Reklama

Spłonął strych budynku przy Lwowskiej 14

10/06/2021 16:39

4 czerwca w godzinach porannych wybuchł pożar budynku wielorodzinnego w centrum Radymna. Początkowo sytuacja wyglądała bardzo dramatycznie. Słup gęstego dymu był widoczny z odległości kilku kilometrów. Na szczęście obyło się bez ofiar, a i straty materialne są mniejsze, niż można się było spodziewać w początkowej fazie rozwoju sytuacji. Niewykluczone, że część mieszkańców wróci do swoich lokali jeszcze w tym tygodniu.

4 czerwca palił się wielorodzinny budynek przy Lwowskiej 14, w centrum Radymna. Ogień dostrzeżono przed godziną 11. Ewakuację przeprowadzono błyskawicznie i spontanicznie. W chwili, gdy na miejscu pojawiły się pierwsze zastępy straży pożarnej, w budynku nie było już nikogo.

Blok mieszkalny, jeden z pierwszych tego typu obiektów w mieście, to budynek dwukondygnacyjny. Trzecią kondygnację stanowi strych, częściowo zaadaptowany na mieszkania. To tu najpewniej zaczęło się palić.

– Pożar rozpoczął się najprawdopodobniej w gospodarczej części strychu – informuje oficer prasowy komendanta powiatowego PSP w Jarosławiu bryg. Waldemar Czernysz.

Na miejsce skierowano 13 zastępów, w sumie 60 strażaków państwowej i ochotniczej straży pożarnej. Na szczęście bardzo sprawnie udało się powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia i ograniczyć skutki jego działania tylko do jednej kondygnacji.

– W wyniku samego pożaru mieszkania[paywall] nie ucierpiały, spłonął strych. Podczas akcji gaśniczej część z mieszkań została zalana wodą – informuje W. Czernysz.

– Te straty też są dość poważne – dodaje. O ile pożar opanowany został w kilka minut po godzinie 12, o tyle działania strażaków dogaszających zarzewia ognia w trudno dostępnych miejscach potrwały do późnych godzin popołudniowych. 

Budynek stoi pusty

Niestety mieszkańcy bloku, w sumie dwudziestu czterech mieszkań, musieli opuścić swoje domostwa.

– Większość osób zamieszkujących budynek znalazła sobie schronienie u krewnych. 5 rodzinom zapewniliśmy lokale zastępcze – informuje burmistrz Radymna Mieczysław Piziurny. – Jesteśmy w kontakcie z urzędem wojewódzkim, po przeprowadzeniu oględzin będziemy występować o pomoc dla jednej lub dwóch poszkodowanych rodzin – dodaje.

W niektórych lokalach straty są bardzo duże, w innych zniszczeń praktycznie nie ma. Sytuacja jest lepsza w klatce od strony ul. Legionów. Od poniedziałku trwają inspekcje mające na celu ocenę kondycji budynku.

We wtorek (już po zamknięciu bieżącego wydania „Życia Podkarpackiego”) zapadną decyzje, kiedy mieszkańcy mniej zniszczonej części bloku będą mogli wrócić do swoich mieszkań. Ci z klatki od strony MOK na powrót do swoich lokali będą musieli poczekać. 

Reklama

Przyczyna

Na razie wciąż jest zbyt wcześnie, by rozstrzygnąć kwestię przyczyny pożaru.

– Policyjni technicy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, funkcjonariusze dokonali rozpytań świadków, dalsze czynności prowadzone będą pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu – informuje oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Jarosławiu asp. szt. Anna Długosz.

Aktualne pozostają więc hipotezy, o których mówił nam jeszcze w piątek rzecznik prasowy jarosławskich strażaków W. Czernysz.

– Przyczyna nie jest znana, być może doszło do zaprószenia ognia, a być może do zwarcia instalacji elektrycznej. Obecnie nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić – mówił tuż po opanowaniu pożaru. Mieszkańcy budynku stawiają na ten pierwszy wariant, większość jest jednak zgodna co do innej kwestii.

– Szczęście, że ten pożar nie wybuchł nocą, bo wtedy nie byłoby czego zbierać – słyszeliśmy od nich po wielokroć.


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama