W ubiegły wtorek w Przemyskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie autorskie z Wojciechem Jagielskim, literatem, reporterem i korespondentem wojennym. Wypełniona gośćmi sala i ciekawe dyskusje ze „spadkobiercą Kapuścińskiego” były dowodem na to, że z czytelnictwem w Przemyślu nie jest najgorzej.
– Dziennikarzem stałem się z przypadku, byłem lepszy z polskiego niż z matematyki, dlatego wybór padł na takie, a nie inne studia, jeszcze po studiach wcale nie chciałem iść w tym kierunku – mówił na spotkaniu Wojciech Jagielski.
Zafascynowany Afryką, szukał pracy gdziekolwiek, gdzie mógłby mieć kontakt czy zajmować się szeroko pojętą „zagranicą”. Tak trafił do Polskiej Agencji Prasowej, gdzie na początku „zrywał taśmę” z dalekopisów i segregował nadchodzące ze świata informacje. – To było fascynujące, wiedziałem, że jako pierwszy w Polsce mam te informacje w dłoni – wspominał. Napływały tam newsy o[paywall] wojnach, przewrotach, słowem wszystko, co się działo na świecie i o czym Polska miała się dowiedzieć. To musiało rozbudzać wyobraźnię młodego człowieka, który był szalenieciekawy świata.Opowieść ta w fascynujący sposób tłumaczy mechanizmy dżihadu i jego popularność wśród młodych muzułmanów na całym świecie, pokazuje też tragedię zwykłych ludzi, wplątanych w okrutne pęta zbiorowego szaleństwa, jakim jest wojna.
Nie uważa się za korespondenta wojennego
Zahaczając o Afganistan (Modlitwa o deszcz, 2002 r.), Jagielski w końcu trafia do swojej długo wyczekiwanej Afryki, której poświęca trzy kolejne książki, pochylając się nad losem mieszkańców RPA i Ugandy.
Niektórzy nazywają go kontynuatorem dzieła R. Kapuścińskiego, ale on sam dystansuje się od takich określeń, nie uważa się nawet za korespondenta wojennego. Jak mówi: korespondent wojenny to ktoś, kto doskonale zna się na wojnie, na jej militarnej stronie. Ja nigdy nie miałem takiej wiedzy, nigdy też specjalnie mnie to nie interesowało, to czego ja szukam w tych niebezpiecznych miejscach, to ludzie i ich losy.
Spotkanie, na którym tak licznie zjawili się przemyślanie, stało się nie tylko okazją do promocji nowej książki, ale także do rozmowy na temat obecnej sytuacji na świecie. Rozmowy rzeczowej i spokojnej, takiej, której tak brakuje w naszych czasach.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Dyrektor Biblioteki nie chciał Wojciecha Sumlińskiego ale Wojciecha Jagielskiego TW Janusz nie miał problemu gościć. Wszytko jasne.
Dyrektor Biblioteki nie chciał Wojciecha Sumlińskiego ale Wojciecha Jagielskiego TW Janusz nie miał problemu gościć. Wszytko jasne.