Strażacy i żołnierze ćwiczyli ewakuację osób, które utknęły na wyciągu narciarskim w Przemyślu. Na szczęście w historii tutejszej nartostrady nie było takiej rzeczywistej potrzeby i oby nigdy nie zaszła.
W zorganizowanych 9 bm. ćwiczeniach uczestniczyli strażacy z[paywall] Grupy Wysokościowej z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie, ratownicy z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu, strażacy – ochotnicy z Bolestraszyc i Medyki oraz żołnierze z 5. Batalionu Strzelców Podhalańskich 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. Ci ostatni wystąpili głównie w roli pozorantów – narciarzy, którzy utknęli na wyciągu w jego dolnej części nad ulicą Sanocką. Kilku z nich – posiadając stosowne umiejętności – w charakterze wolontariuszy brało udział w działaniach związanych z „uwalnianiem” wspomnianych.
– W historii działalności stoku nigdy nie doszło do poważnej awarii wykorzystywanych tam urządzeń – zapewnia Robert Kazimir, dyrektor Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Przemyślu. – Wyciąg posiada 2 silniki: elektryczny i spalinowy. Gdyby stanął ten pierwszy, wówczas możemy skorzystać z drugiego – dodaje.
Ćwiczenia takie jak te poniedziałkowe są jednak niezbędne dla doskonalenia umiejętności ratowników na wypadek niespodziewanych zdarzeń. To również jeden z wymogów dotyczących odbioru technicznego nartostrady w związku z inauguracją sezonu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze