Reklama

Skazani na węgorze i egzotyczne węże?

12/02/2020 07:27

Przejście graniczne w Medyce i Korczowej jest ulubionym tematem dziennikarzy z regionu. W tym oczywiście dziennikarzy Życia Podkarpackiego. Ulubionym tematem z kilku powodów. Zawsze można liczyć na ciekawą, oryginalną próbę wwiezienia lub wywiezienia zabronionego towaru. A to małe węgorze, a to egzotyczne węże, że o tytoń tytoniu chowanym w coraz to bardziej dziwaczne miejsca nie wspomnę. I już jest o czym pisać. Ale myślenie o granicy tylko w wymiarze „przemyty” spłyca problem.

W dzisiejszym wydaniu Życia Podkarpackiego zamieszczamy relację ze spotkania w Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu. Wzięli w nim udział dziennikarze, przedstawiciele władz miejskich, starostwa przemyskiego, członkowie stowarzyszeń turystycznych, naukowcy, przedstawiciele Związku Ukraińców w Polsce oddział w Przemyślu, zaproszeni goście z Ukrainy. Uczestnicy zapoznali się z wynikami opracowania zatytułowanego: Polska – Ukraina. Granica nowoczesnego sąsiedztwa. Główne wnioski zamieszczamy w tekście: Mrówka też człowiek (str. 13).

Po prezentacji dyskusja przebiegała zgodnie. Wszyscy uznali, że na liczącej 535 kilometrów wspólnej granicy funkcjonuje za mało przejść. Obecnie czternaście, w tym osiem drogowych. Tylko w ubiegłym roku granicę na Podkarpaciu przekroczyło ponad 13 milionów 300 tysięcy osób. Z każdym rokiem tendencja jest wzrostowa. To rodzi nowe wyzwania. Stara infrastruktura większości przejść, braki kadrowe, często brak podstawowych wymagań sanitarnych na dojazdach do granicy z obu stron potęgują stereotypy. Rodzą emocje, szczególnie na przejściach pieszych. Na wspomnianym spotkaniu te uwagi były adresowane zarówno do strony polskiej, jak i ukraińskiej. Jak się okazuje, nie tylko dyskusje o historii obu narodów mogą być źródłem nieporozumień, ale codzienność na granicy. Łatwo wczuć się w sytuację osoby przekraczającej granicę. Nie mam na myśli tych, którzy niekoniecznie uczciwie żyją z granicy. Dla takich osób każdorazowe przekroczenie przejścia w Medyce czy Korczowej z założenia będzie się wiązało ze stresem. Myślę o zwykłych obywatelach. Przez dziesięciolecia, nie ze swojej winy, byliśmy traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Przekroczenie żelaznej kurtyny dla wielu było równoznaczne z wstąpieniem do raju. Granica Polski z Ukrainą jest dla obywateli Ukrainy nie tylko granicą państwową, ale też z Unią Europejską, do której aspirują. My do UE zdążyliśmy się przyzwyczaić. Kręcimy nosem na jej minusy. Ale warto pamiętać podczas kręcenia nosem, że dla milionów ludzi granica z Unią Europejską jest nadal bardzo realnym doświadczeniem. Nie zawsze przyjemnym.

Reklama

Główny wniosek z dyskusji w PWSW brzmi: nie musimy być skazani tylko i wyłącznie na wychwytywanie kontrabandy na granicy. Jeden warunek: granica powinna być spostrzegana przez władze państwowe Polski i Ukrainy jako możliwość wdrożenia najnowszych rozwiązań cyfrowych, technologicznych, tak aby jej przekraczanie było bezpieczne, łatwe, lekkie i przyjemne.     

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości