– Mieszkam pod Przemyślem i jak większość osób mam przy domu niewielki ogródek. Staram się jednak przestrzegać obowiązujących norm i nie spalam spadających z drzew liści w ognisku, tylko zbieram je do worka, a potem wyrzucam. Niestety wiele osób pozbywa się zeschniętych liści i gałęzi, po prostu je paląc. Przydomowe ogniska i unoszący się z nich, gryzący dym są utrapieniem sąsiadów. Duszące opary pochodzące ze spalania sprawiają, że czasami dosłownie nie da się normalnie oddychać. Nie rozumiem, dlaczego ludzie z taką nonszalancją podchodzą do tych spraw, nie bacząc na to, że stwarzają przy okazji zagrożenie dla ludzi i środowiska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Odpowiedź jest prosta - od października gminy nie odbierają zielonych odpadów !!!!!!!!!!!!! W mieście odbierają zielone odpady tylko od miastowych. Redaktorze, warto ten temat ruszyć i przeprowadzić wywiady ze wszytskimi wójtami dlaczego przestaja odbierać ZO kiedy właśnie spadają liście.
Podczas spalania liści wytwarza się głównie dwutlenek węgla, który w procesie fotosyntezy jest przez rośliny "przerabiany" na tlen. Dzięki spalaniu liści rośliny dostają więcej pokarmu zatem dają większe plony. Tyle i tylko tyle. A tzw. ekolodzy głupstwa plotą. Wystarczy podstawowa wiedza z bilogii z zakresu szkoły podstawowej by to zrozumieć.
Dokładnie tak.Jakoś przez setki lat, nie tylko liście były spalane w obejściach gospodarskich i ... dobrze było. Poza tym nie ma nic przyjemniejszego w kontakcie z naturą jak zapach palonych ognisk jesienią.
Tak było zawsze , ale obecnie wszędobylska , wszystkowiedząca i nakazująca myśleć "poprawnie POlitycznie" UE , zwany inaczej Eurokołchozem , wymyśłiła sobie ,że CO2 JEST JEDYNYM I GŁÓWNYM POWODEM TZW . GLOBALNEGO OCIEPLENIA. A nasze poselstwo , / na szczęście już byłe/ posłusznie kiwało Łebkami , JA WOL.
Mieszkam w centrum Przemyśla i jest to samo . Ludzie na swoich mikroskopijnych podwórkach palą wszelkie śmiecie . Liście , szmaty , patyki , plastiki itd . Zwróć uwagę to zostajesz wrogiem publicznym nr 1 .
Wcale się nie dziwię, że mieszkańcom to przeszkadza. Idą ulicą gdzie w ogrodzie są palone liście zapach jest nie do wytrzymania. A co dopiero kiedy nie można nawet otworzyć okna. Przecież są śmietniki do bioodpadów i nie trzeba palić tych wszystkich odpadów w ogrodach.
Odpowiedź jest prosta - od października gminy nie odbierają zielonych odpadów !!!!!!!!!!!!! W mieście odbierają zielone odpady tylko od miastowych. Redaktorze, warto ten temat ruszyć i przeprowadzić wywiady ze wszytskimi wójtami dlaczego przestaja odbierać ZO kiedy właśnie spadają liście.
Podczas spalania liści wytwarza się głównie dwutlenek węgla, który w procesie fotosyntezy jest przez rośliny "przerabiany" na tlen. Dzięki spalaniu liści rośliny dostają więcej pokarmu zatem dają większe plony. Tyle i tylko tyle. A tzw. ekolodzy głupstwa plotą. Wystarczy podstawowa wiedza z bilogii z zakresu szkoły podstawowej by to zrozumieć.
Dokładnie tak.Jakoś przez setki lat, nie tylko liście były spalane w obejściach gospodarskich i ... dobrze było. Poza tym nie ma nic przyjemniejszego w kontakcie z naturą jak zapach palonych ognisk jesienią.