Wciąż nie ma porozumienia między częścią pracowników a dyrektorem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Przemyślu. W sprawę postanowili się zaangażować radni z Komisji Rodziny, Polityki Społecznej i Zdrowia.
O konflikcie w MOPS-ie pisaliśmy kilkukrotnie. Główną osią sporu jest nierówne traktowanie niektórych pracowników, a nawet mobbing. Takie sygnały płyną ze strony „Solidarności”. Jest to jeden z trzech związków zawodowych działających w MOPS-ie, liczący najmniej członków. A w tej sprawie związki nie mówią jednym głosem.
Szefowa związku „Razem” Małgorzata Dyjak kategorycznie się odcięła od zarzutów o mobbing, a w kwestii innych problemów, stwierdziła, że jest różnie, ale są one[paywall] rozwiązywane wewnątrz zakładu. W czasie całego spotkania kilka razy zaznaczyła, że zgadza się z podjętymi przez dyrektora decyzjami. Z kolei Łukasz Kiernozek, przewodniczący związku „Wspólnymi siłami” zwrócił uwagę, że w instytucji są wewnętrzne procedury antymobbingowe i skoro nikt do tej pory z nich nie skorzystał, to oznacza, że problemu nie ma.
– Ogólniki, hasła i oskarżenia bez pokrycia – tak odniósł się do zarzutów „Solidarności” dyrektor MOPS-u Piotr Hryniszyn. Podkreślił, że oczekiwanie pracodawcy od pracowników rzetelnego wykonywania obowiązków nie jest mobbingiem. Zapewnił, że z jego strony nie dochodzi do zachowania, które można traktować jako mobbing, tym bardziej, że bezpośrednio współpracuje on tylko z kadrą zarządzającą.
– To nie są moje wymysły. Chcemy, żeby pracownicy przychodzili do pracy z ochotą, a niektórzy mają serce w gardle – mówiła Katarzyna Bal, przewodnicząca „Solidarności”.
W czasie spotkania odniesiono się do protokołu z kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w MOPS-ie. Zupełnie odmiennie jest on interpretowany przez dyrektora tej placówki i przez „Solidarność”.
Przypomnijmy, że anonimową ankietę przeprowadzono wśród 30 losowo wybranych pracowników (na 131 zatrudnionych). W 11 przypadkach wskazano na występowanie agresji słownej, w 10 na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat pracowników, w 12 na ignorowanie i lekceważenie pracowników, a w 7 na izolowanie od innych pracowników. 10 osób potwierdziło ciągłą krytykę, ośmieszanie wykonywanej pracy i życia osobistego oraz podważanie kompetencji zawodowych, natomiast 14 wskazało niekorzystne respektowanie prawa do wynagrodzeń i urlopów w porównaniu do innych pracowników.
Jako sprawców tych działań w 14 przypadkach wskazano dyrektora, w 4 – bezpośredniego przełożonego, w 10 – innego pracownika, a w 1 – podwładnego.
Według zakładowej „Solidarności” te wyniki jednoznacznie wskazują na mobbing. Przewodniczący rady miejskiej Maciej Kamiński zdawał się interpretować je w podobny sposób, wskazując, że dyrektor pomija niewygodne dla siebie wyniki ankiety. A według P. Hryniszyna wyniki są dla niego korzystne. Zwrócił on uwagę, że w zaleceniach PIP nie ma ani słowa o stwierdzeniu mobbingu.
Na polecenie prezydenta Wojciecha Bakuna w MOPS-ie została przeprowadzona anonimowa ankieta na temat ewentualnego mobbingu. Jak powiedziała obecna na komisji Danuta Wiech, naczelnik wydziału spraw społecznych, wyniki zostały już zliczone i przeanalizowane. Ujawnione zostaną natomiast po spotkaniach z pracownikami i dyrekcją, które prawdopodobnie odbędą się we wrześniu.
Członkowie komisji jednogłośnie poparli pomysł Andrzeja Beresteckiego i postanowili zawnioskować do prezydenta miasta o umożliwienie im udziału w rozmowach, prowadzonych pomiędzy dyrekcją MOPS-u, a związkami zawodowymi w sprawach spornych. Odbywałoby się to na zaproszenie jednej ze stron.
Protokół z kontroli PIP jest różnie interpretowany. Z jednej strony kilkanaście osób przyznało, że w zakładzie dochodziło do nieodpowiednich zachowań (np. agresja, krytyka, ośmieszanie), z drugiej – PIP nie podjęła praktycznie żadnych działań. Dlaczego? – Ustawodawca, wyposażając organy kontrolne PIP w kompetencje kontrolno-nadzorcze, w zakresie mobbingu i przeciwdziałania dyskryminacji w zatrudnieniu, przyznał im jedynie prawo weryfikacji prawdopodobieństwa wystąpienia działań noszących znamiona mobbingu. Organy Państwowej Inspekcji Pracy nie posiadają natomiast uprawnień do rozstrzygania o istnieniu mobbingu. Właściwym do orzekania w tym przedmiocie jest sąd pracy – odpowiada Edyta Wojdyło, młodszy specjalista w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Rzeszowie.
E. Wojdyło dodaje, że charakter takich spraw jest z natury sporny i wymaga „wszechstronnego postępowania dowodowego”, dlatego sąd jest najodpowiedniejszym organem do weryfikacji oskarżeń.
Wciąż nie ma porozumienia między częścią pracowników a dyrektorem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Przemyślu. W sprawę postanowili się zaangażować radni z Komisji Rodziny, Polityki Społecznej i Zdrowia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Trzeba pracować to jest źle, koniec święte krowy i do roboty..
Dupy im w tym mopsie poodmakały i pełen luz za starego dyrektora. Przyszedł nowy który chce złapać to za ryj i zagonić do roboty to wielki płacz i lament że mobbing itd. Kto był w mopsie to wie jak kompetentni są tam pracownicy a o kolejkach już nie wspomnę. Cały mops pracowników a przyjmują 2 i to mało ogarnięte osoby. Może by tam wysłał połowę ludzi na urlop bezpłatny jak to się dzieje w innych zakładach pracy i do tego 80% wynagrodzenia.
Do roboty niech się pracownicy Mopsu wezmą a nie ludzie nie pozostawiają na nich suchej nitki. Bajzel totalny, trzeba po kilka razy przychodzić i składać jakiś podpis czy donośić papiery jakby nie można od razu powiedzieć co trzeba. Brak kompetencji, teraz w czasie pandemi dwie osoby pracują a reszta bąki zbija.
Do Pracy to Radnego przyjęli, niech jego do obsługi klientów zagonią, a tak serio to nie zazdroszcze tam pracy. Płaca bliska najniższej, a musza wysłuchiwać elyty. PiS rozbujał socjal tabuny "mi się należy na bombelka" forsują drzwi, a pracownicy musza być na pierwszej linii frontu... opluwani, wyzywani to im jeszcze teraz szefa dołożyli... eh.
Oni są w szoku, że ktoś im kazał pracować i jeszcze chce rozliczać z tej pracy.
Polecenie i zarazem wyrażenie oczekiwania od pracownika wykonywania w sposob rzetelny pracy nie jest MOBBINGIEM! Ponadto 30 rzekomo losowo wybranych pracowników do udziałuw ankiecie przeprowadzonej przez PIP aż 19 (!!!) wskazało na brak wiedzy o istnieniu form przeciwdziałania mobbingowi (sic). O tym redaktor również nie wspomniał... czyli o fakcie, że członków NSZZ Solidarność w MOPS jest tylko 14 (!!!) na 130 pracowników...
Trzeba pracować to jest źle, koniec święte krowy i do roboty..
Dupy im w tym mopsie poodmakały i pełen luz za starego dyrektora. Przyszedł nowy który chce złapać to za ryj i zagonić do roboty to wielki płacz i lament że mobbing itd. Kto był w mopsie to wie jak kompetentni są tam pracownicy a o kolejkach już nie wspomnę. Cały mops pracowników a przyjmują 2 i to mało ogarnięte osoby. Może by tam wysłał połowę ludzi na urlop bezpłatny jak to się dzieje w innych zakładach pracy i do tego 80% wynagrodzenia.
Do roboty niech się pracownicy Mopsu wezmą a nie ludzie nie pozostawiają na nich suchej nitki. Bajzel totalny, trzeba po kilka razy przychodzić i składać jakiś podpis czy donośić papiery jakby nie można od razu powiedzieć co trzeba. Brak kompetencji, teraz w czasie pandemi dwie osoby pracują a reszta bąki zbija.