Zaraz po wyjściu z hali sportowej przy ul. Świętej Barbary w Lubawie zespół Eurobusu Przemyśl powinien zapomnieć, co wydarzyło się kilkanaście minut wcześniej. Beniaminek doznał druzgocącej porażki z mistrzem Polski, uczestnikiem elitarnej 16-zespołowej futsalowej Ligi Mistrzów. Teraz liczyć się dla nich musi arcyważny pojedynek w sobotę, 11 listopada br., na własnym parkiecie z Clearexem Chorzów.
„Pojechać, zagrać, zapomnieć” – takie motto powinno było przyświecać ekipie prowadzonej przez Roberta Kurosza. Porażka z naszpikowaną gwiazdami drużyną Constractu musiał być wliczona w koszty, ale już styl absolutnie nie. Wynik mówi sam za siebie. Nie wymaga większego komentarza. Ale powoli trzeba przestać przechodzić do porządku dziennego po takich występach.
Zespół trenuje od czterech miesięcy. Jakieś wymierne efekty pracy powinny być widoczne. Powinna być większa jakość, włączanych i realizowanych znacznie więcej typowo futsalowych elementów. Wygranie trzech meczów w FOGO Ekstraklasie jest sporym osiągnięciem, ale w grze Eurobusu tak naprawdę futsalu jest jak na lekarstwo.
Każdy zespół, z którym beniaminek rywalizował, był w stanie narzucić swoje warunki gry. Potrafił wymienić po kilka, kilkanaście podań w jednej akcji. Miał znacznie więcej futsalowych argumentów niż przemyślanie. Pytanie więc: co jest ćwiczone na treningach? Na to pytanie odpowiedź powinien znaleźć trener Robert Kurosz, powinni znaleźć zawodnicy.
W Lubawie przez 40 minut Eurobus nie był w stanie przeprowadzić więcej składnych akcji, aby na ich policzenie nie wystarczyła jedna dłoń. Przemyślanie łącznie oddali 6 celnych strzałów przy 36 gospodarzy. Potrafili wywalczyć 1 rzut rożny przy 19 miejscowych. Bramki tracili w tak absurdalnych sytuacjach, że aż nie przystoi w tej klasie rozgrywkowej.
Tak, prawdą jest, że porażka jest porażką. Ale czy aby na pewno znaczenia nie ma, czy przegra się 3:0 czy 13:0? Chyba jednak ma… Również na to pytanie odpowiedź powinien znaleźć trener Robert Kurosz, powinni znaleźć zawodnicy. Opisywanie tego spotkania kompletnie mija się z celem, bo dominacja w każdym futsalowym elemencie Constractu była przerażająca.
Natychmiast natomiast przemyślanie muszą to spotkanie wyrzucić z głów. Nie, nie można tym razem powiedzieć, że nic się nie stało, ale teraz najważniejsze dla nich jest 40 minut sobotniego wieczoru, kiedy wyjdą naprzeciwko ekipy Clearexu Chorzów. Muszą być w pełni zmobilizowani, skoncentrowani i pewni siebie. To będzie dla nich jeden z najważniejszych pojedynków I rundy FOGO Ekstraklasy.
Bramki: 1:0 Dosa 1:39 min, 2:0 Raszkowski 4:20 min, 3:0 Kriezel 9:52 min, 4:0 Everton 10:16 min, 5:0 Raszkowski 15:09 min, 6:0 Grubalski 18:56 min, 7:0 Wielgosz 21:20 min (samobójcza), 8:0 Claudinho 25:27 min, 9:0 Everton 32:15 min, 10:0 Dmochewicz 35:20 min, 11:0 Dmochewicz 35:44 min, 12:0 Pedrinho 36:01 min, 13:0 Pedrinho 36:12 min.
Żółte kartki: Claudinho, Everton oraz Zanko. Widzów: 300.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze