W ostatnim czasie w Polsce doszło do kilku poważnych zatruć – dzieci oraz ich opiekunowie ucierpieli w wyniku wdychania… fosforowodoru. Trującego gazu, którym ludzie walczą m.in. z gryzoniami. Co gorsze, doszło do trzech zatruć śmiertelnych wśród najmłodszych.
6 listopada br. zmarła trzyletnia dziewczynka z miejscowości Ujazd w woj. wielkopolskim. Tego samego dnia do szpitala trafił i zmarł chłopiec z gminy Jonkowo, o czym opinia publiczna została poinformowana tydzień później. Najprawdopodobniej dziecko zatruło się środkiem do zwalczania kretów. 8 listopada br. zatruła się cała rodzina z Tomaszowa Lubelskiego, w wyniku czego zmarł dwulatek[paywall].
Temperatury na zewnątrz są już niskie. Jak co roku w tym okresie wszelkiego rodzaju gryzonie pojawiają się w zabudowaniach coraz częściej. Walkę z nimi podjąć trzeba jak najwcześniej, bo szkody mogą wyrządzić ogromne. Ale właśnie w odniesieniu do ich zwalczania trzeba zachować szczególną uwagę. Często w tym celu stosowane są środki ochrony roślin. Nierzadko takie, które wydzielają fosforowodór (fosfor glinu). Trujący gaz, którego wysokie dawki mogą doprowadzić do zgonu już w ciągu 30 minut. Jest to środek na tyle toksyczny, że jego stosowanie w pełni bezpieczne może być tylko w sytuacji, gdy zajmują się tym profesjonalne firmy DDD, które jednocześnie używają do tego specjalistycznych urządzeń, a sami pracownicy są odpowiednio zabezpieczeni.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi pracuje nad nowelizacją ustawy, która ma uszczelnić sprzedaż i zwiększyć nadzór nad dystrybucją niebezpiecznych preparatów. Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa prowadzi kontrole i kieruje do prokuratury przypadki nielegalnej sprzedaży.

– Może dojść do tragedii. Ludzie nie czytają etykiety-instrukcji stosowania środka, który generuje gaz równie dla nas toksyczny jak ten sławetny Cyklon B – twierdzi szef przemyskiej firmy „Dezynfekcja, Dezynsekcja, Deratyzacja” Kamil Stachura. Fot. Mariusz Godos
– Czysty fosforowodór jest bezbarwny, bez smaku i zapachu. Świeżo powstały z preparatów zawierających fosforki metali ma lekki zapach czosnku lub rozkładającej się ryby. Zapach amoniaku powstaje z określonych form użytkowych zawierających węglan amonu i służy jako czynnik ostrzegający. Fosforowodór jest bardzo trujący dla owadów, innych zwierząt i ludzi. Działa na szkodliwe gryzonie, zakłócając ich funkcje oddechowe. Dokładny sposób działania tego gazu nie jest znany. Prawdopodobnie hamuje pobieranie i transfer elektronów z tlenu do struktur ciała. Z tego właśnie powodu tlen musi być obecny w atmosferze w odpowiednim stężeniu, aby fosforowodór był trujący, a obniżenie zawartości tlenu w powietrzu zwykle powoduje niższą śmiertelność zwalczanych szkodników. Ponadto stwierdzono, że fosforowodór działa na system nerwowy owadów, prowadząc do ich paraliżu.
– Dezynsekcji silosów i magazynów z produktami rolnymi, głównie ze zbożem, dezynsekcji pustych pomieszczeń, w tym domów drewnianych w celu zwalczania tak zwanych drewnojadów, zwalczania kretów w dozwolonych miejscach, karczownika w sadach. Nie wolno stosować preparatów zawierających fosforki metali do zwalczania innych gryzoni niż karczowniki, czyli choćby do zwalczania szczurów i myszy.
Tak, ale nie każdy może je kupić.
– Środki ochrony roślin, generujące gaz, może kupić każdy, kto ukończył szkolenie z zakresu stosowania środków ochrony roślin metodą fumigacji. Najczęściej są to firmy zajmujące się dezynfekcją, dezynsekcją i deratyzacją. Takie bardzo toksyczne środki nie powinny być sprzedawane na internetowych aukcjach, a tylko w dobrych hurtowniach, które mają uprawnienia ADR. Ale, niestety, były. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że przeczytanie etykiety tak poważnego środka nie wystarczy! Dlaczego musi dojść do nieszczęścia, aby ludzie zrozumieli, że zabawa w „małego chemika” stwarza wielkie niebezpieczeństwo dla ludzi i zwierząt. To nie jest proszek do prania czy środek owadobójczy, z którym każdy sobie poradzi.
– Może dojść do tragedii. Ludzie nie czytają etykiety-instrukcji stosowania środka, który generuje gaz równie dla nas toksyczny, jak ten sławetny Cyklon B. Bagatelizują jego toksyczność i stosują po swojemu, bez zachowania zasad BHP. Stosują na szkodniki, które nie są wymienione w etykiecie-instrukcji. Zatruwają siebie i członków rodziny, w której najwrażliwsze są dzieci. Wykorzystywanie środków ochrony roślin przez osoby postronne, bez przeszkolenia, może doprowadzić do trwałego uszczerbku na zdrowiu, a finalnie nawet utraty życia. Środki takie jak Greenphos i Quphos są bardzo niebezpieczne. Jeżeli ktoś z naszej rodziny zakupił taki środek, powinien go oddać lub skonsultować się z Państwową Inspekcją Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Przemyślu celem jego utylizacji. Kilka lat temu miałem przypadek, jak jeden pan, otwierając puszkę, nie ustawił ją z wiatrem, a pod wiatr. Skruszony środek dostał się do jego oczu i twarzy. Każdy szczegół jest ważny. Zadzwonił do mnie i zapytał, co robić. Mówił, że bardzo pieką go oczy i coraz ciężej było mu oddychać. Natychmiast kazałem mu wezwać pogotowie. Na szczęście przyjechali w najodpowiedniejszym momencie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze