Reklama

Uwięzili ptaki, zabezpieczając kamienicę. Na miejsce ściągnięto straż miejską i organy ochrony środowiska [ZDJĘCIA]

Z apelem o natychmiastową pomoc zwrócili się do nas w piątek, 9 maja, mieszkańcy ulicy Rokitniańskiej i Zarząd Osiedla Kopernika. – Bezmyślne działanie pracowników PGM sprawiło, że za siatką, którą zawieszono u góry budynku, uwięzione zostały ptaki z młodymi. Odcięto im drogę wylotu, a bez szans na pozyskanie pokarmu nie przetrwają – zrelacjonowali sytuację. PGM bije się w piersi i tłumaczy powody ingerencji na budynku.

Dopiero stanowcza i przytomna reakcja mieszkańców spowodowała, że ptaki uwięzione za siatką na powrót zyskały możliwość opuszczenia gniazd. Kilka dni temu udaremniono im możliwość ewakuacji, mocując siatki u szczytu kamienicy przy Rokitniańskiej 9. Najpierw do naszej redakcji zadzwoniła jedna z zaniepokojonych mieszkanek, chwilę później odebraliśmy identyczny telefon od przedstawiciela Zarządu Osiedla Kopernika.

– To czyste wariactwo. Jak można było uwięzić ptaki z młodymi? Czy ktoś nie wiedział, co robi? – zadawała pytanie za pytaniem kobieta mieszkająca w budynku, w którym doszło do zdarzenia.

Reklama

Okazuje się, że ptactwo (głównie gołębie, ale też kilka kawek) zagnieździło się w nim, lokując gniazda w otworach w stropodachu. Nie jest to nic niespotykanego. Taka jest specyfika gniazdowania ptaków w budynkach będących częścią krajobrazu miejskiej przestrzeni. Gnieżdżą się zazwyczaj w miejscach niewidocznych dla ludzkiego wzroku, a do gniazd wchodzą przez szczeliny, niewielkie otwory. Niejeden wykonawca opinii ornitologicznych musi naprawdę drobiazgowo prowadzić kontrole, by nie wydać nierzetelnej opinii, pozwalającej bez przeszkód remontować obiekt w sezonie lęgowym[paywall]. Przy Rokitniańskiej remontu wprawdzie nie było, ale zaistniała konieczność zainterweniowania pracowników Przemyskiej Gospodarki Mieszkaniowej.

– Po ich działaniach zawezwaliśmy straż miejską i zaalarmowaliśmy Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Oczywiście dzwoniliśmy do PGM, ale wciąż nikt się nie zjawiał, mimo że siedziba nie jest daleko – relacjonowali na gorąco sytuację mieszkańcy.

Reklama

PGM: – Prace podyktowane były względami bezpieczeństwa

Do PGM zadzwoniliśmy także i my, prosząc o szybką reakcję. Zapytaliśmy, z jakich powodów podjęto takie działania i dlaczego zdecydowano się na nie akurat w okresie lęgowym, trwającym od 1 marca do 30 czerwca, kiedy obowiązuje zakaz niszczenia i zbliżania się do ptasich gniazd oraz niepokojenia ptaków czy hałasowania w pobliżu ich siedlisk.

Łukasz Gałuszka, p.o. prezesa spółki PGM zaistniałą sytuację tłumaczy nieświadomością pracowników, którym zlecone zostało założenie siatki zabezpieczającej u szczytu budynku, za którą uwięzione zostały ptaki.

Reklama

– Zwyczajnie się pochowały i nie były widoczne w momencie zakładania siatki, bo zwyżka, która była do tego potrzebna, robi spory hałas i najpewniej je wypłoszyła. Poukrywane w budynku były także ich gniazda. To były rutynowe prace, wykonywane ze względów bezpieczeństwa, by nic nikomu nie spadło na głowę. Od wewnątrz nie było szans się tam dostać, bo są tam jedynie wentylatory. Nikt świadomie i celowo nie podjąłby takich czynności, widząc, że odcina ptakom jedyną drogę wyjścia – powiedział.

Czy dało się uniknąć tej sytuacji?

Po interwencji urzędników z magistratu ekipa PGM zmuszona była nie tyle usunąć siatkę, co założyć ją w taki sposób, by ptaki (w większości gołębie, ale też kawki) mogły swobodnie opuścić miejsce, ale też móc powrócić do założonych już siedlisk. Udało się to dzięki poluzowaniu górnych bolców. Nad wszystkim czuwali pracownicy z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Na pytanie o zwłokę w reakcji PGM pełniący obowiązki szefa tej spółki odpowiada, że chwilę zajęło zorganizowanie zwyżki, bez której nie można byłoby nic zrobić.

Reklama

– Interwencje podjęliśmy od razu, ale ściągnięcie takiego sprzętu w tym okresie nie jest proste, bo pracuje praktycznie cały czas. Czy dało się uniknąć tej sytuacji? Jak mówi powiedzenie, uczymy się na błędach, taką sytuację pracownicy przedsiębiorstwa mieli pierwszy raz. Zapewniam, że sprawa została rozwiązana – dopowiada Ł. Gałuszka.

Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Przemyślu wydał też stosowne zalecenia na przyszłość.

– Zobowiązano nas, by w podobnych sytuacjach zamówić opinię ornitologa, który da zielone światło do rozpoczęcia prac. Dobrze, że całą sytuację udało się na gorąco opanować, za szybką reakcję i czujność należą się mieszkańcom podziękowania – podsumował pełniący obowiązki szefa przemyskiej spółki PGM.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/05/2025 07:50
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama