"Pomóżcie mi..." - to jedyne słowa, jakie usłyszał dyżurny przemyskiej policji odbierając telefon alarmowy, po czym połączenie zostało przerwane. Funkcjonariusze zorganizowali akcję poszukiwawczą.
W poniedziałek, 20 bm., nad ranem dyżurny przemyskiej komendy odebrał telefon od mężczyzny, który bardzo słabym głosem próbował wezwać pomoc. Niestety połączenie zostało przerwane, a dyżurujący policjant wielokrotnie próbował oddzwonić, aby dowiedzieć się gdzie przebywa potrzebująca pomocy osoba. Niestety, telefon mężczyzny milczał.
Dyżurny podjął decyzję, żeby zlokalizować telefon dzwoniącego. Po kilku minutach wiadomo było, w jakim rejonie miasta znajduje się aparat i można było rozpocząć akcję poszukiwawczą. Jeden z patroli odnalazł w rejonie przemyskiego mostu nieprzytomnego mężczyznę. Policjanci udzielili pierwszej pomocy, a dyżurny wezwał załogę pogotowia ratunkowego. 42-letni mieszkaniec Przemyśla został przewieziony do szpitala i pozostał pod opieką lekarzy, natomiast funkcjonariusze wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze