Przed miesiącem w artykule „Uciekliśmy z płomieni” opisaliśmy sytuację Wandy Paszkiewicz, która pod koniec lutego w pożarze domu straciła niemal cały dobytek. Jej niewielki dom w Śliwnicy częściowo ocalał, ale wymagał generalnego remontu. Wanda i jej córka zostały bez niczego i za pośrednictwem naszego tygodnika zwróciły się z prośbą o pomoc.
Siedzimy w czyściutkiej kuchni, w której wszystko jest odnowione. Nie czuć już charakterystycznego zapachu spalenizny. Wanda dzisiaj też wygląda zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy przyszła zapłakana do redakcji. – Już w kilka godzin po pożarze pierwsi z pomocą pospieszyli: wójt gminy Krasiczyn, który załatwił drewno, sołtys Śliwnicy, który osobiście pomagał przy remoncie i praktycznie nie schodził z drabiny oraz ksiądz z Krasiczyna, który zorganizował zbiórkę wśród wiernych – opowiada Wanda.Jednak to, co działo się po artykule w Życiu Podkarpackim, przeszło moje oczekiwania. Bez przerwy dzwonił telefon. Nieraz zupełnie obcy ludzie telefonowali, żeby zaoferować pomoc. Ofiarowywali: tapczany, krzesła, pościel, ubrania, pralki i inny sprzęt gospodarstwa domowego. Jeden pan przyjechał aż spod Rzeszowa i przywiózł mi stół. Bardzo szybko się okazało, że już niczego nie potrzebuję. Domek jest niewielki, więc po co mi aż kilka foteli, tapczanów czy stołów. Dziękowałam wszystkim i odmawiając, radziłam, żeby te sprzęty ofiarowali bardziej potrzebującym, których pewnie nie brakuje.
Napływała też pomoc finansowa. Wanda pokazuje plik przekazów. – Przysyłali po pięćdziesiąt, osiemdziesiąt czy sto złotych. Kogo na ile było stać. Pomogli mi też znajomi, których mam wielu w całym kraju i dzięki temu mogłam zapłacić robotnikom, którzy położyli nowy dach. Dzięki tym wszystkim ludziom miałyśmy z córką normalne święta pod własnym, nowym dachem. Wszystkim darczyńcom wysłałam kartki świąteczne z życzeniami i podziękowaniami. Również za pośrednictwem gazety chcę wszystkim gorąco podziękować. Dużo się mówi teraz o znieczulicy, ale moja historia świadczy o tym, że nie jest aż tak źle. Dzięki temu, co mnie spotkało, odzyskałam wiarę w ludzi i wszystkim, których spotkało jakieś nieszczęście, radzę się nie załamywać, bo jak widać nie jesteśmy na świecie sami – kończy optymistycznie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze