Z inicjatywy wójta gminy Medyka Marka Iwasieczki, dzięki zaangażowaniu pracowników Gminnego Centrum Kulturalnego w Medyce i Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Medyckiej, w tej przygranicznej miejscowości powstał „Spichlerz tradycji i kultury dawnego życia na wsi”. Jedyny w swoim rodzaju obiekt, w którym gromadzone są przedmioty, będące przed wielu laty wyposażeniem każdego wiejskiego gospodarstwa.
Do otwarcia tego swoistego muzeum doszło w ub.r. Ale prace przygotowawcze nad przystosowaniem jednego z budynków trwały znacznie wcześniej.
Dzięki staraniom wójta gminy M. Iwasieczki i otrzymaniu na ten cel dofinansowania, pierwotnie powstać tam miała kafejka internetowa, ale finalnie stworzony został wspomniany spichlerz. Zawiaduje nim szefowa Gminnego Centrum Kulturalnego w Medyce Bernadeta Golik.
– W założeniu miało tam funkcjonować muzeum maszyn rolniczych, ale kiedy ludzie zaczęli przynosić przeróżne sprzęty gospodarskie, zakres się powiększył – śmieje się B. Golik[paywall].
– Zdecydowaliśmy, że oprócz owych maszyn, prezentować będziemy elementy dawnego życia na wsi. Rozpoczęliśmy zbiórki starych eksponatów, mieliśmy trochę swoich. Wiele pomogły nam panie z koła gospodyń wiejskich. Kolekcja wciąż jest uzupełniania – dodała B. Golik.
Spichlerz można zwiedzać bez problemów, bezpłatnie. Jest jeden warunek: trzeba się wcześniej umówić, dzwoniąc pod nr tel. 788-654-730.
Do akcji czynnie włączyli się członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Medyckiej. Co rusz „zaopatrują” spichlerz w stare-nowe sprzęty. Mottem jest hasło „Oddaj starocie za szczęścia krocie”. Odbiera je prezes stowarzyszenia Mariusz Gumienny.
– Wszyscy jesteśmy pod ogromnym wrażeniem. Cały czas zachęcamy do przekazywania zbędnych lub już nieprzydatnych przedmiotów, które będą jeszcze cieszyć oczy przyszłych pokoleń przez długie lata i na odpowiedź nie musimy długo czekać – powiedział M. Gumienny.
– Podam kilka przykładów z ostatnich tygodni. Pan Stanisław z żoną porządkowali szopę. Znaleźli kilka bardzo cennych dla nas rzeczy. Dostaliśmy stare drewniane taczki, jednoskibowy pług z drewnianym dyszlem, świetnie zachowane żarno do mielenia zbóż, wielką obręcz do koła drewnianego, końskie chomąto i parę innych rzeczy. Pan Kamil z Medyki oddał sanie do zwózki drzewa. Ten nietuzinkowy sprzęt znalazł miejsce spokojnego spoczynku obok wozu drabiniastego, kosiarki, pługów i innego sprzętu gospodarczego. Pan Czesław, repatriant z Radochoniec, kolekcjoner tego, co drogie jego sercu, przekazał nam w prezencie między innymi widły do siana, motykę do kopania ziemniaków i widły do załadunku tychże, piły do cięcia drzewa, pojemnik na ostrzałkę do kosy. Dostaliśmy też trzy wanny kąpielowe dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Są też przedwojenne kijki do nart z bambusa i uchwytami z naturalnej skóry, a także płetwy do pływania marki Stomil. Ale najoryginalniejszym sprzętem, jaki udało się nam pozyskać, jest niespodzianka od dwóch braci z Irlandii – Jamesa i Joego O’Dwyerów. Ten pierwszy mieszka wraz z rodziną w Medyce. Przynieśli do skansenu drewnianą wirówkę do mleka. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, ale ten sprzęt został przywieziony z rodzinnego kraju. Wirówka ma za zadanie oddzielić mleko od śmietany i – jak twierdzi właściciel – ma co najmniej 130 lat – podsumował M. Gumienny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Super sprawa..Dobry pomysł szczególnie że jest możliwość uratowania dawnych sprzętów używalności i przechowania ich dla kolejnych pokoleń jako eksponaty..
Tylko co tam płetwy robią bo chyba to nie było standartowe wyposażenie gospodarza .
Super sprawa..Dobry pomysł szczególnie że jest możliwość uratowania dawnych sprzętów używalności i przechowania ich dla kolejnych pokoleń jako eksponaty..
założę się że byliście bici przez mamy
Tylko co tam płetwy robią bo chyba to nie było standartowe wyposażenie gospodarza .