Reklama

Ustawa miała wspierać lokalne sklepy. Mogła je dobić

12/02/2016 17:01

Właściciele osiedlowych sklepów liczą na to, że rząd dotrzyma słowa i ich sklepy, zrzeszone w sieciach franczyzowych, nie będą objęte podatkiem od handlu detalicznego. Takie były założenia projektu ustawy w tej sprawie. Skończyło się na manifestacji i wstępnym porozumieniu.

Mówiąc najprościej franczyza polega na tym, że sklep, kiosk lub inny podmiot gospodarczy działa pod szyldem znanej marki. Dołączenie małego sklepu osiedlowego do dużej sieci daje mu większe możliwości konkurowania z dużymi supermarketami. Działa to w myśl zasady „duży może więcej”. – Pojedynczy sklep, chcąc kupić dany produkt, nie uzyska takiej stawki jak cała sieć zakupowa. Później przekłada się to na cenę na półce – mówi Aneta Bik, właścicielka jednego ze sklepów w Przemyślu, działającego pod szyldem Delikatesy Premium.

Sklepikarze: – Takiego podatku nie udźwigniemy

Zdaniem sklepikarzy[paywall] zrzeszonych w sieciach franczyzowych, ustawa w wersji proponowanej pierwotnie, uderzyłaby najmocniej właśnie w nich. W odróżnieniu od dużych sieci supermarketów, w przypadku franczyzy każdy sklep ma innego właściciela i działa na własną rękę. Do obliczenia wysokości podatku służyłby natomiast obrót całej sieci. Przedsiębiorcy zrzeszeni w sieci Lewiatan argumentują, że średni obrót ich sklepów wynosi ok. 220 tysięcy zł miesięcznie, podczas gdy średni obrót sklepu dyskontowego to ok. 1,2 mln zł. Według sklepikarzy, stawka podatku na średnim poziomie 1,3 proc. finalnie może ich doprowadzić do bankructwa.
– Dla mnie jest to koszt nie do udźwignięcia – twierdzi Aneta Bik. – Ustawa w takim kształcie doprowadziłaby do likwidacji sieci, bo sklepy występowałyby z nich. Z kolei to spowodowałoby, że w sklepach wzrosną ceny. Jeśli natomiast nie będziemy występować z sieci, to skądś trzeba wziąć pieniądze na podatek. Jedno i drugie prowadzi do wzrostu cen lub redukcji zatrudnienia Efektem każdego rozwiązania będzie upadek części sklepów i wzrost bezrobocia – mówi.

Manifestacja w Warszawie

Pierwotny projekt ustawy wynikał z obaw parlamentarzystów, że właściciele dużych sieci typu Biedronka, czy Tesco, będą tworzyć mniejsze spółki, aby uniknąć podatku. Nie wzięli jednak pod uwagę, że ucierpią na tym rozwiązaniu najmniejsi.

Rząd obiecuje

– Pragnę uspokoić wszystkich, którzy prowadzą sklepy, zwłaszcza małe sklepy, rodzinne, że to, co wyjdzie z komisji, to będzie zupełnie inna ustawa niż ta, która w tej chwili była dyskutowana i która odzwierciedli oczekiwania kupców – wyjaśniał w radiowej Jedynce szef sejmowej Komisji Finansów Publicznych Andrzej Jaworski (PiS).
Aneta Bik ma nadzieję, że te obietnice znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości. – W przeciwnym razie, będą kolejne protesty – nie ma wątpliwości. – Skoro ustawa miała pomóc małym, polskim przedsiębiorcom, to nie może w nich uderzać – uważa.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    k - niezalogowany 2016-02-12 17:41:53

    chcieliscie pisu to macie. placzcie i zgrzytajcie zebami

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mirek - niezalogowany 2016-02-12 17:58:01

    PiS Wam da

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    se7en - niezalogowany 2016-02-12 18:02:17

    Dopóki szła w mediach informacja, że zagraniczne sieci handlowe zostaną opodatkowane to wszystko było jak najbardziej w porządku, choć niezgodne z prawem unijnym, ale jak już się okazało, że i polskie handlarzyki będą musiały płacić ów podatek, to już jest lament. Za robotę byście się wzięli...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości