Od dwóch tygodni zauważam wzmożenie polityczne na lokalnym podwórku. Znak to widomy zbliżających się wyborów parlamentarnych. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach partie i ich kandydaci przypominają sobie o wyborcach. I nagle „szarzy” obywatele na okres kilku miesięcy stają się ważni, wszak to oni zadecydują o zawodowym losie wielu polityków i osób z nimi związanych.
W poprzednim komentarzu dziwiłem się skromnej reprezentacji środowiska dziennikarskiego na konferencji prasowej Polski 2050 Szymona Hołowni na przemyskim Rynku. W tym tygodniu na konferencji prasowej Konfederacji Wolność i Niepodległość nie było nikogo oprócz dziennikarza Życia Podkarpackiego.
Trochę mnie to zdeprymowało, bo nawet jeden z organizatorów tejże konferencji wyraził zdziwienie, że w ogóle ktoś przyszedł. Oczywiście tak jak tydzień temu Polska 2050 transmisję na żywo Konfederacja prowadziła na swoim profilu facebookowym, więc teoretycznie wszystko w porządku.
Przy takim podejściu partie trafiają wyłącznie do swoich elektoratów. Mało kto się dowie, o co poszczególnym formacjom politycznym chodzi. Pewnie niektórzy zasługują na niszowość i lepiej, aby w niszy pozostali, ale to już inna kwestia.
Jednak pamiętajmy: dostęp do szerokiej informacji, konfrontowanie argumentów i wolny wybór to sól demokracji. Nie ma sensu udawać, że czegoś nie ma, skoro jest.
Konferencja polityków Konfederacji dotyczyła planowanych przez rząd zmian w ustawie o Prawie komunikacji społecznej. Jeżeli wierzyć im i treści petycji złożonej w biurze poselskim byłego marszałka Sejmu, obecnie ministra w kancelarii premiera Marka Kuchcińskiego to po przyjęciu proponowanych zmian ten „szary” obywatel będzie jak na widelcu władzy. Zero prywatności w Internecie, telefonie, komunikatorach. Bez należytej kontroli sądu i prokuratury w kwestii wydawaniu zgody na podsłuch.
Może politycy Konfederacji się mylą. Może już rozpoczęli kampanię wyborczą. Może. Ale wyborcy chętnie dowiedzieliby się jednak, czy jest coś na rzeczy? Każdy ma Internet i telefon. Bez precyzyjnego przepływu informacji skazani jesteśmy jedynie na domysły.
Dlatego mam prośbę do lokalnych polityków i ich sztabów wyborczych. Dla dobra demokracji powróćcie do sprawdzonej metody przekonywania do swoich racji także osoby spoza swojego elektoratu. Wyjdźcie z własnych opłotków.
Jeżeli temat konferencji prasowych będzie naprawdę istotny, to i z frekwencją mediów nie powinno być problemu. Wyborcy mają prawo wiedzieć!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze