Reklama

„Ustawione” wybory do Rady Nadzorczej PSM?

Bartłomiej Marczyk jest pracownikiem Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu, nauczycielem historii, członkiem zarządu Polonii Przemyśl, wiceprezesem SKF „Kazanów”. Twierdzi, że podczas wyborów do Rady Nadzorczej PSM doszło do "ustawki" i tworzenia układu personalnego, który miał doprowadzić do odwołania obecnego prezesa PSM Zbigniewa Kurosza. Jego zdaniem „ustawkę” przygotowali radni Robert Bal (Regia Civitas) i Maciej Kamiński (PiS). – To kłamstwo – odpowiadają solidarnie Bal i Kamiński. Zastanawiają się nad oddaniem Marczyka do sądu.

Był jeden z wrześniowych dni zeszłego roku.– Zaprosili mnie na spotkanie na Kmieciach. Powiedzieli, żebym przyprowadził ze sobą Tomka Schabowskiego. Tak mogę mówić, bo znamy się od małego. Wychowywaliśmy się przecież na Kazanowie. Chcieli pogadać, choć odniosłem wrażenie, że chyba do końca za bardzo nie wiedzieli, kim jestem. Kojarzyli mnie bardziej z Polonią, niż faktem, że jestem wiceprezesem Stowarzyszenia Kultury Fizycznej „Kazanów”. Szukali poparcia u wszystkich władnych zarządów osiedli, wchodzących w skład Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zależało im na Kazanowie, bo to największe osiedle w mieście. Kiedy tam przyszliśmy, wszystko mieli już przygotowane. Było kilkanaście osób, a rej wodzili radni Bal i Kamiński[paywall]. Były wymieniane nazwiska konkretnych osób, które muszą zostać wybrane do rady nadzorczej. Powiedzieli, że oni nas widzą w nowym zarządzie spółdzielni, a później już się podzielimy stanowiskami, ale najpierw trzeba skruszyć beton i usunąć prezesa spółdzielni pana Kurosza. Zgadzam się z nimi w jednym: w spółdzielni trzeba zmian, ale nie robionych w taki niecny sposób. Chodziło mniej więcej o to, aby ściągnąć jak największą liczbę osób na wybory, aby oddać na nich głosy, powymieniać się głosami między osiedlami na swoich kandydatów. Zobaczyliśmy, posłuchaliśmy i przyznam, choć wiele rzeczy w życiu widziałem, trochę mnie zatkało. Musieliśmy to z Tomkiem przemyśleć – relacjonuje B. Marczyk.

Esemesy, telefony...

– Powiedziałem: nie wchodzę w ten układ, bo za bardzo śmierdzi. Składane mi oferty uznałem za temat do prokuratury. Podobnie jak fakt wymieniania konkretnych nazwisk, liczenia głosów, nim zwykły, szary lokator go oddał. Oni nawet wiedzieli, ile głosów może być na danym osiedlu! Byli także przygotowani pod względem logistycznym. Mieli wydrukowane specjalne kartki i ludzi, którzy mieli je rozdawać na osiedlach. O tym, kto będzie w radzie nadzorczej, opowiadał z kolei pan radny Kamiński. Wielki, pożal się Boże, społecznik. On z kolei wysyłał do ludzi esemesy z prośbami o głosowanie na tych, a nie innych. Jak to wszystko odebrałem? Jako propozycję lepszego jutra, jako coś, z czego będą pieniądze. Nie odebrałem tej inicjatywy jako pracy społecznej, bo gdyby tak było, mogliśmy przecież sami się zgłosić do wyborów. Moim zdaniem było to już tak ustawione i omówione, że czy weszlibyśmy w ten układ czy nie, to i tak zrobiliby, co planowali. Wyszliśmy z Tomkiem na chwilę, żeby porozmawiać. Nie zgodziliśmy się na to. Mieli dzwonić... – kontynuuje B. Marczyk.

Reklama

– Odbyło się kolejne spotkanie z udziałem dwóch panów radnych, tuż przed spotkaniami na osiedlach i wyborami i zapadły nowe ustalenia. Ten gość miał być reprezentantem Kazanowa. Spotkałem się z nim i powiedziałem mu, co o tym wszystkim myślę. Odpowiedział mi, że i tak nic nie zrobię, bo wszystko jest już poukładane, a on nie chce wchodzić w żadne gierki polityczne. Rzekłem, aby się nie zdziwił, bo to co robi, to jest dopiero perfidne. Zadzwoniłem także do ludzi z tego układu i poprosiłem o wycofanie tej kandydatury. Powiedziałem, że będzie z tego gruba afera. Usłyszałem, że jak nie chcemy to nie, że oni sami to rozwalą,  tylko żebyśmy później nie żałowali. – Tak łatwo im nie pójdzie – odpowiedziałem. Przez kilka kolejnych dni nic się nie działo, aż pewnego dnia rozdzwoniły się telefony. Zaczęło się mieszanie z błotem Tomka. I podobno tylko dlatego, że jest z PO. O co tutaj chodzi? Dla mnie radny Robert Bal to Nikodem Dyzma. I jego cała polityczna kariera. Co on zrobił? Udzielał się społecznie? Pusty śmiech mnie ogarnia. Jego społecznikostwo polega na drobnym finansowaniu imprez rekreacyjnych i częstym na nich udziale. I robił to z myślą o politycznych korzyściach, podobnie jak radny Kamiński. Kiedy dzisiaj patrzę, że pan radny Bal wybrany został na kolejne ważne stanowisko, bo został kierownikiem oddziału Wyższej Szkoły Celno-Skarbowej w Przemyślu, to pytam, kim on tak naprawdę jest? Radnym? Nauczycielem? Członkiem Rady Nadzorczej?  Kierownikiem oddziału szkoły wyższej? Raczej niczego nie robi za darmo – podsumował B. Marczyk.

– Drugim kłamstwem i oszczerstwem jest to, że rej wodziliśmy w tym spotkaniu. Przysłuchiwaliśmy się, ale oczywiście zabieraliśmy głos w dyskusji, bo po to na takie spotkania przychodziliśmy. Trzecim kłamstwem jest, że dzieliliśmy już między sobą jakieś stanowiska w przyszłej radzie nadzorczej. Nigdy coś takiego nie miało miejsca. To kompletna bzdura! Od początku naszym jedynym celem było i jest dobro mieszkańców, członków PSM-u, którzy oczekiwali i oczekują na lepszą współpracę i normalne traktowanie ze strony spółdzielni. Kolejnym kłamstwem jest, że chcieliśmy usunąć prezesa Kurosza. Faktem jest, że była mowa o dokładniejszym przyglądnięciu się pracy zarządu spółdzielni i weryfikacji jego działalności – dodali.

Reklama

– Pan Marczyk ma do nas pretensje, że Polonia nie otrzymała od miasta dotacji w kwocie 50 tysięcy złotych. Na jednym z portali internetowych oszkalował nas, oskarżając że co prawda głosowaliśmy o udzielenie wspomnianej dotacji, ale potem nic w tej sprawie nie zrobiliśmy. A my uważamy, iż zrobiliśmy w tej sprawie naprawdę dużo. Teren Polonii nie należy do miasta, ani Skarbu Państwa. Jest terenem prywatnym i samorząd nie może na niego przeznaczać publicznych pieniędzy i w tym tkwi problem. Jedno deklarujemy: Polonii wciąż chcemy pomóc! – zapewnili R. Bal i M. Kamiński.

Pan Marczyk trafi do sądu?

– Nie było żadnego układu. Zastanawiam się, czy za te słowa nie oddać pana Marczyka  do sądu – zagroził radny R. Bal. – W życiu nie proponowałem komuś kupna garażu. Owszem, ktoś gdzieś kiedyś mógł coś takiego rzec, ale nie byłem to ani ja, ani Maciej Kamiński. Pan Marczyk wrzuca czyjeś słowa w nasze usta. Przecież on sam mówił o kupnie jakiegoś garażu! Jestem współwłaścicielem mieszkania, należącego do PSM-u i to mnie upoważniało do wystartowania w wyborach do rady nadzorczej. Owszem, nie byłem zameldowany w nim, bo takiego obowiązku nie ma – dodał R. Bal.

Reklama

– Jestem zszokowany tym co słyszę. Nie wiem, o jakich listach czy esemesach ten pan mówi. Ulotki czy informacje pokazały się tuż przed wyborami. Dlaczego pan Marczyk upublicznia to dopiero po tylu miesiącach? Dlaczego nie powiedział, o które konkretnie spotkanie czy spotkania chodzi? Czy o spotkanie z mieszkańcami, czy zarządu osiedla, czy komisji miejskiej? Dlaczego nie powie, kto jeszcze był na tych spotkaniach? – pyta M. Kamiński.

– Z jego słów wynika, że na spotkaniu byliśmy tylko my i pan Marczyk. Nigdy do takiego spotkania nie doszło – zapewniają obaj radni.

Reklama

Sprawa polityczna

– Możemy odbić piłeczkę i powiedzieć, że układ był i po drugiej stronie. To jest jakaś wielka manipulacja! Jeśli teraz będziemy chcieli się spotykać na osiedlach, zostaniemy posądzeni o tworzenie jakiegoś układu? Przecież to jest chore. Cel tego wszystkiego jest ewidentnie polityczny! Tu nie chodzi o PSM! Pan Marczyk w poprzednich wyborach startował do rady miejskiej, nieskutecznie. Teraz, naszym zdaniem, to dla niego początek kolejnej kampanii wyborczej. Zostaliśmy wybrani przez mieszkańców do rady nadzorczej w otwartych wyborach i zapewniamy o godnym i skutecznym działaniu na ich rzecz. A nie będziemy mogli tego robić bez spotkań z ludźmi, bez względu na to, jakie mają poglądy. Nie chcemy i nie będziemy wdawać się już w jakąkolwiek dalszą polityczną polemikę – podsumowali radni R. Bal i M. Kamiński.



Reklama

Rada Nadzorcza Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (alfabetycznie):

Robert Bal, Bożena Baraniecka, Krzysztof Barszczak, Jan Duda, Wojciech Dudzik, Maciej Kamiński, Wojciech Kamiński, Marcin Kowalski, Jan Lorenowicz, Małgorzata Łucko-Tylińska, Anna Sienkiewicz, Teresa Szafert, Józef Śliwiak.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Grzegorz W. - niezalogowany 2017-06-06 16:03:43

    Bartek, wal im prawde w oczy. Pozdro z Wwy. Stary kumpel z ,,Czworki".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    czerupa - niezalogowany 2017-06-06 16:08:03

    "Polonia" i... wszystko jasne. Następny świętoj...... .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Olaff - niezalogowany 2017-06-06 20:41:33

    To jak byly "ustawione", jesli mogly w ogole byc skoro byly wolne wybory to dlaczego nikt nigdzie tego nie zglosil? Nie rozumiem jednej rzeczy kto ich zaprosil?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama