W kończącym I rundę spotkaniu w Bochni Eurobus nie miał żadnych szans, popełniając dramatyczne wręcz błędy w obronie. Przemyski beniaminek doznał piątej z rzędu porażki.
Przemyślanie mogli się podobać od mniej więcej 26. min spotkania. Wówczas, kiedy mecz dawno był już rozstrzygnięty. Kiedy pięć straconych bramek było najniższym wymiarem kary. Gospodarze do tego momentu byli zespołem pod każdym względem lepszym. Można, i owszem, podążyć tropem słynnego polskiego trenera Wojciecha Łazarka i powiedzieć, że co prawda pojedynek przegrany, ale II połowę udało się nam zremisować, tylko po co?
Kwadrans wyrównanej walki, kiedy rywal wyraźnie odpuścił, przestał nękać beniaminka bardzo wysokim pressingiem, z którym goście kompletnie sobie nie radzili, nie zmienia faktu, że po stronie zysków po raz piąty z rzędu widnieje zero.
Po piątej bramce Arkadiusza Budzyna ekipa BSF ABJ uznała, że na dzisiaj wystarczy popisów. Wyraźnie spuścili z tonu, przestali być agresywni, grając na utrzymanie wyniku. Uznali, że mecz został zamknięty. Mieli rację, ale wówczas do pracy wzięli się przemyślanie. Najpierw C. Neme, a potem z rzutu wolnego Damian Demski trafili do siatki. Była to nagroda za ambitną postawę.
BSF ABJ Bochnia: Jaszczyński – Budzyn, Surmiak, Cabalceta, Przybył oraz Piwowarczyk (b), Wędzony, Biel, Pedro Pereira, Koza, Leszczak, Doroszkiewicz.
Eurobus: Koltok – Rudnicki, Victor Diego, Wanat, Pawlak oraz Kuźma (b), Neme, Sarzyński, E. Kiełbasa, A. Kiełbasa, Zanko, Demski, Walihura, Wielgosz.
Żółte kartki: Leszczak, Cabalceta oraz Demski. Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze