John Edward Fahey – doktorant Purdue University, uczelni na północy stanu Indiana, kilka godzin jazdy od Chicago, na temat swojej rozprawy doktorskiej wybrał Przemyśl. O nadsań-skim mieście opublikował też kilka artykułów. Skąd u Amerykanina taka fascynacja grodem nad Sanem?
George Gershwin napisał swój słynny utwór Amerykanin w Paryżu. Jednak Amerykanin w Przemyślu, i to nie na kilka dni, lecz na cały rok? Jak zawędrował Pan do Przemyśla?
– Pracuję w Przemyślu nad swoim doktoratem. Jestem doktorantem Purdue University – to północ stanu Indiana, kilka godzin jazdy od Chicago.
Pisanie doktoratu o Przemyślu na Purdue University? Nie brzmi to trochę egzotycznie? Dlaczego zdecydował się Pan na wybór takiego tematu?
– Zastanawiam się nad nim każdego dnia i winię… Wiedeń. Studiowałem język niemiecki pewnego lata w Wiedniu podczas studiów magisterskich i zakochałem się w tym mieście, w Austrii i w Imperium Habsburgów. Zdecydowałem się studiować historię Habsburgów i wybrałem Purdue, aby urzeczywistnić moje plany. Interesowałem się równocześnie od dłuższego czasu bazami militarnymi i ich wpływem na otaczające je społeczności. Mój tato był amerykańskim żołnierzem i mówiąc szczerze, urodziłem się w Niemczech. Mieszkałem w bazie amerykańskiej w Niemczech, w wielu miejscach w USA oraz w Afganistanie. Przemyśl był austriacką bazą wojskową i tym samym idealnym miejscem, by[paywall] połączyć moje fascynacje Habsburgami i historią militarną. Mój doktorat dotyczyć będzie relacji cywilno-wojskowych w Przemyślu od lat 70. XIX w. do lat 30. XX w.
Z tego co wiem, to nie jest Pański pierwszy pobyt w Polsce, mam rację? Gdzie był Pan przed przyjazdem do Przemyśla?
– Wybrałem Przemyśl jako temat mojego doktoratu, zanim przejechałem do Polski czy znałem polski. Na szczęście otrzymałem stypendium Fundacji Kościuszkowskiej, by studiować język polski na Uniwersytecie Jagiellońskim w roku akademickim 2014/2015. To był zabawny rok – Kraków jest zaś naprawdę pięknym miastem. Moja żona, dzieci i ja mamy też dodatkowy powód, by kochać to miasto. Przyjechałem do Krakowa z dwoma synami, a mój najmłodszy urodził się w szpitalu Ujastek w listopadzie 2014 r. Po kilku miesiącach mieszkania w Krakowie wyjechaliśmy do Wiednia na wakacje, abym mógł kontynuować swoje badania. Do Przemyśla przyjechaliśmy we wrześniu.
Jest Pan w Przemyślu od września. Syn urodził się w Krakowie. Jakby Pan podsumował swoje dotychczasowe doświadczenia w naszym kraju?
– Bardzo pokochaliśmy Polskę. Po pierwsze to dobre miejsce, by być studentem, a przecież taki jest mój status: ceny są przystępne, archiwa prowadzone bardzo dobrze i łatwo dostępne, no i jest wielu innych studentów oraz ofert konferencyjnych. Z drugiej strony to niesamowite być również młodym uczonym – stale uczę się czegoś nowego. A co do Przemyśla, to lubię mniejsze miasta, a Przemyśl jest wyjątkowo piękny. Mój polski nie jest zbyt dobry, zatem poznawanie nowych ludzi jest tu utrudnione, ale są oni bardzo mili i uczynni – zaprzyjaźniliśmy się z kilkoma lokalnymi historykami i nauczycielami języka angielskiego. Z minusów, niestety, nie mam dostępu do wielu anglojęzycznych książek. No i trudno być tak daleko od rodziny i od domu, nawet jeśli kontakty ułatwiają telefon, e-mail czy Skype.
Wspomniał Pan, że towarzyszy Panu rodzina. Jak im się podoba Polska i Przemyśl?
– Muszę się przyznać, że my, Amerykanie, zawsze jesteśmy zachwyceni, kiedy nas otaczają zabytki z czasów średniowiecza czy renesansu. Moje rodzeństwo jest trochę zazdrosne, kiedy im opowiadam, że tyle co wróciłem na piechotę z zamku przemyskiego czy z Kopca Tatarskiego. Moja żona uwielbia jazdę na rowerze po tutejszych okolicach, a nasze życie towarzyskie wreszcie nabrało rumieńców, kiedy kilka miesięcy temu znaleźliśmy opiekunkę do dzieci. Mój najstarszy syn chodzi tu do przedszkola, ale uparcie odmawia mówienia po polsku. Kiedy żona i ja próbujemy z nim o tym rozmawiać, uparcie powtarza: „Mówię po angielsku”. Żeby było zabawniej, nasz młodszy syn, trzylatek, zawsze wtedy powtarza: „A ja mówię po niemiecku”. Ale poza tym, mój pięcioletni syn ma naprawdę dobry czas w szkole. Jego nauczyciele są nadzwyczaj cierpliwi i sympatyczni. Myślę, że jego upór wynika trochę z obawy przed burą ze strony starszych pań za nienoszenie rękawic i czapki w zimie lub za niewłaściwe zachowanie. Stąd jeśli któryś z synów zaczyna płakać lub marudzić kiedy jesteśmy poza domem, zawsze mówię, że starsza pani się zbliża. I to na nich działa.
Pański czas w Polsce powoli dobiega końca. W czerwcu wraca Pan do domu. Ma Pan już jakieś pomysły, jak wykorzystać ten czas spędzony w Polsce i w Przemyślu?
– Cóż, sformułowanie „powrót do domu” nie jest najbardziej właściwe. Przed przyjazdem do Krakowa mieszkaliśmy w Lafayette, w stanie Indiana. Przenosimy się zaś do West Point, w stanie Nowy Jork. Dostałem tam bowiem pracę w Akademii Wojskowej. Co do doświadczeń przemyskich, to stale piszę doktorat o tym mieście, który planuję za kilka lat wydać w formie książki. Do tej pory opublikowałem kilka artykułów o Przemyślu w różnych czasopismach naukowych i zamierzam to kontynuować. Zatem Przemyśl służy jako baza w mojej karierze akademickiej i – mam nadzieję – pozwoli mi uzyskać stałą pracę profesora historii. Wierzę, że wrócę tu na dalsze badania, z grupami studentów czy jako prelegent organizowanych konferencji. Uwielbiam studiować historię imperium Habsburgów, ale też z dnia na dzień doceniam coraz bardziej Polskę. Na pewno będę uczył i pisał o tym regionie jeszcze bardzo długo.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zakochany w Polsce? A co ogrodnik vel marszałek zrobił ostatnio?
Militarysta mieszkający w bazach wojskowych. Dlaczego taki tytuł? Zakochany? Jeszcze w Polsce? Dlaczego by nie? Sam Marszałek Piłsudski mawiał onegdaj że: "... Polska to piękny kraj tylko ludzie qrwy..." albo "... raz się sqrwisz to qrwą zostaniesz..." Szczerze to chłopina z Ameryki zbiera po prostu tzw. "LAJKI" a nie tylko Przemyśl ale i cała Polsza go po prostu yebie
I czuwaj z lonią też, bo kibice robią wieś :)
Zakochany w Polsce? A co ogrodnik vel marszałek zrobił ostatnio?
Militarysta mieszkający w bazach wojskowych. Dlaczego taki tytuł? Zakochany? Jeszcze w Polsce? Dlaczego by nie? Sam Marszałek Piłsudski mawiał onegdaj że: "... Polska to piękny kraj tylko ludzie qrwy..." albo "... raz się sqrwisz to qrwą zostaniesz..." Szczerze to chłopina z Ameryki zbiera po prostu tzw. "LAJKI" a nie tylko Przemyśl ale i cała Polsza go po prostu yebie
jebac chome !!!!