W lipcu ubiegłego roku po raz pierwszy przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zawitali do Radymna, Żurawicy, Przemyśla przedstawiając pilotażowy projekt zachodniej obwodnicy Przemyśla. Od tamtego czasu grupa zainteresowanych jakością swojego życia mieszkańców „walczy” o siebie, ale też o innych. Powstały komitety strajkowe, co najmniej trzy: a najprężniej działające to: Komitet Stop Zachodniej Obwodnicy Przemyśla w Granicach Miasta, skupiający mieszkańców ulicy Węgierskiej i uliczek przyległych i Społeczny Komitet Lipowica – Obwodnica.
Już podczas ubiegłorocznych spotkań było jasne, że rządowy program Sto Obwodnic w przypadku Przemyśla będzie miał pod górkę, a nawet pod górę. Zaproponowane przez GDDKiA warianty obwodnicy były - w ocenie zainteresowanych na tyle kontrowersyjne - że już podczas pierwszego spotkania wywiązała się ostra dyskusja.
Obecni wówczas radni miejscy - z przewodniczącym Rady Miasta Przemyśla Maciejem Kamińskim na czele - ze zdumienia przecierali oczy. Prezydent Wojciech Bakun nie przecierał, ponieważ na pierwszym ubiegłorocznym spotkaniu nie był. W piątek, trzeciego czerwca tego roku prezydent był. Przewodniczącego miasta z kolei nie było.
Dla wszystkich zebranych, a była ich pełna sala w magistracie, stało się jasne: ktoś tu zaczyna robić uniki, meandrować, kluczyć, a więc polityka. Gabinetowe ustalenia byłyby być może w innych okolicznościach interesujące, ale w sytuacji, gdy grupie kilkudziesięciu mieszkańcom grozi wyburzenie domów, pomieszczeń gospodarczych, totalne zniszczenie miru domowego i ekologiczna dewastacja jednego z najpiękniejszych miejsc w Przemyślu, jak mówią niektórzy zniszczenie zachodniego płuca miasta - śmieszne nie są.
Gdyby się przyjrzeć zaprezentowanej najnowszej wersji proponowanych wariantów zachodniej obwodnicy wraz z odjazdami, ślimakami, liczącym 700 metrów tunelem, estakadami, rondami, mostem przez San na wysokości starego browaru przy Węgierskiej w kierunku Prałkowiec to tylko ta część obwodnicy ingeruje w 10 hektarów terenu i wyceniona została na 700 milionów złotych. W granicach Przemyśla koszty musi pokryć miasto, czyli każdy z nas.
– Nie róbcie nam prezentów za nasze pieniądze – to był jeden z grzeczniej wyartykułowanych apeli do rządzących. Na sali Urzędu Miejskiego kipiało od emocji. Wszyscy zebrani jednogłośnie opowiedzieli się za wariantem omijającym Przemyśl, czyli z prawdziwą obwodnicą, a nie udawaną. Co gorsze, zdecydowana większość przemyślan nadal nie wie, co się z tego politycznego kukułczego jaja wylęgnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Pewnie obwodnica przebiega nie po tych działkach, po których chcieliby zainteresowani jej innym przebiegiem.
Przede wszystkim obwodnica co najmniej na odcinku od autostrady do granic miasta powinna mieć 4 pasy ruchu w innym przypadku wybudują tylko kolejne wąskie gardło korkujące się przez małą przepustowość.
Pewnie obwodnica przebiega nie po tych działkach, po których chcieliby zainteresowani jej innym przebiegiem.
Przede wszystkim obwodnica co najmniej na odcinku od autostrady do granic miasta powinna mieć 4 pasy ruchu w innym przypadku wybudują tylko kolejne wąskie gardło korkujące się przez małą przepustowość.