– Kolacja trwała zawsze 28 lub 29 minut. O godzinie 19 zaczynał się najciekawszy okres dnia – wspomina bp Edward Białogłowski, były osobisty sekretarz abpa Ignacego Tokarczuka. – Gdy przesadziliśmy z prędkością, to siedzieliśmy gdzieś w krzakach, czekając żeby być na miejscu punktualnie – przytacza opis wyjazdów.
Współpraca ks. Edwarda Białogłowskiego z abp. Tokarczukiem przypadła na czas, kiedy ten miał za sobą już 18 lat biskupstwa i 65 lat życia. Funkcję sekretarza objął 6 sierpnia 1983 r. Była to niedziela. Rano z abp. Tokarczukiem udał się do[paywall] Hermanowej w dzisiejszej diecezji rzeszowskiej, gdzie odbyło się poświęcenie placu pod budowę kościoła. Z kolei popołudniu pojechali do Rogóżna, gdzie arcybiskup poświęcił kamień węgielny w budowanej już świątyni. – Tak będzie w każdą niedzielę w sezonie – powiedział abp Ignacy do nowego sekretarza. Podobne uroczystości odbywały się także w soboty popołudniu.
Bp Białogłowski wspomina, że ordynariusz był bardzo zdyscyplinowany. – Był człowiekiem bardzo zorganizowanym i bardzo pracowitym. Wymagał od siebie dyscypliny minutowej, ale także od swoich współpracowników – zaznaczył.
Dni powszednie były do siebie podobne jak krople wody. Arcybiskup wstawał i od szóstej modlił się w swojej kaplicy, gdzie o 7 odprawiał mszę św. Pół godziny później jadł ze swoim sekretarzem śniadanie. Był to czas nie tylko posiłku, ale i rozmowy o tym, co się w świecie dzieje. Ks. Białogłowski zdawał relację z wiadomości Radia Wolna Europa i Polskiego Radia.
Pracę zaczynano o godz. 9. Bp Białogłowski wspomina, że księża mogli przyjść bez wcześniejszych zapowiedzi, natomiast świeccy umawiali się na spotkanie. – Tylko kanclerz miał prawo prowadzić delegację, czy też przedstawicieli różnych urzędów na rozmowę. Wtedy kanclerz zamieniał się w sekretarza i protokołował taką rozmowę – wspomina.
Do 13.00 wszystkie urzędy miały wygasić pracę i na obiedzie spotykali się biskupi, kanclerz kurii, kanclerz senior i sekretarz. Po posiłku był czas na modlitwę, po której biskup szedł do swojej biblioteki. Otrzymywał wiele książek, które osobiście przeglądał i układał w kolumny, które z kolei siostra zakonna układała na poszczególne działy.
Ok. 16 sekretarz zjawiał się z maszyną do pisania i abp Tokarczuk dyktował przemówienia lub artykuły do cyklu publikowanego na łamach tygodnika Niedziela. O 18 samodzielnie odmawiał nieszpory, a o 18.30 zasiadał do kolacji. – Trwała ona zawsze 28 lub 29 minut. O godzinie 19 zaczynał się najciekawsze okres dnia, trwający niespełna godzinę. Mianowicie przechadzka z księdzem kanclerzem i sekretarzem – wspomina bp Białogłowski.
Wieczorny spacer był twardą regułą i nie odbywał się tylko w razie ulewy lub poważnej zamieci. Arcybiskup chętnie wspominał swoją przeszłość, różne wydarzenia, a w sposób szczególny nawiązywał do czasu studiów. Dzielił się też troskami, które dotykały diecezję, kapłanów i jego samego. O 20 znikał w swoich apartamentach i sekretarz miał już wtedy wolne. Biskup czytał, słuchał radia, modlił się. – Nie korzystał z telewizji, co dzisiaj dla niektórych wydaje się być heroizmem – mówi bp Białogłowski.
Nieco inaczej wyglądały soboty i niedziele, kiedy wyjeżdżano w teren. To był czas budowy wielu kościołów, domów parafialnych i plebani. Biskup jeździł więc święcić place budowy, kościołów, czy kamieni węgielnych. – Po tej celebrze, czy niedzielnych dwóch, biskup nigdy nie był zmęczony. To go napełniało jakąś radosną emocją i uskrzydlało. A przecież wysiłek był niemały – zauważa bliski współpracownik abp. Tokarczuka.
Zupełnie odmiennie wyglądały te dni, kiedy wyjeżdżano na wizytacje parafii. Diecezja była wówczas rozległa, bo sięgała po Stalową Wolę i Jasło. Na ogół jechano w jakiś teren na 5 dni i kolejno odwiedzano następne parafie.
Kierowcą arcybiskupa zawsze był pan Tadeusz i ordynariusz nigdy nie oddawał kierownicy nikomu innemu. – Uroczystości rozpoczynały się o 17.00 i pan Tadeusz miał już wyliczenia dokładne co do minuty. Czasem jak przesadził gdzieś z prędkością, to siedzieliśmy gdzieś w krzakach, czekając żeby równo o 17 stanąć przed bramą – opowiada bp Białogłowski.
Abp Tokarczuk zasłynął z tego, że inicjował powstawanie nowych parafii i budowanie kościołów. W czasie jego posługi w diecezji przemyskiej zostało wybudowanych 430 kościołów i utworzonych 220 nowych parafii. Na ogół bez zgody władz. Bp Białogłowski wyjaśnia, że abp Tokarczuk bardzo chciał, żeby kościół był blisko ludzi, bo pragnął, aby „nie byli oni jakąś nieznaną masą, ale by stawali się wspólnotą”. – To była główna myśl posługiwania duszpasterskiego – powiedział.
Bp Białogłowski zaznacza, że abp Tokarczuk żył skromnie i ubogo, a dom biskupi i kuria za jego urzędowania nie przechodziły większych remontów. Z kolei ofiary materialne przeznaczał do seminarium, zakonom oraz na budowy kościołów.
Abp Ignacy Tokarczuk rodził się 1 lutego 1918 r. w Łubiankach Wyższych k. Zbaraża. Święcenia kapłańskie przyjął we lwowskiej katedrze 21 czerwca 1942 r., z rąk abp. Eugeniusza Baziaka. W 1965 r. otrzymał nominację na ordynariusza diecezji przemyskiej. Święceń biskupich udzielił mu 6 lutego 1966 r. w przemyskiej katedrze kard. Stefan Wyszyński.
Ze względu na swoje bezkompromisowe działania był inwigilowany i szykanowany przez władze i służbę bezpieczeństwa. Szybko uzyskał miano jednego z najpoważniejszych i najtrudniejszych wrogów ustroju. O wszelkich przejawach szykan bp Tokarczuk mówił wprost i otwarcie. Zyskał tym przydomek „biskupa niezłomnego”.
W czasie historycznej wizyty w Przemyślu 2 czerwca 1991 r. Jan Paweł II wyniósł ks. Ignacego Tokarczuka do godności arcybiskupiej, wyrażając publiczne uznanie dla jego dokonań, a 25 marca 1992 r. ustanowił go pierwszym metropolitą nowopowstałej metropolii przemyskiej. Rok później abp Tokarczuk przeszedł na emeryturę, a jego następcą został abp Józef Michalik.

fot.Paweł Bugira
Ks. Edward Białogłowski dzisiaj jest biskupem pomocniczym diecezji rzeszowskiej, ale w latach 80. był sekretarzem ówczesnego ordynariusza diecezji przemyskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Dostałem zaproszenie na 'Pamieci Pasterzowi Koscioła W 100 rocznice urodzin Ignacego Tokarczuka. Która miała się odbyc 31.01 2018 w filharmoni Podkarpackiej za potwierdzeniem do dnia 25 01 2018.Zaproszenie otrzymałem 3101 o godz 14,a potwierdzenie miałem złozyż 25.01 2018.stempel na kopercie Urzedu Marszałkowskiego jest nabity 25 01 2018..Czy naprawde komuś zależało na tym,żeby nie uczestniczyć w tej zacnej uroczystości.Może Pan Pilch na łamach wyjaśni tą sytuacje?
Nie dojdzie Pan prawdy . Zawsze powiedzą ,że to 'WINA" POLSKIEJ POCZTY . No i jak tu nie wierzyć ,że te ciemne siły mają jeszcze swoje macki.
Dostałem zaproszenie na 'Pamieci Pasterzowi Koscioła W 100 rocznice urodzin Ignacego Tokarczuka. Która miała się odbyc 31.01 2018 w filharmoni Podkarpackiej za potwierdzeniem do dnia 25 01 2018.Zaproszenie otrzymałem 3101 o godz 14,a potwierdzenie miałem złozyż 25.01 2018.stempel na kopercie Urzedu Marszałkowskiego jest nabity 25 01 2018..Czy naprawde komuś zależało na tym,żeby nie uczestniczyć w tej zacnej uroczystości.Może Pan Pilch na łamach wyjaśni tą sytuacje?
Nie dojdzie Pan prawdy . Zawsze powiedzą ,że to 'WINA" POLSKIEJ POCZTY . No i jak tu nie wierzyć ,że te ciemne siły mają jeszcze swoje macki.