Nastał czas grillowania. W długi weekend, jak kraj długi i szeroki, nad ogródkami działkowymi i podmiejskimi posesjami unosił się smakowity zapach syntetycznej podpałki i przypalonych żeberek. Byli też tacy, którzy sezon na grilla rozpoczęli już tydzień wcześniej. Czterej uczniowie klasy maturalnej, wyczerpani zakuwaniem i korkami, chcąc odpocząć od widma zbliżających się egzaminów, postanowili zorganizować grilla.
Ojciec jednego z nich nie dość, że udostępnił im na weekend swoją daczę w jednej z podmiejskich miejscowości, to jeszcze ich zawiózł i obiecał przywieźć na drugi dzień. Natychmiast po przyjeździe na miejsce rozstawili grilla i kiedy auto ojca gospodarza znikło za zakrętem, zabrali się za opróżnianie kolejnych puszek piwa. Zapasy nadspodziewanie szybko się skończyły, mięso było jeszcze surowe, więc chłopcy poszli do pobliskiej wioski, żeby w sklepie uzupełnić zapas trunków. Kupili trzy butelki wódki i wracali, kiedy w połowie drogi dopadła ich ulewa. Nie mieli się gdzie schronić, bo wokół były pola i dotarli na daczę kompletnie przemoczeni. Szczękając zębami, odpuścili grilla, którego i tak deszcz zalał i szybko na rozgrzewkę opróżnili jedną flaszkę. Trochę pomogło, ale mieli przemoczone ubrania, więc postanowili rozpalić w kominku, tyle że nie było drewna. Wtedy któryś z nich zaoferował, że skombinuje jakiś opał. Po dziesięciu minutach wrócił z naręczem listewek. Wystarczyło na pół godziny, w czasie której opróżnili następną butelkę. Kolega zaradny znowu poszedł i przyniósł kilka deszczułek.Znowu wystarczyło na krótko. Kolejny raz poszli we dwójkę i przytaszczyli drewna na całą noc. Zrobiło się ciepło, przytulnie, ubrania schły, a chłopcy dokończyli resztę alkoholu i zasnęli snem sprawiedliwego. Następnego dnia koło południa obudził ich łomot do drzwi. To dobijał się właściciel działki oddalonej o sto kroków, który dotarł do nich po śladach, jakie zostawili, nosząc w nocy opał. Okazało się bowiem, że rozebrali mu całą, jeszcze nieukończoną altankę. Mężczyzna cały kipiał i już sięgał po komórkę, żeby wezwać policję, ale na szczęście przyjechał ojciec gospodarza imprezy i słysząc, co goście syna zrobili, obiecał z nawiązką pokryć wszelkie szkody. No cóż, nie był to zbyt udany grill, ale przynajmniej chłopcy trochę odreagowali przedmaturalny stres.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze