Spotkanie wójta Wiesława Bembenka z zaniepokojoną działaniami urzędników lokalną społecznością obnażyło skalę problemów, z którymi przyjdzie się zmierzyć w bliższej i dalszej perspektywie obu stronom konfliktu. Gminę czeka m.in. wykup kanalizacji do końca 2018 r., wypłacenie zaległego dodatku wyrównawczego nauczycielom, reorganizacja sieci szkół. Aktualne bolączki władzy oraz mieszkańców to m.in. likwidacja stołówek szkolnych.
Do konfrontacji doszło w poniedziałkowe popołudnie, 21 marca br. Rozmowy trwały ponad dwie godziny. W sali gimnastycznej dubieckiej podstawówki zebrali się mieszkańcy Dubiecka, Przedmieścia Dubieckiego, Nienadowej i Bachórca, zaniepokojeni docierającymi do nich informacjami mówiącymi o likwidacji stołówek szkolnych i przekazaniu ich zadań firmom cateringowym. Rodzice dzieci oraz młodzieży uczącej się sądzili, iż są to jedynie plotki. Wiesław Bembenek, włodarz gminy, poproszony został o jednoznaczną odpowiedź na nurtujące ich pytania[paywall].Panie przygotowujące posiłki w szkołach zostały zaproszone w marcu br. do wójta na rozmowę. Wówczas dowiedziały się, że los kuchni jest przesądzony, zostaną zlikwidowane, a one będą mogły dalej gotować, jeśli założą firmy cateringowe. Za symboliczną złotówkę Wiesław Bembenek obiecał wydzierżawić im wyposażenie kuchni. Po tym fakcie w środowisku lokalnym zawrzało.
– Jak to? – dziwili się mieszkańcy – przecież obecny wójt, kierujący do niedawna placówką oświatową w Nienadowej, sam podziękował firmie cateringowej i „postawił” na kuchnię. Ponadto rodzicom trudno było i jest zrozumieć, że władza nie liczy się z ich zdaniem – opinią wyborców. – W tej chwili na wyżywienie dziecka w szkole przeznacza się 3 złote 50 groszy. Wójt twierdzi, że są firmy gotowe „kucharzyć” za 2 złote 50 groszy. Pracownica kuchni zaproponowała, że na życzenie wójta za tę kwotę może ugotować ścierankę, czyli zupę mleczną z ziemniakami – informują zbulwersowani postawą urzędnika rodzice. Martwią się o jakość posiłków, w razie gdyby zamysły wójta poparli radni i projektowana rzeczywistość stała się faktem.

fot.Aleksandra Białoń
Radni uczestniczący w dyskusji.
Jaka będzie postawa radnych? Trudno orzec. Na poniedziałkowe rozmowy przybyło kilku z nich. Pomimo że wójt zobowiązał się w obecności rodziców do powiadomienia o planowanym spotkaniu radę gminy, nie uczynił tego. Zainteresowani sami szukali kontaktu z przedstawicielami władzy. Na miejscu przekonywali ich do swych racji, nie bez emocji, jednak rzeczowo.
Rodziców poparła radna Maria Grzegorzak, prezentując stanowisko Komisji Oświaty, Kultury i Spraw Socjalnych, jednogłośnie opowiadającej się przeciwko likwidacji czy też reorganizacji stołówek szkolnych na terenie gminy. – Istniejące stołówki powinny być atutem szkoły i naszego środowiska, a placówka oświatowa winna promować zasady i sposób zdrowego, prawidłowego odżywiania. W okresie wakacyjnym odbyliśmy posiedzenie objazdowe. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem wyposażenia kuchni – przyznała M. Grzegorczyk. – Warto dbać o dobro dzieci, które są naszą przyszłością – dodała na zakończenie.
– Jesteśmy na Podkarpaciu, gdzie każde miejsce pracy jest na wagę złota – padały głosy z sali. – Szukanie oszczędności tylko na drodze redukcji etatów prowadzi donikąd – przekonywali wójta i radnych zebrani.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Władza płaci za swoje więc jej to nie cieszy.
Ah te wszystkie dziadowskie gminy z ich dziadowskimi wójtami, którzy tylko kombinują jak tu zaoszczędzić na wszystkich za wyjątkiem własnego dworu, przydupasów i członków familii. Zygać się już człowiekowi chce jak słyszy, że jakiś lokalny kacyk chce na czymkolwiek oszczędzać. Pieniądze są dla ludzi i na ich potrzeby a nie ludzie dla pieniędzy do jasnej cholery.
prawda jeszcze wyjdzie na jaw i zwycięży !!!!
drodzy mieszkancy sasiedniej gminy chcialabym wam przypomniec ze istnieje taka forma jak odwolanie wojta ze stanowiska poprzez referendum lokalne mieszkancow danej jednostki samorzadu teryorialnego.
ustawa o referendum lokalnym file:///C:/Users/Toshiba/AppData/Local/Temp/D20000985Lj.pdf
Pan wójt i jego przewodniczący zaczęli oszczędności od likwidacji tego co dotychczas działa dla dobra dzieci. Można stwierdzić, że na koniec kadencji wójtowi można przypiąć przydomek "LIKWIDATOR". Sobie czyli radnym i kierownikom podnoszą pensje co roku i mówią, że tak muszą zgodnie z prawem. Orientuję się, że jednak gdyby radni obniżyli sobie diety o połowę do 150 zł za sesję lub debatę w komisji chyba zrobiliby coś na rzecz oszczędności, a nie tylko likwidować wszystko co można. Podaję przykład wójta z Tarnowca http://rzeszow.tvp.pl/18343382/wojt-tarnowca-oszczedzanie-w-gminie-zaczal-od-siebie
Przed wyborami było obiecane przejście dla pieszych na skrzyżowaniu w Nienadowej, a po wyborze na stanowisko wójta wszystko ucichło, tylko urząd gminy potrafi przesuwać pomniki i zwalniać zaufanych i pracowitych obywateli naszej miejscowości.
Panie wójcie nie ma co opowiadać, że gmina nie ma pieniędzy. Nie jest Pan tutaj za karę tylko za wysokie pobory. Proszę wrócić do poprzedniej pracy, ktoś przyjdzie na Pana miejsce.
Władza płaci za swoje więc jej to nie cieszy.
Ah te wszystkie dziadowskie gminy z ich dziadowskimi wójtami, którzy tylko kombinują jak tu zaoszczędzić na wszystkich za wyjątkiem własnego dworu, przydupasów i członków familii. Zygać się już człowiekowi chce jak słyszy, że jakiś lokalny kacyk chce na czymkolwiek oszczędzać. Pieniądze są dla ludzi i na ich potrzeby a nie ludzie dla pieniędzy do jasnej cholery.
prawda jeszcze wyjdzie na jaw i zwycięży !!!!