„Nigdy nie przeszła obok nas, studentów, obojętnie. Służyła pomocą i dobrą radą. Zawsze otwarta na problemy innych” – mówią o Marcie Kurasz studenci i absolwenci Państwowej Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej w Jarosławiu. Kobieta przez kilka lat prowadziła akademik. We wrześniu została zwolniona z pracy.
O planowanym zwolnieniu Marta Kurasz dowiedziała się pod koniec maja. Na tę wiadomość doznała rozstroju nerwowego i przeszła stan przedzawałowy. Przez kilka miesięcy przebywała na zwolnieniu lekarskim. We wrześniu pani Marta wróciła do pracy. Od razu otrzymała wypowiedzenie z jednoczesnym zwolnieniem z obowiązku świadczenia pracy. Do końca roku będzie jednak otrzymywać należne wynagrodzenie.
– Zapytałam mojego kierownika, dlaczego mnie zwolnili. Odpowiedział, że nikt nie ma zastrzeżeń do mojej pracy, bo pracowałam bardzo dobrze. Ale jest redukcja etatów i trzeba kogoś zwolnić i muszę to być ja – opowiada.
– Ponieważ nie udało mi się spotkać osobiście z rektorem, poszłam do jego żony, która również tutaj pracuje. Usłyszałam, że inni są młodzi, mają dzieci, a ja jestem już stara – opowiada 53-latka. – Do emerytury brakuje mi wieku i lat pracy, ponieważ wychowywałam dzieci. Zostałam bez niczego – dodaje.
Kobieta pracowała w PWSTE od kilkunastu lat. Domami studenckimi zarządzała od lipca 2012 r. Opowiada, że przejmując je, zastała fatalny stan. – Szukałam oszczędności na wszystkim. Zrobiłam porządek w piwnicach, stworzyłam magazyn i dodatkowy pokój noclegowy. Niepotrzebne meble i rzeczy sprzedaliśmy lub przekazaliśmy do Caritas w Myczkowcach, aby nie płacić za utylizację. Nie dostałam za to żadnej premii ani nawet słowa podziękowania. Ale nie o to mi chodziło, bo lubiłam tę pracę, szanowałam ją i czułam się tam bardzo dobrze – mówi pani Marta.
Pani Marcie trudno się pogodzić z decyzją władz PWSTE. – Akademik istnieje i komuś dołożono obowiązków. Równie dobrze można było mi dołożyć inne zadania– mówi. – Mogłabym nawet przejść na inne stanowisko. Dla mnie żadna praca nie jest hańbą – deklaruje.
Ze studentami przygotowała program komputerowy do rezerwacji miejsc noclegowych. Nie jest zbyt skomplikowany, bo wykonany w Excelu, ale dla pani Marty to wręcz wynalazek i ogromne ułatwienie pracy. A uczelnia nie poniosła w związku z tym żadnych kosztów.
Studenci zrobili to za przysłowiową kawę. Nie chcieli pieniędzy, bo panią Martę traktowali jak matkę[paywall]. W kronice akademika naszkicowali jej portret, umieszczając pod nim wymowne słowa: „Mama wszystkich dzieci akademickich”.
To studenci, już w czerwcu, gdy dowiedzieli się o planach zwolnienia M. Kurasz, wystosowali do rektora pismo z prośbą o ponowne rozpatrzenie tej decyzji. „Naszą prośbę motywujemy postawą Pani Marty, która wykonywała swoje obowiązki z niezwykłym oddaniem i starannością, dostarczając nam nie tylko porządek i zakwaterowanie, ale stwarzając niemalże rodzinną atmosferę w DS, służąc wszystkim radą i pomocą nie tylko w sprawach formalnych, ale także prywatnych” – czytamy. Pod prośbą 108 podpisów.
Absolwentka PWSTE Joanna Polewka deklaruje, że spotkała się z bardzo dużą pomocą ze strony pani Marty. „Jest bardzo ciepłą i ogromnie pomocną osobą. Wszystkie problemy studentów starała się rozwiązać i zawsze służyła pomocą. Nigdy nie przeszła obok nas, studentów, obojętnie. Służyła pomocą i dobrą radą. Bardzo mi źle i przykro, że tak dobra i serdeczna osoba straciła pracę. Mam nadzieję, że los się odwróci i nadal będzie mogła pracować” – napisała w e-mailu do naszej redakcji pani Joanna.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Pracodawca ma prawo zatrudnić jak i zwolnić. Gdyby tak każdy zwolniony szedł do gazety, to nie było nic innego do czytania.
A takich artykułów mogłoby być więcej. Tyle ile przewidzianych zwolnień. A każdy ciekawszy od poprzedniego....
Do Adek i Hela Jak was zwolnią tak z dnia na dzień - tego wam nie życzę, ale życzę wam dobrego wręcz szampańskiego humoru i samopoczucia. Pamiętajcie aby nie opowiadać i nie skarżyć się o tym wydarzeniu nikomu!!!!!!!!!!!!! ....
Sam Panią Martę znałem(dwa lata w Victorii). Potrafiła prosić jednych studentów o pomoc tym słabszym (nawet jak chodziło o pomoc w gotowaniu zagranicznm niedojdom kulinarnym), zależało jej zawsze na wszystkim. I nie trzymała niczyjej strony, jednoczyła nie dzieliła.
Umiala pomoc i rozwiazywala wszystkie problemy. Nawet utarlo sie takie powiedzenie zwlaszcza wsrod obcokrajowcow: " Pani Marta temu zaradzi". Akademik byl jak nasz Dom i zupa pachnialo jak w domu.
Pomagala wszystkim i we wszystkich sprawach. Tlumaczyla we wszystkich jezykach. Tolerancyjna, otwarta zawsze z wypiekami na twarzy, zabiegana a przede wszystkim życzliwa i uśmiechnięta. MAMA!
Zatrudnić w Studium języków obcych jak włada wszystkimi językami a najwięcej chyba łaciną
Będzie wkrótce więcej podobnych tekstów, bo sąd pracy chętnie przyjmuje pozwy, więcej podobnych artykułów o poprzedniej i aktualnej ekipie związkowej - władającej tą szkółką - układowa forma przekazania władzy - większość z "włatców" nigdy na dłużej nie opuszczała powiatu jarosławskiego i tworzą uczlenie wyższą według własnego uznania ..Senatorami tej uczelni wyższej, podpisującymi wszelkie zmiany -pozorowane jedynie na papierze przez związki zawodowe, są osoby jedynie z maturą, a także studenci przed obroną licencjatu (!) Jednak nad szkołami średnimi jest kurator, a tutaj jedynie wawa - to jednak daleko i tam każdą ściemę kupią, bo to przecież taka tradycyjnie "katolicka" uczelnia, a tak naprawdę to "władze" dzielą tutaj bez lęku, wciąż zastraszając pracowników i studnetów przez swoich pośredników (prorechtorów, kanclerzuff, dyrechtorów, kierofniczki, niepełnonocników i innych z dobrej zmiany !... ale do czasu !!
Człowieku, zanim zaczniesz sie wymądrzać poczytaj ustawe prawo o szkolnictwie wyższym. W senacie MUSZĄ być studenci, a więc i Ci którzy są przed obroną licencjatu i w KAZDEJ UCZELNI W POLSCE tak jest. Dodatkowo senatorzy nic NIE PODPISUJĄ, a jedynie głosują. I w koncu: w całym senacie maksymalnie 5%(być moze nawet mniej, w tym momencie nie wiem) osob jest tam tylko po maturze i siedzą na posiedzeniach tylko jako OBSERWATORZY! Więc prosze nie wprowadzać ludzi w błąd. A pisze to dlatego, że fajnie ze piszesz troche prawdy ale nie mieszaj jej z bezpodstawnymi i kłamliwymi stwierdzeniami.
Pracodawca ma prawo zatrudnić jak i zwolnić. Gdyby tak każdy zwolniony szedł do gazety, to nie było nic innego do czytania.
A takich artykułów mogłoby być więcej. Tyle ile przewidzianych zwolnień. A każdy ciekawszy od poprzedniego....
Do Adek i Hela Jak was zwolnią tak z dnia na dzień - tego wam nie życzę, ale życzę wam dobrego wręcz szampańskiego humoru i samopoczucia. Pamiętajcie aby nie opowiadać i nie skarżyć się o tym wydarzeniu nikomu!!!!!!!!!!!!! ....