Reklama

Skazani na dożywocie w „schronie”?

Czy przez opieszałość organów sprawiedliwości niechciane psy nie mają szans na adopcję? – Nie chcę generalizować, bo wiem, że prokuratury czy sądy mają sporo pracy. Jednak coś chyba jest nie tak, skoro przez kilka miesięcy nie można wydać prostego wyroku, czy porzucony przez właściciela pies może przejść na rzecz Skarbu Państwa, czy nie. Przez to nie ma szans na nowy dom – uważa kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach Przemysław Grządziel.

W świetle Ustawy o Ochronie Zwierząt przestępstwem jest np. przywiązywanie psa do drzewa, porzucenie go przez właściciela, znęcanie się, dręczenie itp. Wówczas takie sprawy trafiają przez prokuraturę do sądu, gdzie toczy się postępowanie karne. Jeśli sąd wyda wyrok skazujący, orzeka przepadek zwierzęcia na rzecz Skarbu Państwa, a następnie, na podstawie decyzji lokalnego wójta, burmistrza czy prezydenta miasta, trafia ono niejako z urzędu do konkretniej instytucji, do której zostało przewiezione po znalezieniu lub odebraniu właścicielowi[paywall].
– W moim schronisku obecnie mam dwa takie przypadki. Jednak  takie sytuacjepowtarzają się systematycznie . Problem polega na tym, że taki pies do czasu decyzji sądu, która rozstrzyga,  czy ma być oddany właścicielowi lub ostatecznie mu odebrany, przebywa w schronisku jakby w zawieszeniu. Nawet przez wiele miesięcy nie można go wydać do adopcji, gdyż sądy nie działają w takich przypadkach zbyt szybko, a pies często traci szansę na dobrą adopcję i może być skazany na dożywotni pobyt w schronisku – wyjaśnia P. Grządziel.

Reklama

fot.Mariusz Godos

Piegusek

Pierwszym przypadkiem psa przebywającego w „zawieszeniu” w Orzechowcach jest sympatyczny Piegusek. Jeszcze szczeniak. Piesek kilka miesięcy temu został przywiązany do drzewa w Parku Miejskim, w pobliżu kapliczki. Właścicielka tłumaczyła się potem straży miejskiej, że nie został porzucony i że to jej dzieci go przywiązały , poszły się bawić i o nim zapomniały. – Możliwe, że tak było, ale sprawa została przekazana do sądu. Niestety, do dziś orzeczenia sądu nie ma i pies nadal przebywa w schronisku. Jego właścicielka odmówiła zrzeczenia się go na rzecz tej instytucji. Jakby naprawdę jej zależało zgłosiłaby się bardzo szybko. Wreszcie nie wytrzymałem i skierowałem pismo do prokuratury z opisem całej sytuacji i pytaniem co dalej? Nie wiem, jaki jest jego status prawny, czy sprawa toczy się, czy została odłożona głęboko do szuflady. Swoją drogą dowiedziałem się, że dopiero po trzech miesiącach wpłynął wniosek z prokuratury o wszczęcie postępowania. Przecież to śmieszne. A zainteresowanych adopcją było już ponad dwadzieścia osób – tłumaczy P. Grządziel.

Makles

Drugi przypadek to Makles. Pies w typie pitbulla, który został odebrany w Jarosławiu właścicielowi ze względu na brak właściwej opieki. Przez to pogryzł kilka osób na osiedlu. – W tym przypadku pies trafił do nas na podstawie decyzji burmistrza o czasowym przekazaniu go do momentu orzeczenia sądu. Sąd orzekł, że nie istnieją przesłanki do całkowitego odebrania psa, którego należy wydać właścicielowi. Wydawałoby się, że sprawa jest załatwiona, ale właściciel po tego psa się nie zgłasza . Makles jest więc w takim samym zawieszeniu jak Piegusek. Różnica polega na tym, że Pieguska nie mogę wydać do adopcji nikomu do czasu orzeczenia sądu, a Maklesa mogę wydać tylko jego właścicielowi. Podejrzewam, że w obu przypadkach właściciele w ogóle nie mają zamiaru odebrać psów, a toczą bądź toczyć będą batalie w sądzie tylko po to, by nie ponieść konsekwencji. Czy takie psy mają być skazane na dożywotni pobyt w schronisku bez szansy na dobry dom? – podsumował P. Grządziel.

Reklama

Musi czekać na swoją kolej

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Przemyślu Małgorzata Reizer powiedziała, że obecnie przed Temidą toczy się sześć podobnych spraw . – I wcale nie są odkładane do szuflady. Każda ma nadany odpowiedni bieg. Wszystko zależy od tego, na jakim etapie jest postępowanie względem właściciela takiego zwierzęcia. W sądach nie ma priorytetów, jeśli chodzi o kolejność rozpatrywanych spraw. Obciążenia są ogromne. Jeden sędzia częstokroć prowadzi do sześciuset spraw. Być może, że w przypadku wspomnianych psów z Orzechowiec trwa to już trzy miesiące. Musi poczekać na swoją kolej – spuentowała.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Przemyślanka - niezalogowany 2015-11-10 15:31:35

    Dlaczego kierownik schroniska odchodzi ze schroniska?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dan - niezalogowany 2015-11-11 10:08:18

    Znieczulica.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dan - niezalogowany 2015-11-11 11:32:52

    Wstyd.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama