– To nie może być przypadek, żeby w tak krótkim czasie w wiosce paliło się trzy razy. A najbardziej podejrzane jest to, że te pożary wybuchały tylko w jednej części wioski – mówi jeden z mieszkańców podprzemyskich Kuńkowiec.
Psychoza i strach przed podpaleniem zmobilizowały mieszkańców, którzy zorganizowali straż obywatelską. Przez kilka wieczorów i nocy po wiosce chodziły patrole wolontariuszy i wypatrywały, czy nie kręci się nikt podejrzany. Część Kuńkowiec[paywall] wysuniętą najdalej na zachód miejscowi nazywają Ogrodziska albo Rejki. To tutaj w ciągu dwóch tygodni strażacy interweniowali aż trzy razy.
Pierwszy raz w poniedziałek, 7 grudnia. Było tuż przed dwudziestą trzecią, kiedy ktoś przejeżdżający drogą zauważył płomienie i powiadomił Komendę Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu. Palił się blaszany kontener adaptowany na działkową altankę. Z ogniem walczyły dwa zastępy strażaków. Po ugaszeniu pożaru i zabezpieczeniu pogorzeliska uznano, że prawdopodobną przyczyną pożaru było podpalenie. Istotne było również to, że kilka dni wcześniej do altanki ktoś się włamał, ale niczego nie ukradł.

fot.Jacek Szwic
Niezamieszkały drewniany dom, z którego zostały tylko ściany.
Pięć dni później znowu mieszkańców zbudziło wycie strażackiej syreny. Dochodziła trzecia w nocy, kiedy również z drogi ktoś zauważył płomienie i powiadomił strażaków. Tym razem palił się drewniany dom, w którym od dawna nikt nie mieszkał. Podczas akcji, w której udział brały trzy zastępy strażaków z komendy miejskiej i jeden zastęp Ochotniczej Straży Pożarnej z Ujkowic, zdołano uratować jedynie ściany budynku.
W tym przypadku nie ustalono przyczyn pożaru, choć było to podejrzane, gdyż do budynku, w którym nikt nie mieszkał, nie był podłączony prąd. Skąd więc ogień? Minął tydzień i strażacy znowu zostali wezwani do Kuńkowiec. Palił się renault megane. Do dzisiaj kilka metrów od fortecznej drogi, praktycznie już na polu, wyraźnie widać ślady po spalonym samochodzie. Resztki opon, stopione plastikowe elementy karoserii i szkło z rozpryśniętej szyby. Ponieważ w tym miejscu raczej nikt nie parkuje, mieszkańcy podejrzewają, że pewnie ktoś podpalił auto, którego chciał się pozbyć, bo być może było kradzione, i raczej nie wiążą tego z poprzednimi pożarami. Na miejscu każdego z pożarów byli policjanci, którzy zabezpieczyli ślady i obecnie trwają czynności, które być może wyjaśnią, czy były to podpalenia i kto może za nimi stać.

fot.Jacek Szwic
Obok drogi prowadzącej do fortu wyraźnie widać ślady po spalonym samochodzie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Opisy zdjęć są pomyłkę panie redaktorze! Gdzie kunszt?
Tak z ciekawości, bo się nie orientuję – jakie błędy są w opisie zdjęć?
Pan redaktor sie poprawil i nie podziekowal za zwocenie uwagi. Zdjecia byly odwrotnie opisane.
A co na to pani sołtys niech pilnuje wioski i tak pożytku z niej nie ma.....
Czy według pana sołtysów jest do latania po wiosce i szukania podpalaczy ?
Opisy zdjęć są pomyłkę panie redaktorze! Gdzie kunszt?
Tak z ciekawości, bo się nie orientuję – jakie błędy są w opisie zdjęć?
Ktoś tutaj kłamie ?