Przejście graniczne w Medyce i Korczowej jest ulubionym tematem dziennikarzy z regionu. W tym oczywiście dziennikarzy Życia Podkarpackiego. Ulubionym tematem z kilku powodów. Zawsze można liczyć na ciekawą, oryginalną próbę wwiezienia lub wywiezienia zabronionego towaru. A to małe węgorze, a to egzotyczne węże, że o tytoń tytoniu chowanym w coraz to bardziej dziwaczne miejsca nie wspomnę. I już jest o czym pisać. Ale myślenie o granicy tylko w wymiarze „przemyty” spłyca problem.
W dzisiejszym wydaniu Życia Podkarpackiego zamieszczamy relację ze spotkania w Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu. Wzięli w nim udział dziennikarze, przedstawiciele władz miejskich, starostwa przemyskiego, członkowie stowarzyszeń turystycznych, naukowcy, przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce oddział w Przemyślu, zaproszeni goście z Ukrainy. Uczestnicy zapoznali się z wynikami opracowania zatytułowanego: Polska – Ukraina. Granica nowoczesnego sąsiedztwa. Główne wnioski zamieszczamy w tekście: Mrówka też człowiek (str. 13).
Po prezentacji dyskusja przebiegała zgodnie. Wszyscy uznali, że na liczącej 535 kilometrów wspólnej granicy funkcjonuje za mało przejść. Obecnie czternaście, w tym osiem drogowych. Tylko w ubiegłym roku granicę na Podkarpaciu przekroczyło ponad 13 milionów 300 tysięcy osób. Z każdym rokiem tendencja jest wzrostowa. To rodzi nowe wyzwania. Stara infrastruktura większości przejść, braki kadrowe, często brak podstawowych wymagań sanitarnych na dojazdach do granicy z obu stron potęgują stereotypy. Rodzą emocje, szczególnie na przejściach pieszych. Na wspomnianym spotkaniu te uwagi były adresowane zarówno do strony polskiej, jak i ukraińskiej. Jak się okazuje, nie tylko dyskusje o historii obu narodów mogą być źródłem nieporozumień, ale codzienność na granicy. Łatwo wczuć się w sytuację osoby przekraczającej granicę. Nie mam na myśli tych, którzy niekoniecznie uczciwie żyją z granicy. Dla takich osób każdorazowe przekroczenie przejścia w Medyce czy Korczowej z założenia będzie się wiązało ze stresem. Myślę o zwykłych obywatelach. Przez dziesięciolecia, nie ze swojej winy, byliśmy traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Przekroczenie żelaznej kurtyny dla wielu było równoznaczne z wstąpieniem do raju. Granica Polski z Ukrainą jest dla obywateli Ukrainy nie tylko granicą państwową, ale też z Unią Europejską, do której aspirują. My do UE zdążyliśmy się przyzwyczaić. Kręcimy nosem na jej minusy. Ale warto pamiętać podczas kręcenia nosem, że dla milionów ludzi granica z Unią Europejską jest nadal bardzo realnym doświadczeniem. Nie zawsze przyjemnym.
Główny wniosek z dyskusji w PWSW brzmi: nie musimy być skazani tylko i wyłącznie na wychwytywanie kontrabandy na granicy. Jeden warunek: granica powinna być spostrzegana przez władze państwowe Polski i Ukrainy jako możliwość wdrożenia najnowszych rozwiązań cyfrowych, technologicznych, tak aby jej przekraczanie było bezpieczne, łatwe, lekkie i przyjemne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze