Reklama

Z wody widać więcej

27/07/2022 07:42

Minionej soboty, 23.07. uczestniczyłem w spływie kajakowym na trasie Przemyśl - Wyszatyce. Na przystani poniżej mostu kolejowego zebrało się kilkadziesiąt osób, chcących w ten sposób upamiętnić rocznicę wypłynięcia z tego miejsca w 1958 ekipy biskupa Karola Wojtyły z dwudziestką studentów. Ich szlak wodny wiódł wówczas do Leżajska. Wczesnym przedpołudniem przed budynkiem wodniaków były stosowne przemówienia.

Historię kajakowego spływu przypomniała przewodnicząca przemyskiej rady seniorów Anna Hayder. Głos zabrał fundator pamiątkowego obelisku Józef Rybczyński. Pomysłu pogratulował zastępca prezydenta Przemyśla Bogusław Świeży. Kajakarzy pobłogosławił ks. Jakub Kustroń, a od strony organizacyjnej o wszystko zadbali Agnieszka Kowaliw i Jacek Podwyszyński ze Stowarzyszenia Róża Wiatrów.

Po odśpiewaniu przez panią Anię i zebranych Barki, kajaki zwodowano na San. Zaczęła się przygoda. Wspaniałe krajobrazy. Pomimo suszy wspaniała zieleń brzegów rzeki. Malownicze wysepki. Dzikie kaczki, czaple, bociany. Cisza. Plusk wioseł. Co prawda po dwóch godzinach wiosłowania, w skwarze, ze świadomością, że powiosłować trzeba jeszcze co najmniej kolejne dwie godziny sielankowe krajobrazy zaczęły trochę schodzić na plan drugi. Zaczęły się rodzić pytania: czy dam radę jeszcze dwie godziny wiosłować, czy wziąłem odpowiednia ilość wody, czy jedna kanapka wystarczy a nurt Sanu jakby na złość coraz bardziej zwalniał.

Reklama

Te 20 kilometrów do pokonania okazało się nie lada wyzwaniem dla osoby, która pierwszy raz od kilkudziesięciu lat chwyciła za wiosła. Jednak wszystko zrekompensowała meta, czyli prom na Sanie w Wyszatycach. Piękne miejsce, trochę niedocenione. Z ładną plażą, odremontowanym promem. Kąpiel w Sanie. Kiełbaska prosto z patyka nad ogniskiem.

Żeby nie było za słodko. Niski stan wody ukazał, jak wiele nam brakuje szacunku do przyrody. Na trasie w różnych miejscach bezpośrednio do rzeki spływały cuchnące szamba. Woda w najbliższej okolicy śmierdziała. Jakieś dziwne, tajemnicze rury, które nie wiadomo gdzie się zaczynają a gdzie kończą? Brzegi nie wszystkie lśniły czystością. Sam siebie przeszedł młodzieniec, szalejący na swoim jeepie po korycie rzeki ku uciesze jakże uroczych towarzyszek. Pani Ania na koniec spływu rozdała kajakarzom dyplom z przesłaniem Jana Pawła II: Pilnujcie mi tych szlaków.

Od siebie dodam: ludziska oraz każda władzo lokalna miejscowości czeszących się darem rzeki San dbajmy o nią właśnie jak o bezcenny dar.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama