W domu opieki w Anglii zmarł Andrzej Michalski, jedyny syn Kazimierza Michalskiego, Honorowego Obywatela Miasta i Gminy Sieniawa. Urna z jego prochami sprowadzona została do Sieniawy i spoczęła na miejscowym cmentarzu.
Nabożeństwo i pogrzeb A. Michalskiego odbyły się 3 listopada br. Miał 83 lata. A. Michalski to syn Kazimierza Michalskiego, byłego sędziego Sądu Grodzkiego w Sieniawie, oficer armii gen. Władysława Andersa, były asystent Biblioteki Prawnej w Oxfordzie, wielki przyjaciel młodzieży. Po śmierci cały swój majątek, za przyzwoleniem syna, przeznaczył na instytucje bliskie jego sercu, m.in. na stypendia naukowe dla uczniów ze Szkoły Podstawowej z Sieniawy, a także klub sportowy Sokół[paywall].
K. Michalski zmarł 11 kwietnia 2012 r. w wieku 105 lat. Uroczystości pogrzebowe miały miejsce 21 kwietnia 2012 r. w Sieniawie. O jednym ze spotkań z nim opowiadał wówczas burmistrz miasta i gminy Sieniawa Adam Woś. „(...) Z panem Kazimierzem pierwszy raz miałem okazję spotkać się i porozmawiać w maju ubiegłego roku. Już wtedy ten wspaniały człowiek wywarł na mnie niesamowite wrażenie. Spotkaliśmy się w sieniawskim ratuszu, ja zaś długo nie mogłem uwierzyć, że mój gość nie tak dawno ukończył 103 lata. Doskonale pamiętał czasy swego dzieciństwa, które spędził w Sieniawie, obie wojny światowe, okres zesłania w głąb Rosji i dalsze lata. Niestety, wojna odcisnęła swe brutalne piętno na życiu pana Kazimierza oraz jego rodziny. W 1940 rodzina Michalskich została zatrzymana przez NKWD, a następnie wywieziona w głąb Rosji. Pan Kazimierz opowiadał, że gdy w samochodzie swoich oprawców opuszczał Sieniawę, kątem oka zauważył stojącą obok kościoła zapłakaną mamę, która żegnała go znakiem krzyża. Decyzją władz sowieckich rodzina Michalskich została rozdzielona i to na długie lata. Pan Kazimierz wywieziony został do Kazachstanu, zaś jego żona z synkiem trafiła na Daleki Wschód, aż do Indii. Nie widzieli się 7 lat. Spotkali się dopiero w Teheranie, gdzie pan Kazimierz dotarł wraz z armią Andersa. Po wojnie zamieszkali w Oxfordzie, gdzie m.in. pełnił zaszczytną funkcję asystenta naukowego biblioteki prawnej. W trakcie jednego z pobytów w Sieniawie zwiedził nasz gród, którym był zauroczony do tego stopnia, że – jak sam wyznał – chciał tu spędzić jesień swojego życia. W swoich wspomnieniach nawiązywał też do wzniosłych, patriotycznych tradycji sieniawskiego Sokoła. Z nostalgią wspominał czasy, kiedy sam, jako piłkarz bronił barw sieniawskiej drużyny. Pan Kazimierz do tego stopnia umiłował swe rodzinne miasto, że postanowił mu pozostawić dorobek niemal całego swojego długiego życia. W szczególny sposób umiłował naszą sieniawską młodzież, z którą chętnie spotykał się i której przekazywał, jako świadek, niezakłamaną prawdę o okupacji i tragicznych losach tych, którzy trafili w tryby i mechanizmy zła i śmierci” – powiedział wówczas burmistrz A. Woś.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze