„Apeluję do wszystkich o przestrzeganie aktualnego limitu uczestników zgromadzeń religijnych, o skrupulatne przestrzeganie zasad bezpieczeństwa sanitarnego podczas celebracji liturgicznych, o zachowywanie dystansu społecznego, zakrywanie ust i nosa oraz dezynfekcję dłoni i respektowanie zasad higieny w obiektach sakralnych” – napisał w specjalnym apelu przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Kościoły podczas zbliżających się świąt wielkanocnych nie będą zamknięte.
W czwartek, 25 marca br., rząd ogłosił nowe obostrzenia w związku z lawinowym wzrostem zachorowań na COVID-19. Mowa jest w nich m.in. o wprowadzeniu nowych ograniczeń w miejscach kultu.
Nowe restrykcje (mające obowiązywać do 9 kwietnia br.) to maksymalnie 1 osoba na 20 m kw., przy zachowaniu odległości minimum 1,5 m. Istniało jednak minimalne prawdopodobieństwo, że kościoły na święta wielkanocne zostaną zamknięte dla wiernych[paywall].
„(...) Wprawdzie biskupi udzielili dyspensy od obowiązku udziału we mszy św., jednakże trzeba pamiętać, że transmisje nigdy nie zastąpią pełnego uczestnictwa w Eucharystii i przyjmowania sakramentów. Pozostawienie otwartych kościołów jest rzeczą niezwykle ważną, bo człowiek jest nie tylko ciałem, ale także duszą, a modlitwa – zwłaszcza w momentach doświadczeń i trudów – jest naszym umocnieniem na drodze do zbawienia (...)” – podkreślił w wspomnianym apelu przewodniczący KEP, dodając że osoby, które nie będą mogły osobiście uczestniczyć w celebracjach, powinny łączyć się duchowo ze wspólnotą Kościoła poprzez modlitwę domową i transmisje medialne.
O tym, w jaki sposób uroczystości związane z Wielkim Tygodniem i Wielkanocą mają wyglądać w poszczególnych parafiach, decydują pasterze archidiecezjalni.
25 marca br. metropolita przemyski abp Adam Szal wydał „Wskazania pastoralne na Wielki Tydzień i Triduum Paschalne 2021 dla duchowieństwa i wiernych archidiecezji przemyskiej”.
Podkreślił w dokumencie, że szczególne wyrazy pobożności i formy kultu liturgicznego praktykowane w naszym kraju w czasie świąt paschalnych (jak np. procesje, kaplica adoracji – ciemnica, Grób Pański czy błogosławieństwo pokarmów) powinny być celebrowane przy odpowiedniej staranności, z zachowaniem środków ostrożności i obowiązujących przepisów sanitarnych.
Jeśli w poszczególnych parafiach zachowuje się tradycyjne procesje Wielkiego Tygodnia (m.in. procesja rezurekcyjna), powinny one w tym czasie odbywać się w formie skromniejszej, np. z udziałem celebransa i asysty, tak aby wierni mogli pozostać na swoich miejscach, przy zachowaniu odstępów przewidzianych przepisami sanitarnymi.
W Wielki Czwartek o g. 10 w Bazylice Archikatedralnej w Przemyślu będzie miała miejsce celebracja mszy krzyżma z błogosławieństwem olejów św. i poświęceniem krzyżma. Wezmą w niej udział tylko księża dziekani (lub ich przedstawiciele).
W Wielki Czwartek odbywa się także msza wieczerzy Pańskiej. Zgodnie z najdawniejszą tradycją Kościoła katolickiego w tym dniu nie wolno odprawiać mszy św. bez udziału ludu.
„(...) W okresie pandemii w tym dniu kapłanom wyjątkowo zezwala się na odprawienie mszy św. bez udziału ludu, jeśli zachodzi taka konieczność. Obrzęd obmycia nóg, który zawsze jest opcjonalny, należy w tym roku pominąć (...)” – zalecił abp A. Szal.
W Wielki Piątek, podczas liturgii Męki Pańskiej, podczas adoracji krzyża, tylko przewodniczący liturgii może dokonać oddania czci przez pocałunek. Pozostali adorują krzyż przez podejście i przyklęknięcie lub skłon, z zachowaniem odpowiedniej odległości między uczestnikami.
W Wielką Sobotę tradycyjne błogosławieństwo pokarmów może się odbywać z zachowaniem reżimu sanitarnego.
„(...) W Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, przed pierwszą mszą świętą poranną może odbyć się skromna procesja rezurekcyjna, pod warunkiem przestrzegania przepisów i ograniczeń dotyczących liczby i dystansu wiernych (...)” – stwierdził w dokumencie metropolita przemyski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I kto to będzie kontrolował jak każdy będzie świętował to tylko słowa rzucone na wiatr tak sobie mów a naród zdrów zrobi swoje bez limitu
Może by tak sanepid zrobił dobry uczynek i zbadał wodę święconą przed pokropieniem pokarmów jak lockdown to wszystko powinno być pod kontrolą
Z pamiętnika młodej przemyskiej lekarki: Covidowe jaja No i jak zwykle, na wiosnę nastał czas na „jaja”, tym razem przybrały one przydomek adekwatny do sytuacji, jaką stwarzają nam jajcarze ze stolicy, którzy opanowali nie tylko Zakopane i Suwałki, ale całą przestrzeń medialną. Od kilku lat słyszę słowa „święconego”, „wesołego”, a czy ktoś mnie pytał jak mam zamiar wykorzystać wolny czas? Gdy cię swędzą jaja, jak zalecał profesor Jarmołow z Krasnodaru, nasmaruj je chrzanem, bo to działa. A gdy ktoś ci życzy spędzenia czasu w wesołym towarzystwie, to zapewne ma na myśli oglądanie telewizji publicznej przerywanej konferencjami z pola bitwy wirusowej, bo kiedyś życzenie to miało związek z pobytem w psychiatryku. W sumie to samo. A poza tym dajcie spokój z tymi życzeniami, bo ja młoda lekarka od lat uznaję je za SPAM. Pewien pacjent w ramach teleporad uznał że nie może ujawniać swego oblicza, bo mu krosty wyrosły na nosie, ale życzył mi „mokrego Dyngusa”, czy jakoś tam. Czyżby myślał, że z moimi koleżankami z piorunochronem wybieram się na jakiś marsz, na którym rządowe sikawki miałyby nas zmoczyć? A może uznał, że jestem zbyt sucha i potrzebuję nieco wilgoci. A co ja jestem paprotka? Po dłuższym zastanowieniu, stwierdziłam, że ma na myśli moje medyczne uniesienia, bo jak słucham swoich przełożonych w mediach, a zwłaszcza profesorów i doktorów, którzy wiedzę o tym jakie plany ma wirus czerpią od jasnowidza Bułkowskiego, to robię się mokra ze wstydu … za nich. Na koniec młoda dziewczyna z racji zdalnych lekcji matematyki w liceum zadała mi pytanie, czy krzywa się wypłaszcza, bo ma zamiar wyjść za mąż, a nie wie czy warto, bo u swego narzeczonego zauważyła odwrotny proces i boi się, żeby jej na czymś nie zagiął.
Rozsądni ludzie powiadają, że mamy najwięcej trupów w Polsce przy tej zarazie.Jak na razie robimy wszystko by tych trupów w naszym regionie było więcej wielokrotnie więcej.Zachęca do tego nie tylko duchowieństwo otwierająć kościoły gdzie wiernych już w drzwiach wita koronowirus.Czynią to też nasi niektórzy mieszkańcy wypychając w zasadzie już nikomu nie potrzebnych schorowanych starszych ludzi na świąteczne spotkanie w kościele. A co spotka bedzie wiadomo za dwa tygodnie.Tak te spotkania pierwszego stopnia już wyraźnie widać szczególnie składając wizyty na cmentarzach.Zachowajmy zdrowie swoje i swoich bliskich dmuchając nawet na zimne i nie wierzyc zapewnieniom naszych"znawców" żuanów śmierci i jej fascynatów
Mam nadzieję ,że Naród zrobi swoje. Trzeba tylko wyłączyc TV a włączyć myślenie
Lockdown jest do 09 kwietnia tak że 10 jest święto można chodzić już bez maseczki pełen luz a od 11 przedłużenie obostrzeń
I kto to będzie kontrolował jak każdy będzie świętował to tylko słowa rzucone na wiatr tak sobie mów a naród zdrów zrobi swoje bez limitu
Może by tak sanepid zrobił dobry uczynek i zbadał wodę święconą przed pokropieniem pokarmów jak lockdown to wszystko powinno być pod kontrolą
Z pamiętnika młodej przemyskiej lekarki: Covidowe jaja No i jak zwykle, na wiosnę nastał czas na „jaja”, tym razem przybrały one przydomek adekwatny do sytuacji, jaką stwarzają nam jajcarze ze stolicy, którzy opanowali nie tylko Zakopane i Suwałki, ale całą przestrzeń medialną. Od kilku lat słyszę słowa „święconego”, „wesołego”, a czy ktoś mnie pytał jak mam zamiar wykorzystać wolny czas? Gdy cię swędzą jaja, jak zalecał profesor Jarmołow z Krasnodaru, nasmaruj je chrzanem, bo to działa. A gdy ktoś ci życzy spędzenia czasu w wesołym towarzystwie, to zapewne ma na myśli oglądanie telewizji publicznej przerywanej konferencjami z pola bitwy wirusowej, bo kiedyś życzenie to miało związek z pobytem w psychiatryku. W sumie to samo. A poza tym dajcie spokój z tymi życzeniami, bo ja młoda lekarka od lat uznaję je za SPAM. Pewien pacjent w ramach teleporad uznał że nie może ujawniać swego oblicza, bo mu krosty wyrosły na nosie, ale życzył mi „mokrego Dyngusa”, czy jakoś tam. Czyżby myślał, że z moimi koleżankami z piorunochronem wybieram się na jakiś marsz, na którym rządowe sikawki miałyby nas zmoczyć? A może uznał, że jestem zbyt sucha i potrzebuję nieco wilgoci. A co ja jestem paprotka? Po dłuższym zastanowieniu, stwierdziłam, że ma na myśli moje medyczne uniesienia, bo jak słucham swoich przełożonych w mediach, a zwłaszcza profesorów i doktorów, którzy wiedzę o tym jakie plany ma wirus czerpią od jasnowidza Bułkowskiego, to robię się mokra ze wstydu … za nich. Na koniec młoda dziewczyna z racji zdalnych lekcji matematyki w liceum zadała mi pytanie, czy krzywa się wypłaszcza, bo ma zamiar wyjść za mąż, a nie wie czy warto, bo u swego narzeczonego zauważyła odwrotny proces i boi się, żeby jej na czymś nie zagiął.