W niedzielę, 25 maja, w Centrum Dowodzenia Twierdzy Przemyśl odbyło się „I Przemyskie Dyktando”, na którym chętne osoby powyżej 14 roku życia mogły sprawdzić swoją znajomość zawiłości ortograficznych i interpunkcyjnych języka polskiego. Wydarzenie było wspólnym przedsięwzięciem prezydenta miasta Przemyśla i Szkoły Podstawowej nr 4 im. ks. J. Twardowskiego, która jest w Przemyślu prekursorem tego typu inicjatyw.
To właśnie przemyska „czwórka” od 20 już lat organizuje w mieście „Przemyskie Dyktando”, zapraszając do udziału uczniów szkół podstawowych. W tym roku udało się pójść o krok dalej. 20. jubileusz wydarzenia, za sprawą prezydenta miasta W. Bakuna, zapoczątkował jednocześnie nową, szerszą inicjatywę, skierowaną do wszystkich osób powyżej 14 roku życia (z wyłączeniem polonistów). 25 maja mieli szansę zmierzyć się z treścią dyktanda przygotowanego przez przemyską poetkę i strażniczkę poprawnej pisowni Marię Żemełko. Autorka zaserwowała startującym w kategorii Open 14+ przedpołudnie pełne emocji i językowych zmagań. Frekwencja była imponująca, w Centrum Dowodzenia Twierdzy Przemyśl stawiło się ponad 60 startujących. Najlepiej ze wszystkich uczestników z meandrami polskiej ortografii, zawartymi w tekście dyktanda (odczytanym przez wieloletniego aktora Teatru Fredrum Marcina Orłosia), poradził sobie przemyślanin Henryk Tur, który ze słowem pisanym obcuje na co dzień (jest redaktorem w serwisie poświęconym nowym technologiom, copywriterem i autorem literatury fantastycznej). To właśnie jemu przypadł w udziale tytuł Mistrza Ortografii. Wicemistrzem został natomiast Kamil Iwański.
Laureat tytułu Mistrz Ortografii treść dyktanda ocenił jako bardzo przyjemną, choć przyznał, że mogła ona sprawić kłopot komuś, kto na co dzień mniej ma do czynienia z tekstem.
– Całkowicie bezbłędny nie byłem, bo już po napisaniu całości miałem świadomość, że popełniłem dwa błędy – jeden w języku polskim, jeden w języku francuskim. Niemniej jednak cieszę się ze zwycięstwa, którego, szczerze mówiąc, się nie spodziewałem. Zgłosiłem się do udziału w dyktandzie, gdyż chciałem się po prostu sprawdzić. Zresztą nie było to moje pierwsze doświadczenie w takim przedsięwzięciu, kiedyś brałem udział w dyktandzie ogólnopolskim w Katowicach – skomentował na gorąco.
Nagrody dla laureatów dyktanda międzyszkolnego
Podczas wydarzenia nagrodami uhonorowani zostali też laureaci dwóch kategorii (junior młodszy i junior starszy) niedawnego 20. jubileuszowego Przemyskiego Dyktanda w SP 4 w Przemyślu, z którego relację zdaliśmy w poprzednim wydaniu ŻP. W kat. junior młodszy Wicemistrzem Ortografii został Szymon Winiarz – SP nr 16 (opiekun Joanna Górska), a Mistrzem Ortografii Alicja Góral – SP nr 4 (opiekun Anna Siwy). W kat. junior starszy tytuł Wicemistrza Ortografii powędrował do Michała Gudza – SP nr 15 (opiekun Agnieszka Pomianek), a Mistrzem Ortografii została Maria Mazur - SP 16 (opiekun Anna Kalita). Wyróżnienia otrzymali: w kat. junior młodszy: Hanna Humeniuk – SP nr 15 (opiekun Marta Szymańska) i Jan Fuksa – Szkoła Podstawowa Stowarzyszenia Absolwentów I LO (opiekun Dorota Jamroz), zaś w kat. junior starszy: Pola Nycz – SP nr 14 (opiekun Elżbieta Gradowska-Gibała) oraz Jakub Strzelec – SP nr 14 (opiekun Elżbieta Gradowska-Gibała).
Całość wydarzenia poprowadziła nauczycielka SP 4 Dorota Mykita, a uatrakcyjnili swoim udziałem członkowie Stowarzyszenia Rekonstrukcji Strojów Historycznych „Damy i Huzary”, którzy także zmierzyli się z tekstem dyktanda. Nadzór merytoryczny nad przebiegiem konkursu sprawowała natomiast dr Agnieszka Pomianek. Obecni byli ponadto: dyrektor POSiR w Przemyślu Greta Ostrowska, naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Przemyślu Renata Kochanowicz-Chalicka, dyrektor SP 4 w Przemyślu Agnieszka Kowaliw i radny Robert Bal.
Fragment I Przemyskiego Dyktanda” w kategorii Open 14+
Na randce
„Henryk, chcąc wywrzeć na Honoracie jak najlepsze wrażenie, na pierwszą randkę zaprosił ją do kawiarni „Wiedeńska” tuż przy rondzie za lewoskrętem do alei Stanisława Dubois. Z szeroko przeszklonych wnętrz piętnastopiętrowego wieżowca rozpościerał się widok na niemalże trzy czwarte miasta. Usadowili się w półcieniu, aby móc od czasu do czasu rzucić rozmarzonym wzrokiem na zaokienną panoramę rozświetlaną słońcem i nurzającymi się w oranżowej poświacie kościelnymi wieżami. Henrykowi bowiem nie w smak było obnażyć głęboko skrywane w duszy i nigdy niezaakceptowane zubożenie krzewów. Były one bowiem bezustannie przystrzygane. Najchętniej ukryłby także bezrefleksyjne wyrzynanie żywopłotów, na myśl o których zazwyczaj przybierał marsową minę (..).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze