Pies, który w ubiegłym roku atakował przechodniów na os. Kombatantów w Jarosławiu, został odebrany właścicielowi, a jego posiadacz skazany na pół roku więzienia z warunkowym zawieszeniem na trzy lata. Odpowiadał za brak odpowiedniej opieki nad zwierzęciem.
Problemy z niebezpiecznym psem zaczęły się wiosną ubiegłego roku. Mieszkańcy skarżyli się, że właściciel psa przypominającego pitbulla wypuszcza go bez nadzoru, a zwierzę zachowuje się agresywnie i atakuje przechodzących. Kilka osób musiało się bronić przed[paywall] ujadającym i chcącym ugryźć czworonogiem. Interwencje Straży Miejskiej, upomnienie policji nie przynosiły skutku. W końcu zwierzak zaatakował dziecko i dotkliwie je pogryzł. To spowodowało ostrą reakcję służb i miasta.
– Pies szczerzył zęby, charczał w naszą stronę. Widać było, że zaatakuje. Zeskoczyłem z roweru. Próbowałem osłaniać syna. Zwierzak na chwilę odpuścił i znienacka zaatakował od tyłu. Przewrócił Igora i jednym szarpnięciem wyrwał dziurę na jego ręce. Ugryzienie było tak głębokie, że widać było mięśnie i tkankę tłuszczową – wspominał w lipcu ojciec sześciolatka.
Do ataku doszło 15 lipca wieczorem, gdy chłopiec razem z ojcem wybrali się na rowerową przejażdżkę. – Wyszliśmy przed blok i tyle co zdążyliśmy ujechać kawałek, gdy usłyszeliśmy ujadanie psa. Wybiegł na wprost nas – opisywał ojciec. Do ataku doszło obok głównego wejścia do przedszkola, w sąsiedztwie placu zabaw, na którym jeszcze bawiły się dzieci. Właściciel zwierzęcia pojawił się już po ataku. Według ojca był nietrzeźwy. Trudno było się z nim porozumieć. Wezwano pogotowie. Niedługo później przyjechali policjanci. Chłopca przewieziono do szpitala wojewódzkiego w Przemyślu. Na ranę założono szwy. Okazało się także, że musiał przejść serię bolesnych zastrzyków, ponieważ pies nie był szczepiony przeciwko wściekliźnie. Chłopiec na szczęście wrócił do zdrowia.
Funkcjonariusze zaraz po ataku nie mieli nawet możliwości porozmawiać z właścicielem agresywnego czworonoga, który gdy tylko zobaczył radiowóz, zamknął się w mieszkaniu. Sporządzili jedynie notatkę ze zdarzenia. Nie była to pierwsza policyjna interwencja dotycząca nienależytej opieki nad psem.
Wcześniej kierowano już wnioski do sądu o ukaranie właściciela niezachowującego nakazanych środków ostrożności. Jednak upomnienia i kary nie robiły na nim żadnego wrażenia, a do wydania nakazu odebrania zwierzęcia nie ma podstaw. Atak na dziecko doprowadził do ostrych działań skierowanych na usunięcie zagrożenia powodowanego przez właściciela psa. Policja powiadomiła burmistrza Jarosławia oraz Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Wzmocniła kontrole na osiedlu. Pod koniec ubiegłego roku sprawa została definitywnie rozwiązana. Pies został odebrany właścicielowi decyzją burmistrza, a kolejny wniosek skierowany do sądu zakończył się już wyrokiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze