każdy naród ma takich bohaterów jakich chce (nawet bandytów). Natomiast jeśli ktoś chce czcić bandy UPA  to jednak zdecydowanie nie w Polsce.  Krzyki i żałosne odwoływanie się do JPII nie pomogą.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama