– Miałem studiować w Akademii Paryskiej. Tuż przed samym egzaminem zrezygnowałem. Uczucie okazało się silniejsze. I nie żałuję – opowiada Marek Blajerski zajmujący się rzeźbą.
Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Tam poznał swoją przyszłą żonę. Od razu wiedział, że chce z nią dzielić życie. Ewa studiowała na tej samej uczelni Formy Przemysłowe. – Nauczyłem żonę rzeźbić w drewnie. A ona mnie przeskoczyła. Była lepsza. Bardzo dobrze rzeźbiła ornamenty. Realizowała się także jako projektantka wnętrz. Niektóre ławki na Rynku w Jarosławiu[paywall] są jej projektu, ale nie tylko. Można je znaleźć również na całym Podkarpaciu – relacjonuje Marek. Cały czas ze sobą współpracowali. Kłócili się, ale ciągle kochali. W pewnym momencie Ewa zachorowała. Kochający mąż był przy niej cały czas, opiekując się i czule wspierając. – Po dziesięciu latach zaczęła mówić. Teraz nie może się nagadać, jak to kobieta – uśmiecha się Marek. Rzeźbą interesuje się od dzieciństwa. Jego dziadek był cieślą. Robił meble. Całe jego dzieciństwo, młodość związane były z pracą w drewnie. – W szkole podstawowej byłem na wycieczce w Krakowie. Zgubiłem się w sukiennicach. Zainteresowały mnie obrazy Matejki. Spodobało mi się to. Wtedy właśnie narodziła się myśl, że chcę się tym zająć. Poszedłem do liceum plastycznego. Malowałem. Inspirowało mnie to – opowiada o swoich początkach. Kiedy poznał przyszłą żonę, zamieszkali razem w akademiku. Tam narodził się ich syn. Wychowywał się w tym środowisku. Gdy dorósł, postanowił studiować na tej samej uczelni. Pracował nawet w tym samym warsztacie co ojciec. Marek z żoną rzeźbili w drewnie, marmurze, granicie. Ich syn również. Tworzy także w ceramice. Żona zajmowała się rysunkiem i malarstwem. – Chciałabym wrócić, ale lekarze nie pozwalają – mówi Ewa. – Zaprojektowała symboliczną mogiłę Sybiraków na starym cmentarzu w Jarosławiu. Oboje żyją z pracy twórczej. Ludzie składają zamówienia, a oni je realizują. Głównie rzeźby sakralne, ale nie tylko. Wykonują meble dekoracyjne, akty, popiersia, portrety. Robią także odlewy w brązie.

– Zrobiliśmy cały ogród różańcowy w Sanktuarium Matki Bożej w Ludźmierzu. 20 kaplic w plenerze wyrzeźbionych z marmuru. Wielkość rzeźb dochodzi do 1,5 metra. Robiliśmy to razem z żoną. Pomogli nam w tym również znajomi: Jacek Osadczuk i Henryk Olszówka. W centrum tego ogrodu jest rzeźba Jana Pawła II odlana z brązu. Cały Ludźmierz powstawał w naszej pracowni. Chcielibyśmy, aby naszą ulicę, która nie ma nazwy, określić Ludźmierską. Chciał tego nasz nieżyjący ksiądz Tadeusz Juchas. Mamy jego błogosławieństwo. Chcą tego mieszkańcy – opowiadają Ewa z Markiem. W swoim dorobku mają wiele rzeźb. Świętych patronów rozsianych po całej Polsce i nie tylko. Dostają również zamówienia z zagranicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak mozna stac przed szansa zrobienia karieryna swiatowa skale? Coz to za nieznosny belkot.To pierwsze. Po drugie: jesli wybral milosc, topo co mowi o rezygnacji z kariery. Obnoszenie sie w prasieze swoimi uczuciami swiadczy raczej o prymitywizmie i nielicuje z godnoscia i powolaniem artysty.
Chyba nie w pełni tzw. artysta. Taki łączy miłość ze sztuką! Artystka Ewa ławki rzeźbiła w rynku, szacunek dla pani, ale..............
Mam pytanie ...do piszących tu...czy wy wiecie o czym piszecie czy tak o....sobie komenty...zostawiacie ślad po sobie....??
Jak mozna stac przed szansa zrobienia karieryna swiatowa skale? Coz to za nieznosny belkot.To pierwsze. Po drugie: jesli wybral milosc, topo co mowi o rezygnacji z kariery. Obnoszenie sie w prasieze swoimi uczuciami swiadczy raczej o prymitywizmie i nielicuje z godnoscia i powolaniem artysty.
Chyba nie w pełni tzw. artysta. Taki łączy miłość ze sztuką! Artystka Ewa ławki rzeźbiła w rynku, szacunek dla pani, ale..............
Mam pytanie ...do piszących tu...czy wy wiecie o czym piszecie czy tak o....sobie komenty...zostawiacie ślad po sobie....??