Reklama

Ta porażka nie boli! Heroiczny bój Przemyskich Niedźwiadków

Już sama w sobie wyprawa Przemyskich Niedźwiadków do Wałbrzycha, „jaskini lwa”, czyli lidera tabeli niosła ze sobą spore ryzyko niepowodzenia, które nie byłoby żadną niemiłą niespodzianką. A kiedy okazało się, że ekipa Daniela Puchalskiego będzie musiała radzić sobie bez klasycznego rozgrywającego, widmo porażki było bezdyskusyjne. Ale wbrew jakiejkolwiek logice i zdrowemu rozsądkowi pozostali gracze przez 28 minut spisywali się kapitalnie. Patrząc na ogrom ambicji, woli walki, determinacji i serca pozostawionego na parkiecie ta porażka wcale nie boli.

Przed spotkaniem było wiadomo, że drobne urazy nie pozwolą zaprezentować się na parkiecie ani kapitanowi zespołu Rafałowi Serwańskiemu, ani Kacprowi Majce. Już na miejscu, w trakcie rozgrzewki uraz zasygnalizował także Carren Wilson jr. Wszyscy trzej to prowadzący grę zespołu. Wybiec na parkiet bez klasycznej „jedynki” przeciwko jednemu z faworytów do awansu na salony polskiego basketu było nie lada wyzwaniem. Ale pozostałe Niedźwiadki dały radę! Z roli playmakera bardzo dobrze wywiązywał się Michał Chrabota, piłkę na pole ataku często przeprowadzali Max Egner czy Maciej Puchalski. Swoje w niezwykle ubogiej rotacji robili Mark Mboya Kotieno, Szymon Janczak, Sebastian Rompa czy Łukasz Uberna. Ci, którzy byli do dyspozycji D. Puchalskiego dali z siebie wszystko…

Inne cele

To był pojedynek zespołu wynikowego z zespołem szkoleniowym. Wałbrzyski Górnik został wyrzeźbiony na konkretny rezultat w tym sezonie: awans do ORLEN Basket Ligi. Został stworzony na tu i teraz. Większość z tych graczy, jeśli znany w Przemyślu z występów w Polonii Przemyśl trener Andrzej Adamek wprowadzi biało-niebieskich do ekstraklasy, w przyszłym sezonie opuści szeregi zespołu. Zgoła inne cele przyświecają od początku kampanii Niedźwiadkom Chemart Przemyśl. Przede wszystkim nauka i bycie coraz lepszymi koszykarzami, a na drugim miejscu wynik…

Reklama

Faworyt tej potyczki był jeden. I z zadania się wywiązał, ale bardzo długo się męczył. Nieco gwiazdorskie zapędy niektórych wałbrzyszan przez 25 minut były gaszone niczym świeczkę przez wielkie niedźwiadkowe serca.

Michał Chrabota (z piłką) dobrze wywiązał się z roli prowadzącego grę. Fot. Niedźwiadki Chemart Przemyśl

 

Niedźwiadki lepsze w I połowie

W I połowie zespołem lepszym był beniaminek. Miał pomysł na forsowanie gry bez typowego point guarda. Rozciąganie do granic możliwości defensywy gospodarzy, rażenie rzutami zza łuku i penetracje to były elementy, z którymi wałbrzyszanie nie mogli sobie poradzić. W 7. min, po punktach znakomicie dysponowanego w pierwszych 20 minutach M. Egnera było 15:19. Gospodarze zostali ustawieni w roli goniących i ostatecznie po ćwiartce otwarcia doprowadzili do równowagi. W II kwarcie był tylko moment, kiedy przejęli inicjatywę. Po dwóch „trójkach” wychowanka Znicza Jarosław Witalija Kowalenki było 33:29. Tym samym odpowiedział M. Egner, a na prowadzenie (33:34) wyprowadził przemyślan M. Mboya Kotieno. I już do końca I połowy to Niedźwiadki dyktowały warunki. Sensacyjne prowadzenie przy zejściu do szatni dał efektowny pakunek z góry S. Rompy. Było 44:45 i wszyscy w hali sportowej o wdzięcznej nazwie „Aqua Zdrój” przecierali oczy ze zdumienia.

Reklama

Brakowało sił...

Jeszcze przez 8 minut III kwarty goście wytrzymywali kondycyjnie. Potrafili przeciwstawiać się presji podrażnionego rywala. Rolę egzekutora przejął Szymon Janczak, który beznamiętnie punktował. Takiego Szymona chciałoby się widzieć co mecz… To po jego celnej „trójce” z faulem i skutecznym rzucie osobistym z przewinienia wynikającym, faworyt wygrywał w 27. min ledwie 62:59. Za kilkanaście sekund Ł. Uberna nie pomylił się z linii rzutów wolnych i wynik wciąż był niepewny dla lidera – 67:63. Końcówka III ćwiartki należała już jednak do nich. Podsumował ją na 1 s przed końcem wjazdem pod kosz Damian Durski. 30. min – 73:63.

Po 4 minutach finalnej kwarty Piotr Niedźwiedzki trafił na 79:65 i stało się jasne, że Niedźwiadki takich strat już nie odrobią.

Reklama

Ale walczyli do końca i zeszli z parkietu z podniesionymi głowami. Nie mogą mieć sobie prawie nic do zarzucenia. Teraz wszystkie siły muszą skierować na jeden z ważniejszych pojedynków w ich I-ligowej dotychczasowej przygodzie, czyli sobotni bój z AZS AWF Mickiewiczem Katowice. Oby już w pełnym zestawieniu.

 

Górnik Wałbrzych – Niedźwiadki Chemart Przemyśl 87:69 (22:22, 22:23, 29:18, 14:6)

  • Punkty: W. Kowalenko 20 (3x3), K. Jakóbczyk 15 (3x3), P. Niedźwiedzki 12, D. Jackson 11, D. Durski 7, F. Han 7 (1x3), K. Margiciok 5 (1x3), M. Mindowicz 5 (1x3), K. Dawdo 4, P. Wilk 1, M. Góreńczyk 0 (G); M. Egner 18 (3x3), Sz. Janczak 16 (1x3), M. Chrabota 8, M. Mboya Kotieno 8 (2x3), Ł. Uberna 6, M. Puchalski 5, S. Rompa 6, B. Chalicki 2 (N).

Sędziowali: Tomasz Konopacki (Szczecin), Adrian Chmielewski i Katarzyna Grdeń (oboje Wrocław). Widzów: 1000.

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama