Niedawno na stronie UM Radymna pojawił się skierowany do mieszkańców apel dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Radymnie Elżbiety Kuchty. Prośba o zasilenie księgozbioru trzech rozlokowanych w mieście bookcrossingowych szaf wskazuje na to, że idea dzielenia się książkami w przestrzeni publicznej spodobała się mieszkańcom. Jednak aby akcja mogła trwać, potrzebne są nowe pozycje.
Bookcrossing w Radymnie zyskuje na popularności.
Pomysł polega na zostawianiu przeczytanych książek w miejscach publicznych, w tym wypadku specjalnie przeznaczonych do tego celu szafach znajdujących się w trzech lokalizacjach w mieście (w Rynku, na os. Jagiełły i w budynku dworca PKP), po to, by mógł je przeczytać i potem puścić w obieg kto inny.
Uwalnianie książek to jednak swego rodzaju wymiana. Biorąc wybraną pozycję z półki, powinniśmy zostawić inną w zamian. Wówczas obieg książek trwa.
Gorzej, jeśli chętnie sięgamy po pozostawione przez innych lektury, nie dając nic w zamian. A tak czasami bywa, stąd książek krążących w publicznej przestrzeni zaczyna powoli brakować.
– Chętnie je przyjmiemy i udostępnimy szerszej rzeszy mieszkańców naszego miasta. Mogą to być zarówno pozycje dla dorosłych, jak i dla dzieci – mówi szefowa Miejskiej Biblioteki Publicznej w Radymnie Elżbieta Kuchta.
– Bardzo cieszy nas to, że bookcrossing w mieście cieszy się zainteresowaniem. Raz w miesiącu uzupełniamy regały o nowe publikacje książkowe i widzimy, że książki znikają. Tyle że działa to trochę w jedną stronę i niewiele ich przybywa w zamian. Stąd mój apel. Obecnie kończą nam się książki, które otrzymaliśmy w darze od czytelników, a nie ukrywam, że zależy mi na kontynuowaniu tej pięknej i pożytecznej akcji. Niestety biblioteki nie stać na zakup nowych pozycji, by władać je do szaf. Na szczęściu już mam pierwsze sygnały, że mieszkańcy mają u siebie w domach książki, którymi będą chcieli się podzielić z innymi. Mam więc nadzieję, że uda się przedsięwzięcie z sukcesem kontynuować. Nie zamierzam się poddawać, bo uważam, że edukacja społeczeństwa jest ważna, a i tak udało się w tym względzie zrobić krok milowy. Liczę więc, że jeżeli będziemy cierpliwi, to się nam wszystkim opłaci, a mentalność ludzi będzie się stopniowo zmieniać. Cieszę się przede wszystkim, że zainteresowanie książkami jest. To bardzo budujące – podkreśla E. Kuchta.
Bookcrossingowa akcja w mieście ruszyła 2 lata temu – jako odpowiedź na niepokojące statystyki, mówiące o tym, że Polacy nie czytają książek. Udało się ją rozkręcić dzięki projektowi czytelniczemu „Drugie życie książek”, a środki finansowe na ten cel pozyskano z Fundacji PZU.
Priorytetem przedsięwzięcia jest dotarcie do jak największej rzeszy odbiorców i umożliwienie im korzystania z dobrodziejstw kultury.

fot.archiwum ŻP
Jeden z bookcrossingowych punktów na Rynku w Radymnie. Książki z niego, jak i dwóch pozostałych znikają. Tyle że niewiele ich przybywa w zamian.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze