Reklama

Wanda Paszkiewicz: – Odzyskałam wiarę w ludzi

19/04/2015 08:33

Przed miesiącem w artykule „Uciekliśmy z płomieni” opisaliśmy sytuację Wandy Paszkiewicz, która pod koniec lutego w pożarze domu straciła niemal cały dobytek. Jej niewielki dom w Śliwnicy częściowo ocalał, ale wymagał generalnego remontu. Wanda i jej córka zostały bez niczego i za pośrednictwem naszego tygodnika zwróciły się z prośbą o pomoc.

Siedzimy w czyściutkiej kuchni, w której wszystko jest odnowione. Nie czuć już charakterystycznego zapachu spalenizny. Wanda dzisiaj też wygląda zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy przyszła zapłakana do redakcji. – Już w kilka godzin po pożarze pierwsi z pomocą pospieszyli: wójt gminy Krasiczyn, który załatwił drewno, sołtys Śliwnicy, który osobiście pomagał przy remoncie i praktycznie nie schodził z drabiny oraz ksiądz z Krasiczyna, który zorganizował zbiórkę wśród wiernych – opowiada Wanda. 

Jednak to, co działo się po artykule w Życiu Podkarpackim, przeszło moje oczekiwania. Bez przerwy dzwonił telefon. Nieraz zupełnie obcy ludzie telefonowali, żeby zaoferować pomoc. Ofiarowywali: tapczany, krzesła, pościel, ubrania, pralki i inny sprzęt gospodarstwa domowego. Jeden pan przyjechał aż spod Rzeszowa i przywiózł mi stół. Bardzo szybko się okazało, że już niczego nie potrzebuję. Domek jest niewielki, więc po co mi aż kilka foteli, tapczanów czy stołów. Dziękowałam wszystkim i odmawiając, radziłam, żeby te sprzęty ofiarowali bardziej potrzebującym, których pewnie nie brakuje. 

Ile kto mógł

Napływała też pomoc finansowa. Wanda pokazuje plik przekazów. – Przysyłali po pięćdziesiąt, osiemdziesiąt czy sto złotych. Kogo na ile było stać. Pomogli mi też znajomi, których mam wielu w całym kraju i dzięki temu mogłam zapłacić robotnikom, którzy położyli nowy dach. Dzięki tym wszystkim ludziom miałyśmy z córką normalne święta pod własnym, nowym dachem. Wszystkim darczyńcom wysłałam kartki świąteczne z życzeniami i podziękowaniami. Również za pośrednictwem gazety chcę wszystkim gorąco podziękować. Dużo się mówi teraz o znieczulicy, ale moja historia świadczy o tym, że nie jest aż tak źle. Dzięki temu, co mnie spotkało, odzyskałam wiarę w ludzi i wszystkim, których spotkało jakieś nieszczęście, radzę się nie załamywać, bo jak widać nie jesteśmy na świecie sami – kończy optymistycznie.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości