Spór między zwolennikami a przeciwnikami nadajników telefonii komórkowej 5G trwa w najlepsze. Jedni są przekonani o szkodliwości promieniowania elektromagnetycznego wytwarzanego w tym systemie, inni uważają, że nie ma on żadnego wpływu na zdrowie człowieka, a przynajmniej nie większe niż funkcjonujące od lat systemy z "niższym" G.
Trudno się więc dziwić grupie mieszkańców podprzemyskiego Kalnikowa, że gdy postawiono im słup w środku miejscowości podnieśli larum.
– Nie wiemy, co nam tu szykują. Nie byliśmy informowani o planowanej inwestycji. Potraktowano nas jak ciemnogród. Nie zgadzamy się na takie traktowanie – mówili na spotkaniu z dziennikarzem ŻP. Swoje żale formułowali pod stojącym (zmontowanym w jeden dzień) masztem.
Zupełnie innego zdania jest zarówno wójt gminy Stubno i obie sołtyski Kalnikowa i Stubna. Władze twierdzą jednoznacznie o transparentnej akcji informacyjnej. Nikt niczego przed nikim nie chciał ukrywać. Maszty w ocenie władz gminnych są niezbędne, ponieważ jakość połączenia telefonicznego na terenie gminy Stubno od wielu lat jest fatalna. Z racji terenów nadgranicznych często włączają się sieci ukraińskich operatorów. O wiele droższe od krajowych.
Inwestycje w ocenie władz są w tej sytuacji niezbędne. Najważniejsze jednak jest zapewnienie wójta o tym, że postawione maszty w Kalnikowie na pewno nie będą służyły ani teraz ani w przyszłości telefonii komórkowej 5G. Ponadto zapewnił, że na najbliższym spotaniu temat masztu będzie omawiany.
– My nie jesteśmy przeciwko masztom. Mamy uwagi co do sposobu przeprowadzania akcji informacyjnej. Żyjemy w XXI wieku. Mamy prawo do pełnej informacji. Tym bardziej, że chodzi o zdrowie nasze i naszych dzieci – mówią mieszkańcy Kalnikowa. Cała historia z masztami w Stubnie i Kalnikowie po raz kolejny pokazje, że w sprawach spornych, konfliktowych, nawet gdy wydają się oczywiste trzeba wzajemnie dokładnie się słuchać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Stek bzdur pojawia się tutaj. Nie ma żadnej wojny. Jest kilku oszołomów, którzy mają parcie na media. Nadajnik jest wszystkim potrzebny. Wszystko było jasne od dawna. Było ogłoszenie na bip Stubno, były podane numery działek gdzie mają stanąć te btsy. A teraz ktoś próbuje sie dostać do gazety. Żenujące.
Stek bzdur pojawia się tutaj. Nie ma żadnej wojny. Jest kilku oszołomów, którzy mają parcie na media. Nadajnik jest wszystkim potrzebny. Wszystko było jasne od dawna. Było ogłoszenie na bip Stubno, były podane numery działek gdzie mają stanąć te btsy. A teraz ktoś próbuje sie dostać do gazety. Żenujące.