– Jestem dumna z mamy. Była sama samiuteńka, a mimo to interweniowała. Krzyczała i możliwe, że dzięki tej reakcji rozgoniła napastników – mówi Czytelniczka. Panie zgłosiły się do naszej redakcji z prośbą o apel: nie bójmy się działać, gdy komuś dzieje się krzywda.
Długi weekend majowy, środek dnia, osiedle Warneńczyka. Córka 77-letniej przemyślanki żegnała właśnie rodzinny dom. Zbierała się do siebie.
– Zaszłam na dół coś zapakować, jak to mama. Zauważyłam, że coś się dzieje między autami. Młody chłopak kucał i rękami zasłaniał głowę, a inni kopali go jak worek treningowy. Coś strasznego, krew się lała, zaczęłam krzyczeć, żeby przestali. Nic to nie pomogło. Krzyczałam: Znam was! Wtedy jeden z napastników prysnął chłopakowi w twarz gazem i uciekli – opowiada seniorka, która od 40 lat mieszka w jednym z bloków (nazwisko do wiadomości redakcji).
Na pytanie, czy się nie bała, odpowiada:
– Przecież nie mogłam odejść. Nie bałam się wtedy, bo to był ludzki odruch. Nigdy wcześniej nie widziałam bójki. Chciałam zaapelować do ludzi, aby reagowali na to, co widzą, bez względu na to, ile mają lat. Nie wolno być obojętnym.
Po chwili na miejscu była jej córka.
– Zdziwiłam się, że mama nie wraca, więc szybko zeszłam. Zobaczyłam, że stoi cała roztrzęsiona, ktoś leży. Pobitego chłopaka podniosły koleżanki i posadziły na ławce. Nie chcieli nic mówić, więc ich poinformowałam, że czy sobie tego życzą, czy nie – dzwonię po policję. Mama nie miała przy sobie telefonu. Stanęłam z boku i obserwowałam dyskretnie, czy nie będą chcieli odejść, ale chłopak chyba nie był w stanie – opowiada.
Kobieta z racji wykonywanego zawodu jest świadoma pewnych procedur.
– Akcja równa się reakcja. W takich sytuacjach nie wolno przymykać oka, najważniejsze jest bezpieczeństwo drugiego człowieka. Nie mogłam pozwolić, żeby sobie poszli, bo nie wiedziałyśmy, ile to wszystko trwało, jakich obrażeń doznał ten młody człowiek. W takich sytuacjach warto być przy pokrzywdzonej osobie i natychmiast dzwonić pod numer 112. Dyspozytor wyjaśni, co robić, samemu nie trzeba być alfą i omegą – zaznacza.
– Nie wiemy, co się stało, czy ten człowiek komuś zawinił, ale to w takiej chwili nie jest ważne. Wyjaśni to policja. Potrzebującego człowieka nigdy przenigdy nie zostawiajmy samego – apeluje.
Policja potwierdza, że zdarzenie zgłoszono.
– Komenda Miejska Policji w Przemyślu otrzymała zgłoszenie w dniu 3 maja bieżącego roku dotyczące zdarzenia na ulicy Grunwaldzkiej w Przemyślu, według którego młody mężczyzna został uderzony. Wykonano wstępne czynności i na podstawie zgromadzonego materiału ustalono, że doszło do naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonego, a czyn ten ścigany jest z oskarżenia prywatnego – informuje oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu młodszy aspirant Joanna Golisz.
77-latka była zaskoczona, że choć sytuację widziały dwie dziewczyny, nie próbowały pomóc.
– Może się bały, ale przecież wystarczy krzyczeć, pobiec po pomoc, zadzwonić. Trzeba człowieka jakoś ratować – przekonuje seniorka.
Jak pomóc, gdy jesteśmy świadkami bójki? O wskazówki poprosiliśmy panią aspirant.
autorka: Aleksandra Nowotyńska
Jeśli jesteś świadkiem zachowania niezgodnego z prawem:
– w każdym przypadku natychmiast zawiadom policję, nie zastanawiaj się, czy ktoś wezwał pomoc przed tobą, zadzwoń mimo wszystko. Lepiej zadzwonić kilka razy niż wcale. Prawdopodobieństwo ujęcia sprawcy zależy od czasu, jaki upłynął od zdarzenia do wezwania policji
– zachowaj spokój, podczas przekazywania informacji służbom skoncentruj się na rzeczowym opisaniu szczegółów zdarzenia, które mogą mieć znaczenie dla postępowania policji. Opisz dokładnie, co się stało, wskaż miejsce zdarzenia – np. podaj miejscowość, nazwę ulicy, numer domu albo mieszkania, liczbę poszkodowanych – jeśli są. Opisz ich stan: np. czy są przytomni, czy mają jakieś obrażenia
– krzycz głośno (w ten sposób zaalarmujesz inne osoby, a w przypadku np. bójki, może to przerwać atak na pokrzywdzonego)
– staraj się w miarę możliwości zatrzymać sprawcę na gorącym uczynku, tzn. w momencie popełniania czynu zabronionego
– staraj się zwrócić uwagę na to zdarzenie jak największej liczbie osób
– jeżeli w pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby Ci pomóc – nie narażaj się, nie reaguj natychmiast, staraj się powiadomić jak najszybciej policję, a Ty sam spróbuj zapamiętać jak najwięcej szczegółów zdarzenia, wyglądu sprawcy, okoliczności itp.
Dzwoń na numer alarmowy
112 – Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Operator przekieruje twoje zgłoszenie do odpowiednich służb ratunkowych – policji, straży pożarnej, ratownictwa medycznego
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze