Funkcjonariusze z placówki Straży Granicznej w Wojtkowej ujawnili, że 66-letni mieszkaniec Raniżowa (powiat kolbuszowski) nielegalnie zatrudniał 45-letniego obywatela Ukrainy.
Praca Ukraińca polegała na wycinaniu zakrzaczeń zarastających grunty rolne w powiecie bieszczadzkim, które należą do Polaka. Komendant PSG w Wojtkowej wydał decyzje o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu na Ukrainę z jednoczesnym zakazem wjazdu na teren Polski przez okres 1 roku. W stosunku do obywatela Polski skierowano wniosek do sądu w związku z nielegalnym powierzaniem pracy cudzoziemcowi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To chyba dobrze , że wycinał zakrzewienia. Polacy nie chcą przy takich pracach pracować .OK Przeworsk zatrudnia rocznie ponad 1000 Ukraińców przy zbiorach owoców i nikt nie interweniuje. Kto za to bierze kasę ?Duże rolnicy podjeżdżają pod granicę autokarami i zabierają Ukraińców do pracy przy zbiorze truskawek, później malin. Kto bierze w łapę , aby nikt nie był złapany.A jak się zatrudni jednego to jest problem i sprawę się nagłaśnia, bo trzeba się wykazać .W burdelach pracują Ukrainki, i Straż Graniczna zamiast ich deportować to ich pier...........
To chyba dobrze , że wycinał zakrzewienia. Polacy nie chcą przy takich pracach pracować .OK Przeworsk zatrudnia rocznie ponad 1000 Ukraińców przy zbiorach owoców i nikt nie interweniuje. Kto za to bierze kasę ?Duże rolnicy podjeżdżają pod granicę autokarami i zabierają Ukraińców do pracy przy zbiorze truskawek, później malin. Kto bierze w łapę , aby nikt nie był złapany.A jak się zatrudni jednego to jest problem i sprawę się nagłaśnia, bo trzeba się wykazać .W burdelach pracują Ukrainki, i Straż Graniczna zamiast ich deportować to ich pier...........