– Ksiądz Jacek Prusak, jezuita, teolog, pisarz, psychoterapeuta przyjął nasze zaproszenie po raz drugi. Rok temu zastanawialiśmy się, czy Kościół to dobry adres dla współczesnego człowieka? Tym razem spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, czy religia to dobry adres dla współczesnego człowieka? – anonsowała Joanna Markin, pomysłodawczyni spotkania, psychoterapeutka, liderka wakacyjnego programu „Pod dobrym adresem” i „Zgodnej Inicjatywy Przemyślan Wspólnie na 100”.
– To pytanie dzieli się na dwa inne. Czy religia jest ludzkości koniecznie potrzebna, czy nie jest? I czy religia ma jeszcze przed sobą przyszłość? Odpowiedź na pierwsze pytanie jest taka: gdyby nie była, to by nie istniała. Religia istnieje praktycznie wszędzie. Religia przeżyła, bo ludzie w skali społecznej bez religii by nie przeżyli. Nawet – jeżeli – jak chcą niektórzy badacze religii – nie jest ludzkości koniecznie potrzebna, to ma pozytywne znaczenie.
Co do przyszłości religii i czy jest potrzebna człowiekowi XXI wieku? Widzimy kryzys religii instytucjonalnej. Ostatnie badania GUS w Polsce to potwierdzają. Odpowiem tak: człowiek z natury jest religijny, ale co ze swoją religijnością zrobi w przyszłości? Odpowiedź na to pytanie pozostaje otwarta. Ale, mimo wszystko, jestem spokojny o jej przyszłość. Jako psychologowi bliskie jest mi stanowisko, że zarówno religii, jak i ludziom wierzącym są potrzebni ludzie niereligijni i niewierzący. I odwrotnie. To zapewnia równowagę społeczną, chroni przed skrajnościami – mówił ks. J. Prusak.
Kolejne pytania dotyczyły kryzysu wiary, szczególnie ludzi młodych.
– Młodzi ludzie stają się najbardziej zsekularyzowaną grupą społeczną. Nie są przeciwko religii, ale oni mówią: religia nie ma nam nic do zaoferowania. Co to znaczy? Bo to nie znaczy, że oni nie są uduchowieni. Są. Tylko ich potrzeby duchowe realizowane są coraz częściej gdzieś indziej. A jeżeli im się mówi, że ich potrzeby nie są duchowe, bo nie są kościelne, to tym bardziej się buntują. I odchodzą. Uważają takie stawianie sprawy za represywne. Tego jeszcze nie widać na Podkarpaciu. Ale wystarczy wyjechać do dużych miast. Na przykład do Krakowa, który znam dobrze nie tylko jako ksiądz, ale także z gabinetu psychoterapeutycznego.
Z badań wynika, że co czwarty nastolatek w Polsce przyznaje się do religii. Co czwarty, a i on, jak się okazuje, pomimo że przyznaje się do tego, że jest chrześcijaninem, katolikiem, ma wiedzę religijną mniejszą od swego rówieśnika z zsekularyzowanej Holandii. Ale to nie oznacza, że religia zniknie. Religia przechodzi transformację. Kardynał Joseph Ratzinger, późniejszy papież, już w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia powiedział: przed nami chrześcijaństwo wspólnot, nie bazylik. Dlatego ja nie obawiam się o przyszłość religii. Nie w ilości tkwi istota chrześcijaństwa. Jezus miał dwunastu uczniów, potem siedemdziesięciu dwóch. Mówił do nich: macie być solą ziemi, a nie: macie ją zaludniać – kontynuował ks. J. Prusak.
W kontekście kryzysu wiary ksiądz Prusak odpierał argumenty osób uczestniczących w spotkaniu.
– Skandale obyczajowe wśród duchowieństwa? Tak, są. To tragedia, dramat, zgorszenie. Upadek autorytetu episkopatu, fatalny poziom nauczania religii, brak charyzmatycznych księży? Tak, to też przyczyny odchodzenia ludzi młodych z Kościoła. Ale czy główne? Nie – ripostował.
– Po co wam aż tak bardzo potrzebny jest ksiądz w religijnych rozważaniach. Na pewno to wszystko, o czym Państwo mówią, ma znaczenie, ale główną przyczyną odejść ludzi młodych jest kryzys wiary w rodzinie. Poziom wiedzy religijnej rodziców jest na poziomie wczesnych klas szkoły podstawowej. Nie mogę mówić o szczegółach, ale do mojego gabinetu przychodzą coraz częściej rodzice z ogromnym poczuciem winy. Nie wiedzą, w którym momencie wychowania dzieci popełnili błąd. Obwiniają siebie za odejście młodych od Kościoła, religii. Za ich kryzysy i pogubienie. Rodzice są bezradni, bo duchowość dorosłych zatrzymała się na poziomie Pierwszej Komunii Świętej. Jak w takiej sytuacji pokolenie rodziców ma mądrze rozmawiać z dziećmi o Bogu? – pytał Prusak.
Mówił o potrzebie katechezy dla dorosłych, reformie nauczania religii w szkołach. Wstrzemięźliwie oceniał przeniesienie katechezy z powrotem do salek parafialnych. – To nie komuna, nie ten czas. Czy rodzice znaleźliby siłę na to, aby w gąszczu zajęć pozalekcyjnych zawozić jeszcze dziecko do salki katechetycznej? Nawet, gdyby znaleźli, to czy by im się chciało?
Prusak krytykował poziom nauczania, ale jednocześnie daleki był od obwiniania tylko księży i katechetów.
– Bez rodziny i wspólnot nawet najlepszy katecheta nic nie poradzi – dodawał.
– Nie obawiam się kurczenia Kościoła. Wierzę, że proces, który obserwujemy obecnie, zapoczątkuje nową jakość. Zapoczątkuje reformę strukturalną Kościoła, ale pamiętajmy: Kościół to my wszyscy. Nie tylko księża, zakonnicy, zakonnice czy biskupi. I myślę, że to jest ta otucha, o której mówiła na początku spotkania Joanna – zakończył ksiądz Jacek Prusak.
Spotkanie odbyło się we wtorek, 23 sierpnia, w Domu Ukraińskim w Przemyślu. Było inspirujące. Prusak przy całej otoczce roztaczanej wokół jego osoby i prób przypinania mu różnych etykiet, z celebrycką i liberalną włącznie, ani przez chwilę nie dał powodów, by zapominać kim jest.
– Rok temu na spotkaniu z Państwem byłem w koloratce. Dzisiaj jej nie mam, ale Wy już wiecie, kim jestem. Jestem księdzem – mówił Jacek Prusak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A może pytanie jakie należało by zadać to : nie czy kościół to dobry interes dla współczesnego człowieka, tylko czy człowiek to dobry interes dla kościoła ?!?
Ps. Jezus umarł ponad 2 tys. lat temu, ale kilkadziesiąt tyś. facetów cały czas pilnuje interesu !!!
A może pytanie jakie należało by zadać to : nie czy kościół to dobry interes dla współczesnego człowieka, tylko czy człowiek to dobry interes dla kościoła ?!?
Ps. Jezus umarł ponad 2 tys. lat temu, ale kilkadziesiąt tyś. facetów cały czas pilnuje interesu !!!