Reklama

Wspomnienie o dobrym człowieku. Janusz Czarniecki o śp. Andrzeju Szuflu

04/12/2023 20:00

„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Te słowa księdza Jana Twardowskiego przychodzą mi do głowy, kiedy żegnamy mecenasa Andrzeja Szufla. Był człowiekiem wrażliwym, o szerokich horyzontach, a jednocześnie jako prawnik skrupulatnym i dokładnym. Ci, którzy znali Go dobrze, mogą potwierdzić, że rozmowa z nim, czy przebywanie to była zawsze przyjemność. Wysoka kultura osobista, dobre maniery, ciekawość świata, a jednocześnie solidna praca adwokacka czyniła go człowiekiem niebanalnym.  

Andrzej Szufel urodził się 11 maja 1945 roku w Przemyślu. Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego w Przemyślu rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, które ukończył w 1970 roku. Po złożeniu egzaminu magisterskiego powrócił do Przemyśla, gdzie podjął pracę w Powiatowym Związku Kółek Rolniczych na stanowisku referenta prawnego. Równolegle z pracą odbywał aplikację sądową pozaetatową w Sądzie Wojewódzkim w Rzeszowie, którą ukończył w październiku 1972 roku, zdając egzamin sędziowski. W 1975 roku został wpisany na listę aplikantów adwokackich Izby Adwokackiej w Rzeszowie i rozpoczął pracę w Zespole Adwokackim nr 1 w Przemyślu, pod patronatem adwokata Bronisława Rogalskiego. W 1978 roku złożył pozytywnie egzamin adwokacki i został wpisany na listę adwokatów Izby Adwokackiej w Rzeszowie, rozpoczynając  wykonywanie zawodu adwokata w Zespole Adwokackim nr 1 w Przemyślu.


Jako adwokat prowadził różne sprawy –-  cywilne, karne, rodzinne. Był solidnym i znającym się na rzeczy cywilistą. Sam pamiętam niezliczone sprawy sądowe, w których występowaliśmy po przeciwnych stronach sali i nie był to łatwy przeciwnik.
W Zespole Adwokackim  w Przemyślu, przy ul. Dworskiego 9  przepracował całe swoje zawodowe życie. Ostatnie długie lata był jego kierownikiem. To cała historia. Cztery pokoje, a w każdym średnio po 2, a nawet 3 adwokatów. Andrzej zajmował ostatni pokój. Skrupulatny, skupiony nad aktami i kodeksami miał swój styl pracy. Był za to ceniony i cieszył się uznaniem ludzi, których sprawy prowadził. Prowadził do końca. Przejmował się każdą sprawą, jakby była tą  jedyną. Taki był. 

Reklama


Ale nie tylko pracą żył. Jego pasją był jazz. Sam miałem nieskrywaną przyjemność z Nim muzykować. Grał na pianinie, fortepianie i czynił to w wyjątkowo oryginalny, tradycyjny sposób. Grywaliśmy razem w Centrum Kulturalnym w „Piwnicach”, czy w klubie „Niedźwiadek”. Grał tak wszechstronnie, że czasem zastanawiałem się, czy jest mu potrzebna sekcja rytmiczna. Można było zawsze porozmawiać z nim o jazzie, bo znał nie tylko nuty, ale i historię tej muzyki. Pod tym względem był wyjątkowy. 
 Andrzej pochodził z adwokackiej rodziny. Ojciec Stanisław Szufel – -senior był znanym i cenionym adwokatem przemyskim, duszą towarzystwa.  Brat Stanisław Szufel –- junior to znany kielecki adwokat, wieloletni dziekan tamtejszej izby. Córka Joanna jest adwokatem w Warszawie, syn Mateusz mieszka i pracuje w Hiszpanii . Andrzej zawsze mówił o dzieciach z dumą. 
Odszedł człowiek prawy. Przemyskie środowisko prawnicze i nasze miasto poniosły niepowetowaną stratę.

Żegnaj Andrzeju!

Reklama


Janusz Czarniecki

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama