Reklama

Strażacka mistrzyni Polski i Europy znad Sanu! [ZDJĘCIA]

Najpierw bezapelacyjnie sięgnęła po tytuł podczas zawodów w Opolu, by kilkanaście dni później potwierdzić swoją dominację podczas mistrzostw Polski i Europy w Toruniu. To młodsza aspirant Justyna Cichocka, która na co dzień służy w Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu.

Zawody pod nazwą „Toughest Firefighter”, czyli „Najtwardszy Strażak”, w Opolu rozgrywane są od wielu lat. Strażacy w pełnym umundurowaniu bojowym mierzą się z pięcioma zadaniami. Łatwo nie jest. Tor przeszkód niesie ze sobą ogromne wyzwania. Wnoszenie i wciągnie węży na szczyt 12-metrowej wieży, przesuwanie ważącej 72 kg sztaby przy pomocy młota, slalom czy przeciągnie 80-kilogramowego manekina na dystansie ok. 30 m to zadania, którym muszą podołać uczestnicy. Mogą nimi być zarówno strażacy z Państwowej Straży Pożarnej, ochotniczych i zakładowych straży pożarnych czy jednostek ochrony przeciwpożarowej. Oczywiście pełnoletni. Liczy się wykonanie wszystkich zadań w jak najkrótszym czasie. Klasyfikacja jest prowadzona w kilku kategoriach: indywidualnej, OSP, kobiet, drużyn i tandemów. Podobnie jest w mistrzostwach Polski i Europy, z tym, że w tej drugiej imprezie występują już najlepsi z najlepszych ze Starego Kontynentu.

„Życiówka” za „życiówką”

Tegoroczną najlepszą z najlepszych w Polsce i Europie okazała się młodsza aspirant Justyna Cichocka, która na co dzień służy w Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu!

Reklama

– Każdy medal i podium cieszą bardzo i dają dużo radości, bo są dowodem na to, że te wszystkie treningi i wylany pot przynoszą efekty, ale najbardziej cieszy ten ostatnio uzyskany rekord toru, ponieważ to takie wow – żadna Polka nie przeszła tego toru tak szybko

– powiedziała niezwykle uradowana[paywall].

W Opolu podczas zawodów uzyskała kapitalny czas przy pokonaniu toru przeszkód – 2 minuty i 25 sekund. W kategorii od 18 do 30 lat. Z tych zawodów przywiozła złoto i dwa srebrne medale. Pobiła swój rekord życiowy. Wystartowało w nich 120 zawodników, w tym 9 kobiet. Ale to był dopiero przedsmak tego, co zrobiła w Toruniu.

Reklama

– Pokonywanie tego toru przeszkód jest odzwierciedleniem tego, co robimy na co dzień w straży. Trenuję od trzech lat. Z każdym startem jest coraz lepiej. Całe oprzyrządowanie waży ponad 10 kilogramów. Dokładnie tyle, kiedy wyjeżdżamy do pożarów

– wyjaśniła.

Kilkanaście dni później na identycznym torze przeszkód wystartowała w Toruniu, w mistrzostwach Polski i Europy. To były trzydniowe zawody. Potwierdziła swoją dominację. Została mistrzynią Polski i mistrzynią Europy. Zdobywając tytuł mistrzyni Polski, po raz kolejny pobiła „życiówkę”. Pokonała tor w czasie 2 minut 23 sekund (byłby lepszy, gdyby nie 2-sekundowa kara – przyp. aut.). Następnego dnia sięgnęła po tytuł mistrzyni Europy w kategorii 18 – 30 lat. Znowu poprawiła rekord życiowy. Czas wyśrubowała do 2 minut 15 sekund! W kategorii open musiała uznać wyższość tylko strażaczki z Norwegii, aktualnej mistrzyni świata. Brązowy medal zdobyła także w tandemie z Konradem Kuchnikiem.

Reklama

Mocna psychika

J. Cichocka w straży pożarnej służy od czterech lat. Dwa lata w Krakowie, dwa lata w Komendzie Miejskiej PSP w Przemyślu.

– Obroniłam w Krakowie pracę inżynierską. Stwierdziłam wówczas, że potrzebne mi jest kolejne wyzwanie. A że przez lata należałam do ochotniczej straży pożarnej, pomyślałam, że właśnie służba w straży pożarnej będzie tym wyzwaniem. Pewnie wpływ miał na to miał i mój mąż, który jest strażakiem w Jarosławiu

– wyjaśniła.

Zawodową służbę zaczęła pod Wawelem. Zarówno tam, jak i teraz, nad Sanem, służy w podziale bojowym. To znaczy, że kiedy jest potrzeba, wyjeżdża do każdej akcji.

Reklama

– W ilu akcjach uczestniczyłam? Nie liczę, ale z całą pewnością będzie ich kilkadziesiąt. Różne, wszystkie po trochę. I wypadki, i pożary, i interwencje w mieszkaniach, gdzie na przykład znajdowały się dwutygodniowe zwłoki, i wyjazdy do wisielców. Zdarzenia absolutnie traumatyczne. Najtrudniejszą chwilą, którą do tej pory mam przed oczyma, była ta związana z reanimacją młodego mężczyzny, który powiesił się w lesie. Nie udało się go uratować. Reanimowaliśmy go prawie 40 minut. To była moja pierwsza styczność z czymś takim

– powiedziała.

Reklama

– Do tej pory nie przeszła mi przez głowę myśl, po co się w to pchałam. Mam mocną psychikę, więc daję radę

– podsumowała.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/07/2024 19:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama