Było piękne sierpniowe przedpołudnie, kiedy na placu Rybim natknąłem się na grupę turystów. Około dziesięciu osób w wieku od piętnastu lat do sześćdziesiąt plus i przewodnik, który głośno opowiadał o historii miasta.
– Tu kiedyś było żydowskie miasto, ale zostało zburzone i na jego miejscu postawiono najnowocześniejsze w Europie muzeum – pokazał ręką na nowy gmach, po czym, omijając go, poprowadził grupę dalej. Tylko tyle. Choć kilkadziesiąt kroków dalej jest tablica poglądowa z historią i zdjęciem ruin, nie wyjaśnił, kto i kiedy zburzył ten kwartał. Pół godziny później spotkałem ich w Rynku. Podszedłem zaciekawiony tym, o czym przewodnik powie tym razem. – To są schody rycerskie. Tędy z zamku schodzili rycerze, którzy szukali w mieście uciech. Schody dlatego są takie szerokie, żeby nie mieli trudności, kiedy wracali, bo wiadomo, jak się wtedy rycerstwo bawiło. He, he, he! – roześmiał się zadowolony z własnego dowcipu i dodał: – A zamek jest tam, wysoko, ale najpierw obiad. Wątpię, czy po takim oprowadzaniu ktokolwiek z tej grupy będzie miał ochotę, żeby jeszcze raz odwiedzić Przemyśl, a szkoda, bo wiele razy słyszałem, jak ciekawie o mieście potrafią opowiadać miejscowi przewodnicy, których większość znam. Ten akurat na pewno nie był z Przemyśla, a już na pewno nic o mieście nie wiedział. W przemyskim biurze PTTK dowiedziałem się, że od kiedy przewodnictwo stało się wolnym zawodem, każdy może być przewodnikiem, a biura podróży oszczędzają i wycieczki oprowadzają piloci. W Wiedniu, a od niedawna we Lwowie, przewodnicy muszą mieć licencję i są kontrolowani. U nas, niestety, jeszcze panuje wolna amerykanka albo – jak kto woli – turystyczna partyzantka.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W naszym kraju wszystko zeszło na psy. Zero jakichkolwiek zasad,przyzwoitości, honor to pojecie abstrakcyjne, straszne czasy.
W sumie to i dobrze ,ze nie trzeba żadnych przewodników. Bo - wyobrażmy sobie ,ze przyjechałem z rodziną i mam jakieś wyobrażenie/ internet , przewodniki itp/ o mieście i co, nie mogę z własną rodziną pochodzić i sam przekazać informacje o tym czy innym mieście.?
Nikt Ci nie każe zwiedzać z przewodnikiem, istotą tego artykułu jest to, że jeżeli ktoś się na takiego przewodnika zdecyduje to ważne jest żeby to była osoba z odpowiednią wiedzą i potrafiąca tę wiedzę przekazać w interesujący sposób.
Do "ktoś" , niekoniecznie masz rację .Artykulik wyrażnie sugeruje - wspomnienie o przewodnikach we Lwowie , Wiedniu , o narzucaniu zwiedzania z własnie z nim.
To, że w artykule wspomniano o Wiedniu i Lwowie nie znaczy, że ktoś narzuca komukolwiek zwiedzanie miasta z przewodnikiem. Jeżeli pójdziesz na spacer z rodziną, to twoja sprawa co i w jaki sposób opowiesz im o mieście, jak również to, czy będą to ciekawe informacje czy jakieś głupoty. Jednak jeżeli ktoś decyduje się na spacer i wysłuchanie opowieści przewodnika, to powinna to być osoba, która zrobi to w sposób profesjonalny. W końcu nie robi tego za "Bóg zaplac".
Do " wipera " , napisałem sugeruje , a nie jak ty napisałeś narzuca. To są zupełnie inne pojęcia
W naszym kraju wszystko zeszło na psy. Zero jakichkolwiek zasad,przyzwoitości, honor to pojecie abstrakcyjne, straszne czasy.
W sumie to i dobrze ,ze nie trzeba żadnych przewodników. Bo - wyobrażmy sobie ,ze przyjechałem z rodziną i mam jakieś wyobrażenie/ internet , przewodniki itp/ o mieście i co, nie mogę z własną rodziną pochodzić i sam przekazać informacje o tym czy innym mieście.?
Nikt Ci nie każe zwiedzać z przewodnikiem, istotą tego artykułu jest to, że jeżeli ktoś się na takiego przewodnika zdecyduje to ważne jest żeby to była osoba z odpowiednią wiedzą i potrafiąca tę wiedzę przekazać w interesujący sposób.