Reklama

Wyprawa w utracone góry

24/11/2016 15:00

Osiemnastoosobowa grupa pasjonatów górskich wędrówek, w tym ekipa z Przemyśla, w czerwcu br. zdobyła kultowe szczyty w Górach Czywczyńskich – Stoha (1650 m n.p.m.) oraz Hnitessę (1796 m n.p.m.). O kulisach wyprawy opowiada film „Na kresowych szczytach dawnej Rzeczypospolitej” Mieczysława Nyczka i Andrzeja Uklei, uczestników ekspedycji.

Legendarna Hnitessa stanowiła przez wieki najbardziej na południe wysunięty punkt Rzeczypospolitej. Obecnie Góry Czywczyńskie – część Karpat Wschodnich – tworzą granicę ukraińsko-rumuńską, a zarazem granicę Unii Europejskiej. – Dzięki Jurkowi Tomaszkiewiczowi i Januszowi Kusiakowi, kolegom z PTTK Ziemia Sanocka, rumuńskie Karpaty penetrujemy[paywall] regularnie od kilku lat. Kontakt z tymi górami przynosi nam radość, bowiem jest tam wszystko, co kochamy: urzekające krajobrazy, przestrzeń, cisza, różnorodność, dzikość – objaśnia Mieczysław Nyczek. Pomimo wspomnianych walorów Góry Czywczyńskie są rzadko odwiedzane (na ogół przez polskich turystów). Powód? Zero infrastruktury turystycznej, znaczne oddalenie od siedzib ludzkich. – Prędzej napotkasz tu niedźwiedzia, rysia czy wilka lub patrol pograniczników aniżeli drugiego wędrowca – potwierdzają przemyślanie. Dodatkowa uciążliwość to konieczność uzyskiwania pozwoleń na przebywanie w strefie nadgranicznej. Obostrzenia obowiązują zarówno po stronie ukraińskiej, jak i rumuńskiej.

Burza nad Stohem

Na Stoh 18-osobowa ekipa pod kierownictwem i przewodnictwem Jerzego Tomaszkiewicza nie wędruje starą drogą im. feldmarszałka Augusta von Mackensena. Wędrowcy omijają popularny trakt. Przewodnik wiedzie ich autorskim, nieprzetartym szlakiem, trudniejszym, bardziej wymagającym. – Nikt nie obiecywał, że podejście będzie lekkie, łatwe, i przyjemne – przyznają. Nachylenie zbocza na oko 45 stopni, do wierzchołka jeszcze 150 metrów, z każdym krokiem przestrzeń dzieląca uczestników wyprawy od jej celu kurczy się… Stoh zostaje zdobyty. – Na szczycie między słupami rumuńskim i ukraińskim tkwi dawny słup graniczny nr 1, zabytek ogołocony z przedwojennych godeł Polski, Rumunii i Czechosłowacji. Naszą radość zakłóca niepokój, nadciągają ciężkie chmury, nasilające się odgłosy piorunów nie wróżą niczego dobrego. Trzeba czym prędzej opuścić Stoha i szukać u jego podnóża miejsca na biwak. Pierwszą noc w górach spędzamy na wysokości 1550 m n.p.m. Obóz rozbijamy na polance w rejonie słupa granicznego 414 – relacjonuje M. Nyczek.

Reklama


fot.Aleksandra Białoń

Stoh zdobyty, kierunek Hnitessa

Zdobywszy Stoha uczestnicy ekspedycji podróżują krótko zdezelowaną ciężarówką – czeską Tatrą 148, której produkcję zakończono w latach 80. ubiegłego wieku. Wąsko, serpentyny, ostre zakręty. W czasie jazdy „strzela” opona. – Ne ma problema – przekonuje z szoferki kierowca, na co dzień przewożący drewno. Na wysokości ok. 1460 m n.p.m. ekipa rozstaje się z bezproblemowym szoferem. Dalej podążają na piechotę. Główny cel wyprawy to Hnitessa – przeciwległy do Stoha, ostatni, najdalej wysunięty na południowy wschód wierzchołek całego pasma. – Na jego stokach bierze początek potok Czarny Czerebosz, który razem z Białym Czereboszem tworzy rzekę Czerebosz … – kontynuuje M. Nyczek.

Reklama

Kto ciekaw jest finału górskiej wędrówki z historycznym podtekstem, winien sięgnąć po materiał „Na kresowych szczytach dawnej Rzeczypospolitej”. Premierowy pokaz filmu miał miejsce w Przemyskiej Bibliotece Publicznej przy ul. Grodzkiej 8 w dniu 4 listopada br. Film jest dostępny m.in. w zbiorach wspomnianej biblioteki.


AB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości