Przemyska Miejska Straż Ogniowa dysponowała przed 150 laty wyposażeniem jak na owe czasy przystało: sikawkami konnymi, przenośnymi, ręcznymi, beczkami na wodę, słomianymi konewkami, bosakami oraz drewnianymi drabinami. Ów „sprzęt ogniowy” można aktualnie obejrzeć w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej.

fot.A.Wysocki
Ochotnicza Straż Pożarna w Przemyślu pod remizą. Fotografia z okresu międzywojennego.
Wiele się zmieniło. Funkcję Komendanta Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu piastuje aktualnie st. bryg. Tadeusz Kudyba. Jednostką Ratowniczo-Gaśniczą dowodzi bryg. Adam Sosnowski. Odpowiada on wraz z podwładnymi (100 osób) za organizowanie i prowadzenie akcji ratowniczych. – Pracujemy na 3 zmiany, ilość ludzi na zmianie to minimalnie 19 osób. Zabezpieczamy cały powiat – informuje mł. ogniomistrz Arkadiusz Brodzicki. – Rekordowy dyżur w mojej karierze to 17 wyjazdów. Często wyjeżdżamy przy złych warunkach atmosferycznych, gdy są wichury, lokalne podtopieni. Niekiedy bywa spokojnie. Zawsze czuwamy – dodaje.
Obecnie używany przez przemyską jednostkę sprzęt znacznie odbiega, gdy idzie o wygląd, parametry techniczne i możliwości operacyjne od tego sprzed 150 lat. Jeśli chodzi o samochody strażackie rozróżnić należy dwa ich rodzaje: gaśnicze i specjalne. Te pierwsze posiadają zbiorniki na wodę, w realiach naszego miasta o pojemności od 2500 litrów poprzez 5000 litrów do 8000 litrów. Samochody specjalne wykorzystywane bywają z kolei do ratownictwa drogowego, wodnego, technicznego, chemicznego i ekologicznego.
Na zakończenie nieco liczb: w roku 2014 na Podkarpaciu doszło do 19617 zdarzeń, w tym 5939 pożarów, 13116 innych zagrożeń. W zdarzeniach tych zginęło 161 osób, 2965 osób zostało rannych. Wniosek nasuwa się sam: straż pożarna była, jest i będzie potrzebna. Bądźmy jednak rozważni, pamiętajmy, iż przysłowie „Mała iskra wielki pożar wznieci” znaczy niekiedy bardzo dosłownie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze