Reklama

Wpakowani w Bezpieczny List

04/10/2016 19:30

Firma Bezpieczny List tuż przed wypłatą wynagrodzeń zmieniła właściciela. Pracownicy, zamiast pensji, otrzymali wypowiedzenia, a zaległych pieniędzy nie dostali do tej pory.

Do 8 sierpnia br. Bezpieczny List był spółką córką operatora pocztowego InPost. Jak mówią byli pracownicy firmy, którzy zgłosili się do naszej redakcji, Bezpieczny List pojawił się dopiero przed rokiem. – Pracowaliśmy w tej firmie od maja 2014 roku. Roznosiliśmy listy. Pierwsze umowy mieliśmy z InPostem. Dopiero po około roku dostaliśmy umowy z Bezpiecznego Listu. Nic się jednak nie zmieniło, jeśli chodzi o warunki pracy – mówią.

Pierwsze przecieki na temat planowanych zwolnień pojawiły się w lecie br. – W lipcu kierowniczka potwierdziła, że będą zwolnienia grupowe. Ponieważ na wiosnę dostaliśmy umowy o pracę, mieliśmy dostać wynagrodzenie za lipiec i miesięczną odprawę – mówią.

Reklama

Pensje na konta pracowników powinny wpłynąć 10 sierpnia. Dwa dni wcześniej InPost sprzedał całościowy pakiet udziałów w Bezpiecznym Liście spółce Tenes One. Kwota transakcji to zaledwie 10 tys. zł.

 

Bez odpowiedzi

Nowy właściciel to firma[paywall], o której trudno cokolwiek powiedzieć. Byli pracownicy nie mają z nim żadnego kontaktu. – Wysyłaliśmy pisma pocztą za potwierdzeniem odbioru, ale wszystkie wracają do nas z powrotem. InPost odcina się od wszystkiego, tłumacząc, że z Bezpiecznym Listem nie ma już nic wspólnego – mówią. W takiej sytuacji znalazło się ok. 1200 osób w całej Polsce i kilkadziesiąt w Przemyślu i Jarosławiu.

Reklama

Spółka Bezpieczny List posiada jedynie stronę na Facebooku. Ostatni wpis, jaki na niej widnieje, został umieszczony 26 sierpnia.

Z pytaniami w tej sprawie zwróciliśmy się do biura prasowego spółki InPost oraz do pełnomocnika firmy Bezpieczny List. Chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego doszło do sprzedaży Bezpiecznego Listu, czy 10 tys. zł nie jest zbyt niską ceną, jak na zakres działalności firmy i czy celem nie była wyłącznie formalna zmiana właściciela, aby uniknąć wypłaty wynagrodzeń? Zapytaliśmy również, dlaczego firmę sprzedano spółce, która z branżą pocztową nie ma nic wspólnego i w jaki sposób przed transakcją sprawdzono Tenes One?

Reklama

Najważniejsze pytanie do nowego właściciela brzmiało: kiedy pracownicy otrzymają zalegle wynagrodzenia i jakie są szanse, że to w ogóle nastąpi?

Pełnomocnik Bezpiecznego Listu Grzegorz Stępniewski poprosił o „chwilę cierpliwości”, a rzecznik InPostu Wojciech Kądziołka w ogóle nie odpisał na naszego e-maila.

W komunikacie z 26 sierpnia zamieszczonym na Facebooku możemy przeczytać, że zarząd Tenees One, przejmując firmę Bezpieczny List, zdawał sobie sprawę z trudnej sytuacji na rynku pocztowym. Obecnie jest przygotowywana strategia dla tej spółki, a przed Bezpiecznym Listem istnieje przyszłość na rynku pocztowym w Polsce, jako podwykonawcy większych podmiotów. Czytamy również, że zarząd „dołoży wszelkich starań, żeby wypłacić wszystkie zaległe wynagrodzenia”.

Reklama

 

Będzie pozew

Pokrzywdzeni pracownicy założyli natomiast stronę internetową oraz stronę na Facebooku. Tam zamieścili oświadczenie, które miał na pracownicze skrzynki e-mailowe wysłać prezes InPostu Rafał Brzoska. Tłumaczy on, że wycofanie się z sektora usług listowych to wynik stosowania przez Pocztę Polską cen dumpingowych, a „władza w Polsce nie tylko przymknęła oko na nielegalne praktyki, ale wręcz je wspierała”. Brzoska zapowiedział, że trwa walka o wielomilionowe odszkodowanie od Centrum Usług Wspólnych, które zostanie przeznaczone na uregulowanie zaległych wynagrodzeń.

Reklama

Taka argumentacja jednak nikogo nie przekonuje. Pod komunikatem szybko pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy. „Za to nie wyżywię rodziny i nie opłacę rachunków a na profilu tego sk...la na instagramie co chwile wrzuca zdjęcia z wycieczek ... za nasze pieniądze jeździ”, „takie bajki to sobie wsadź w ... zwykłe złodziejstwo i tyle”, „obiecanki i obłuda to są Pana atuty” – piszą poszkodowani.

„Mąż pracował na umowę zlecenie. Wymówienie umowy otrzymał, ale co z tego, jak do uzyskania zasiłku dla bezrobotnych potrzebne jest zaświadczenie o dochodach z wyszczególnieniem odprowadzanych składek na fundusz pracy. To już nie chodzi o zaległe pobory, ale blokują dostęp do świadczeń” – żali się jedna z kobiet.

Poszkodowani zapowiadają złożenie w sądzie pozwu zbiorowego. Niektórzy zdecydowali się na ten krok indywidualnie.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości