Minął już ponad miesiąc od niebezpiecznych wydarzeń na parkingu między blokami przy ulicy Sierakowskiego w Przemyślu, gdzie uszkodzonych zostało m.in. kilka samochodów. Ich właściciele do tej pory nie mogą się doprosić od przemyskiej policji jakiegokolwiek potwierdzenia o zgłoszeniu i prowadzonych czynnościach. A to jest podstawą do wypłaty odszkodowania przez firmy ubezpieczeniowe.
Był późny czwartkowy wieczór, 27 lipca br. Godzina 22.54. Na parking usytuowany pod jednym z bloków przy ul. Sierakowskiego, łączącej ulice Słowackiego i Łukasińskiego, podjechał samochód. Ciągle zapalone światła świadczyły, że prowadzący go nie wyłączył silnika.
Kilka sekund później od strony ulicy Łukasińskiego nadjechał drugi pojazd, z którego wysiadł kierowca. Zatrzymał się tuż obok. Najpierw były krzyki, potem padło sześć strzałów. Po kilku sekundach pierwszy pojazd z piskiem opon odjechał w kierunku ulicy Łukasińskiego. Najwyraźniej uciekał. Ale czy jako sprawca, czy ofiara strzelaniny, nie wiadomo. Nie wiadomo bowiem[paywall], kto strzelał...
Całość trwa około pół minuty. Wszystko to można obejrzeć na monitoringu, który jest zamontowany na jednej z kamienic na tej ulicy. 30-sekundowy filmik jest jednak marnej jakości, stąd z miejsca pojawia się wiele pytań. Nagranie zabezpieczyli już policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu i będą próbować na nie odpowiedzieć.
Tak relacjonowaliśmy to zdarzenie w nr 32 naszego tygodnika (16 sierpnia br.). Wówczas jeden z mieszkańców powiedział nam także, iż na parkingu stało kilka samochodów, podobnie tuż przy chodniku, równolegle do bloku. Uszkodzonych zostało łącznie osiem aut.
Trudno powiedzieć, co było przyczyną całego zamieszania. I że on nie słyszał strzałów, bo pokój ma z drugiej strony kamienicy, ale jak rozmawiał z jedną panią z bloku tuż obok, to powiedziała mu, że huk był straszny. Myślała, że wojna wybuchła...
W tym samym materiale pojawiła się lapidarna informacja aspirant Anity Pukalskiej, asystenta w Wydziale Prewencji KMP w Przemyślu o tym, że jeden z kierujących nie zachował bezpiecznej odległości w trakcie manewru omijania pojazdów, w wyniku czego doszło do uszkodzenia zaparkowanych aut. – W tej sprawie zabezpieczono monitoring. Trwają czynności wyjaśniające, mające na celu ustalenie sprawcy oraz okoliczności zdarzenia – powiedziała nam wówczas.
Od tamtego zdarzenia minął grubo ponad miesiąc. Do naszej redakcji zgłosił się jeden z mieszkańców, którego pojazd został wówczas uszkodzony. Miał nietęgą minę...
– Uszkodzonych łącznie zostało nie osiem, a cztery auta. To już wiemy na pewno. Od chwili zdarzenia nikt z policji się z nami nie kontaktował. A podobno prowadzą czynności wyjaśniające, mające na celu ustalenie sprawcy oraz okoliczności zdarzenia. Zgłosiłem szkodę do ubezpieczyciela. Przyjechał rzeczoznawca, porobił zdjęcia, otrzymałem potem wycenę szkody. Ubezpieczyciel się ze mną skontaktował i powiedział, że otrzymam pieniądze, ale oni muszą mieć jakiś dokument, pismo z policji. To jest podstawa do wypłaty odszkodowania. Dwa razy próbowałem się dostać do policjanta, który podobno sprawę prowadzi, ale bezskutecznie. Za każdym razem go nie było. Pytam więc: jak długo jeszcze mam czekać z naprawą samochodu? Przecież to jakieś żarty. Koszt to około osiem tysięcy złotych. Ludzie mówią, że ten sam samochód ponownie był widziany u nas na osiedlu. Jeżdżą jak chcą i gdzie chcą, a policja wciąż prowadzi dochodzenie. Jeden samochód to czarne bmw, tablice rejestracyjne drugiego świadczyły, że jest z Niska. Przecież w większości miejsc w mieście są kamery. Trzeba jednak chcieć się nad tym pochylić
Reklama
– powiedział bardzo poirytowany właściciel jednego z uszkodzonych 27 lipca br. samochodów.
Jak się dowiedzieliśmy od rzecznika prasowego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu młodszej aspirant Joanny Golisz, dochodzenie w tej sprawie... wciąż trwa!
Na razie przemyskiej policji udało się ustalić – po analizie zebranego materiału – że podczas zdarzenia w czwartkowy wieczór, 27 lipca br., nie padły strzały...
Wciąż nie wiadomo więc, co padło, bo prowadzący sprawę funkcjonariusz jest na urlopie. Coś, co zdecydowanie przypominało strzały, do czego mieszkańcy, ci, którzy jeszcze o tej porze nie spali, są absolutnie przekonani.
Do sprawy powrócimy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze