W ostatnią sobotę stycznia po raz czwarty w galerii, będącej zarazem pracownią Małgorzaty Dawidiuk, kolędowało kilkadziesiąt osób.
– Kiedy cztery lata temu po raz pierwszy zapraszałam znajomych, sąsiadów, księży trzech wyznań[paywall], Polaków i Ukraińców na wspólne kolędowanie, chciałam, żeby takie spotkania stały się tradycją. Bardzo się cieszę, że znowu przyszło tak wiele osób. Przecież kiedyś tak było, że w okresie Bożego Narodzenia ludzie odwiedzali się, wspólnie cieszyli z przyjścia na świat Jezusa, kolędowali, byli ze sobą – mówiła gospodyni wieczoru.
Trzeba przyznać, że Małgorzata miała się z czego cieszyć. Była choinka, zastawiony stół, wokół którego zasiadło prawie czterdzieści osób, kolędy śpiewane na przemian po polsku i po ukraińsku. Prawdziwy, świąteczny nastrój towarzyskiego spotkania. Do tego trochę magiczne wnętrza, w których z półmroku ze ścian patrzą „ikony cienie” z kolekcji gospodyni. W tym roku gości czekała niespodzianka. Rewelacyjny koncert duetu: Anastazja Wojtjuk (voc., bandura) i Stanisław Kiryłow (drums, perkusja).
Anastazja poprzez repertuar, w którym momenty niemal mistyczne przeplatały się z wesołymi piosenkami popularnymi, na polsko- ukraińskim pograniczu błyskawicznie zjednała sobie publiczność. Okazało się, że wśród gości nie brakuje talentów muzycznych, a do tego był też Mateusz Pieniążek z zespołem, który mu zwykle towarzyszy. Tradycyjne kolędy przeplatały się z kolędami w jazzowej aranżacji i z bluesem. Jedni śpiewali, inni wspominali świąteczne opowieści rodziców albo dziadków. Kolędowanie skończyło się grubo po północy, ale klimat tego wieczoru pozostanie w pamięci na długo.

fot.Jacek Szwic
Rewelacyjna Anastazja Wojtjuk przy bandurze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze