Problemy kadrowe dotykają coraz więcej szpitali. Nie ominęły one także SP ZOZ w Przeworsku. Placówka z dniem 1 grudnia zmuszona została zawiesić funkcjonowanie oddziału kardiologii. Czy pacjenci mogą czuć się bezpieczni? – pytają mieszkańcy.
„W obecnym czasie pocovidowym, gdzie liczba osób z dolegliwościami układu krążenia znacznie wzrosła, jest on jeszcze bardziej potrzebny niż wcześniej” – napisał w e-mailu do redakcji jeden z mieszkańców, zwracając uwagę na niepokojącą sytuację związaną z brakami kadrowymi w przeworskim szpitalu.
Placówka z dniem 1 grudnia zmuszona została zawiesić funkcjonowanie oddziału kardiologii. Zgodnie z zapowiedziami dyrekcji ma on wznowić swoją pracę od nowego roku. Pełniący obowiązki dyrektora przeworskiego SP ZOZ Robert Płaziak czyni starania, by było to możliwe.
Zapewnia jednocześnie, że[paywall] wszystko jest na dobrej drodze i jest już po wstępnych rozmowach, choć oczywiście dopóki nie zostaną podpisane umowy, nie może dać 100-procentowej gwarancji.
– Ta sytuacja wynika z braków możliwości zabezpieczenia dyżurów. Obecny zespół się uszczuplił. Trzech lekarzy, w tym kierownik, złożyło wypowiedzenia. Ostatecznie kierownik pozostał, natomiast dwie pozostałe osoby utrzymały swoją decyzję. Mam nadzieję, że od 1 stycznia uda się nam ponownie ruszyć. Robimy wszystko, żeby tak się stało – mówi.
Zapewnia też, że pacjenci kardiologiczni są zabezpieczeni. Doraźną pomoc znajdują w poradni, która pracuje normalnie, bądź na izbie przyjęć, a część z nich znajduje swoje miejsce na oddziale wewnętrznym.
– Oczywiście, jeżeli mamy do czynienia z trudnym przypadkiem, z którym nie bylibyśmy w stanie poradzić sobie na oddziale wewnętrznym, odsyłamy pacjenta z izby przyjęć do ościennych ośrodków, które zostały zawiadomione. Do tej pory takich sytuacji nie było zbyt wiele. Taki rozwój wypadków był nieunikniony. Pracowaliśmy na to kilka lat, zespół był zasilany w młodą kadrę, która w tej chwili musi odbyć swoje staże czy skorzystać z urlopu macierzyńskiego. Od pierwszego stycznia ma się pojawić nowa osoba, która ma zamiar kierować tym oddziałem. Niestety tych, którzy zdecydowali się odejść do innych placówek, prawdopodobnie dających lepsze zabezpieczenie, nie udało się zatrzymać choćby na części etatu, co jakoś ułatwiłoby nam sprawę – wyjaśnia R. Płaziak.
Na pytanie, ile osób musi stanowić personel kardiologii, by mogła ona płynnie funkcjonować, odpowiada:
– NFZ wymaga od nas w warunkach ogólnych 2 specjalistów. Natomiast żeby tego rodzaju oddział funkcjonował w pełni, muszę mieć zabezpieczone na pełny zegar, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 30 dni w miesiącu, 365 dni w roku minimum 6 etatów lekarskich. Jeśli wszystko ma działać z pełnym bezpieczeństwem, wymaga to około 8 etatów lekarskich. Tak naprawdę pracę oddziału powinno zabezpieczać około 4 do 6 specjalistów bądź rezydentów z możliwością wykonywania samodzielnego pracy i resztę stanowić mogą lekarze dyżuranci. Taka sytuacja byłaby optymalna.
Pełniący obowiązki dyrektora SP ZOZ w Przeworsku R. Płaziak zaznacza, że problem związany z brakami kadrowymi na jednym z oddziałów nie jest przypadkiem jednostkowym, podobne odczuwają też inne szpitale w regionie.
– Mniej więcej od 2,5 miesiąca trwały poszukiwania chętnych do pracy celem utrzymania pracy oddziału. Mam nadzieję, że osoba, z którą jesteśmy już po słowie, będzie chciała z nami współpracować. Biorąc pod uwagę to, co się dzieje ostatnio w szpitalnictwie, uważam, że pomysł, ażeby jeden lekarz pracował wyłącznie w jednym miejscu, to strzał w kolano. Wówczas możemy mieć poważny problem z zapewnieniem obsady oddziałów – komentuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze