Ani poprzednie, ani obecne władze miasta, którym podlega Przemyska Biblioteka Publiczna, nie potrafiły znaleźć kilkudziesięciu tysięcy złotych na naprawę systemu klimatyzacji byłych budynków Klubu Garnizonowego przy ulicy Grodzkiej w Przemyślu. Miłośnicy książek skarżą się, że jest tam jak w saunie.
Kiedy budynki po byłym Klubie Garnizonowym przechodziły gruntowną modernizację dzięki potężnej dotacji z Unii Europejskiej, pomyślano o wszystkim. Projekt był kompleksowy, aby jak najlepiej przystosować go do warunków, które musi spełniać biblioteka. Oczywiście w dokumentach figurował montaż systemu klimatyzacji, bo niektóre pomieszczenia, jak chociażby czytelnia, mediateka czy wypożyczalnia, nie są „przechodnimi”[paywall]. Tu czytelnicy przychodzą na dłużej. A przy tak gorących dniach, jakie mamy obecnie, klimatyzacja jest więc tutaj niezbędna. Niestety była sprawna tylko przez chwilę. Od momentu, jak się zepsuła, nikt nie poddał jej naprawie.
Problem zasygnalizowała nam jedna z Czytelniczek. – Kiedy wchodzi się do wypożyczalni czy czytelni, od razu chciałoby się stamtąd uciekać. Jest tak potwornie duszno. Nie ma czym oddychać. My, korzystający z biblioteki, w upalne dni możemy zrezygnować z przychodzenia do niej. Ale z całego serca współczuję osobom, które przebywają tam na co dzień. Pracują w skandalicznych warunkach. Obłożenie kogoś kilkoma wiatrakami niewiele daje – powiedziała.
Wypożyczalnia główna czynna jest od g. 9 do 18 (oprócz poniedziałku). Podobnie czytelnia główna i mediateka, które otwarte są dodatkowo jeszcze w soboty (do g. 15).
Dyrektor przemyskiej biblioteki Maciej Waltoś problem zna. Jest mu przykro, że osoby odwiedzające placówkę i jej pracownicy muszą przebywać w takich, a nie innych warunkach. – System klimatyzacji jest zepsuty od kilku ładnych lat. Jest w niemal wszystkich pomieszczeniach, ale co z tego. Poprosiliśmy jedną ze specjalistycznych firm o wskazanie, gdzie tkwi problem. Popsuła się jedna z części i trzeba ją wymienić. To koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych. Od kilku lat składamy do urzędu miasta wnioski o wymianę tej części. Wiem jednak, że barierą są pieniądze. Na razie nie do przeskoczenia. Nie jesteśmy właścicielem biblioteki, więc nie możemy mieć tak zwanych wydatków inwestycyjnych. Bez wsparcia organu prowadzącego nie wygospodarujemy takiej kwoty. Teraz, gdy żar leje się z nieba, robimy wszystko, aby wszystkim, zarówno czytelnikom, jak i pracownikom, nieco ulżyć. Skracamy czas otwarcia biblioteki. Ustawiamy wiatraki czy nawiewy. Wszyscy cierpimy podobnie. Problemem jest to, że budynek cały czas jest nasłoneczniony. Mamy plan, aby zainstalować klimatyzatory punktowe, ale to także koszt – powiedział.
O tym, że system klimatyzacji w siedzibie biblioteki uległ awarii, jakiś czas temu dowiedzieli się obecni włodarze miasta. Sekretarz Dariusz Łapa chwali jednak dyrektora M. Waltosia, który robi wszystko, aby nie wiązało się to z uciążliwością dla czytelników i pracowników.
– Poszczególne działy wyposażone zostały w wentylatory. W godzinach nocnych, kiedy jest zimniej, uruchamiany jest nawiew powietrza zewnętrznego, w który biblioteka jest wyposażona od czasu modernizacji, co pozwala na wychłodzenie pomieszczeń. Warunki pracy są stale monitorowane i uwzględniają sugestie zarówno czytelników, jak i pracowników. Docelowo oczywiście planowane jest usunięcie awarii, a niezbędne do tego prace wycenione zostały na kwotę ponad 40 tysięcy złotych. Dyrektor złożył do urzędu miejskiego odpowiedni wniosek w tej sprawie. Jednak ze względu na ograniczone fundusze na inwestycje, w tym roku nie uda się problemu rozwiązać. Będziemy się starać o ujęcie tej inwestycji w przyszłorocznym budżecie. Rozpatrywane jest także alternatywne rozwiązanie, złożenie wniosku o dofinansowanie zadania ze środków ministerialnych, choćby z programu „Infrastruktura kultury” – wyjaśnił D. Łapa.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze