Reklama

Uczniowie „Morawy” zbudowali katapultę

Replikę XII-wiecznego, po raz pierwszy użytego w Europie przez Hiszpanów trebusza, zwanego powszechnie katapultą, zbudowała 5-osobowa grupa uczniów Niepublicznego Gimnazjum „Morawa” w Przemyślu.

Uczniowie „Morawy” mają za zadanie wykonać projekt z wybranej dziedziny, który będzie podstawą do zaliczenia semestru. Grupy liczące od 2 do 5 osób mają zgłaszać swoje propozycje do nauczycieli, a ci pomysł akceptują bądź naprowadzają na nowy lub zmodyfikowany projekt. – Moja grupa wybrała projekt z fizyki pod hasłem „Fizyka w historii broni”. Mieli dowolność w wyborze tematu pracy. Pogrzebali w internecie i zgodnie z moją sugestią wybrali trebusz. To machina miotająca, fizyka odgrywa w niej decydującą rolę. Dodam, że to proste zagadnienia fizyczne, które oni już znają – tłumaczy nauczyciel fizyki w „Morawie” Jerzy Pawłowski.


fot.zbiory własne
Trebusz zbudowany przez uczniów „Morawy”.

– Cieszę się, że zgłosili projekt praktyczny. Wiem, że inne grupy wolą projekty czysto teoretyczne. Przygotowują referaty, pokazy multimedialne czy odczyty – dodał.
Średniowieczny trebusz, mimo że bardziej skomplikowany, w swojej istocie był olbrzymią, mechaniczną procą działającą na zasadzie dźwigni. Siłę wyrzutu zapewniał znaczny ciężar – pojemnik z kamieniami lub ołowiem na stałe zamocowany na krótszym ramieniu. Odblokowany wraz z ramieniem opadał z przyspieszeniem ziemskim, powodując gwałtowny ruch obrotowy drugiego, dłuższego ramienia. Ramię to miało podczepioną elastyczną kieszonkę, zawierającą jeden lub wiele pocisków. Krótsze ramię machiny unoszono (przygotowywano do strzału) na zasadzie dźwigni, opuszczając dłuższe za pomocą wielokrążków.

Metoda prób i błędów
– Na początku byli wręcz zniechęceni, bo nie mogli znaleźć żadnych informacji. A jeśli już były, to lakoniczne. Oczywiście, że musiałem im pomóc w konstruowaniu. Na mojej działce, w garażu, pracowaliśmy przez cztery weekendy. Metodą prób i błędów udało się trebusz ustawić. Kombinowali oni, kombinowałem i ja. Nie było łatwo – zdradził J. Pawłowski.
Do inauguracyjnego „wystrzału” z trebusza doszło właśnie na działce J. Pawłowskiego. Zadziałało znakomicie! Siła zasięgu wyrzutu pocisków wynosi od pięćdziesięciu do stu metrów. Do testów, zamiast pocisków z gorącą smołą czy prochem, jak to miało miejsce w średniowieczu, wykorzystano balony napełnione wodą. Pokaz przeprowadzili także na terenie II Liceum Ogólnokształcącego przy ulicy Glazera.

Otwarci na propozycje
– Wszyscy bardzo lubimy fizykę, choć budowa tej machiny wymagała również znajomości techniki czy historii. Projekt od samego początku wydawał się nam niezwykły. Nikt do tej pory czegoś takiego nie zrobił. Początkowo mieliśmy problem ze zdobyciem instrukcji montażu, ale dłuższe wertowanie stron internetowych przyniosło skutek. Kolega znalazł projekt, trochę go zmodyfikowaliśmy. Tak, by odpowiadał naszym wymogom. Potrzebne nam były drewniane pale, metalowa oś czy płytki chodnikowe do stabilizacji konstrukcji. Samodzielnie wykonaliśmy kosz na pociski, który zszyliśmy ze skóry. Na razie trebusz stoi u pana profesora na działce. Nie mamy jeszcze pomysłu, co z nim zrobić. Jesteśmy otwarci na każdą propozycję – powiedział Wiktor Bartnicki, który wspólnie z kolegami: Sebastianem Koreckim, Andrzejem Pawłowskim, Jakubem Bernardynem i Krzysztofem Tonią zbudowali to niecodzienne urządzenie.
Być może trebusz trafi do Wioski Fantasy w Kuńkowcach.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama