Reklama

Zakochany w Polsce

16/04/2016 17:42

John Edward Fahey – doktorant Purdue University, uczelni na północy stanu Indiana, kilka godzin jazdy od Chicago, na temat swojej rozprawy doktorskiej wybrał Przemyśl. O nadsań-skim mieście opublikował też kilka artykułów. Skąd u Amerykanina taka fascynacja grodem nad Sanem?

George Gershwin napisał swój słynny utwór Amerykanin w Paryżu. Jednak Amerykanin w Przemyślu, i to nie na kilka dni, lecz na cały rok? Jak zawędrował Pan do Przemyśla?

– Pracuję w Przemyślu nad swoim doktoratem. Jestem doktorantem Purdue University – to północ stanu Indiana, kilka godzin jazdy od Chicago.

Pisanie doktoratu o Przemyślu na Purdue University? Nie brzmi to trochę egzotycznie? Dlaczego zdecydował się Pan na wybór takiego tematu?

– Zastanawiam się nad nim każdego dnia i winię… Wiedeń. Studiowałem język niemiecki pewnego lata w Wiedniu podczas studiów magisterskich i zakochałem się w tym mieście, w Austrii i w Imperium Habsburgów. Zdecydowałem się studiować historię Habsburgów i wybrałem Purdue, aby urzeczywistnić moje plany. Interesowałem się równocześnie od dłuższego czasu bazami militarnymi i ich wpływem na otaczające je społeczności. Mój tato był amerykańskim żołnierzem i mówiąc szczerze, urodziłem się w Niemczech. Mieszkałem w bazie amerykańskiej w Niemczech, w wielu miejscach w USA oraz w Afganistanie. Przemyśl był austriacką bazą wojskową i tym samym idealnym miejscem, by[paywall] połączyć moje fascynacje Habsburgami i historią militarną. Mój doktorat dotyczyć będzie relacji cywilno-wojskowych w Przemyślu od lat 70. XIX w. do lat 30. XX w.  

Z tego co wiem, to nie jest Pański pierwszy pobyt w Polsce, mam rację? Gdzie był Pan przed przyjazdem do Przemyśla?

– Wybrałem Przemyśl jako temat mojego doktoratu, zanim przejechałem do Polski czy znałem polski. Na szczęście otrzymałem stypendium Fundacji Kościuszkowskiej, by studiować język polski na Uniwersytecie Jagiellońskim w roku akademickim 2014/2015. To był zabawny rok – Kraków jest zaś naprawdę pięknym miastem. Moja żona, dzieci i ja mamy też dodatkowy powód, by kochać to miasto. Przyjechałem do Krakowa z dwoma synami, a mój najmłodszy urodził się w szpitalu Ujastek w listopadzie 2014 r. Po kilku miesiącach mieszkania w Krakowie wyjechaliśmy do Wiednia na wakacje, abym mógł kontynuować swoje badania. Do Przemyśla przyjechaliśmy we wrześniu.

Reklama

Jest Pan w Przemyślu od września. Syn urodził się w Krakowie. Jakby Pan podsumował swoje dotychczasowe doświadczenia w naszym kraju?

–   Bardzo pokochaliśmy Polskę. Po pierwsze to dobre miejsce, by być studentem, a przecież taki jest mój status: ceny są przystępne, archiwa prowadzone bardzo dobrze i łatwo dostępne, no i jest wielu innych studentów oraz ofert konferencyjnych. Z drugiej strony to niesamowite być również młodym uczonym – stale uczę się czegoś nowego. A co do Przemyśla, to lubię mniejsze miasta, a Przemyśl jest wyjątkowo piękny. Mój polski nie jest zbyt dobry, zatem poznawanie nowych ludzi jest tu utrudnione, ale są oni bardzo mili i uczynni – zaprzyjaźniliśmy się z kilkoma lokalnymi historykami i nauczycielami języka angielskiego. Z minusów, niestety, nie mam dostępu do wielu anglojęzycznych książek. No i trudno być tak daleko od rodziny i od domu, nawet jeśli kontakty ułatwiają telefon, e-mail czy Skype.

Reklama

Wspomniał Pan, że towarzyszy Panu rodzina. Jak im się podoba Polska i Przemyśl?

–   Muszę się przyznać, że my, Amerykanie, zawsze jesteśmy zachwyceni, kiedy nas otaczają zabytki z czasów średniowiecza czy renesansu. Moje rodzeństwo jest trochę zazdrosne, kiedy im opowiadam, że tyle co wróciłem na piechotę z zamku przemyskiego czy z Kopca Tatarskiego. Moja żona uwielbia jazdę na rowerze po tutejszych okolicach, a nasze życie towarzyskie wreszcie nabrało rumieńców, kiedy kilka miesięcy temu znaleźliśmy opiekunkę do dzieci. Mój najstarszy syn chodzi tu do przedszkola, ale uparcie odmawia mówienia po polsku. Kiedy żona i ja próbujemy z nim o tym rozmawiać, uparcie powtarza: „Mówię po angielsku”. Żeby było zabawniej, nasz młodszy syn, trzylatek, zawsze wtedy powtarza: „A ja mówię po niemiecku”. Ale poza tym, mój pięcioletni syn ma naprawdę dobry czas w szkole. Jego nauczyciele są nadzwyczaj cierpliwi i sympatyczni. Myślę, że jego upór wynika trochę z obawy przed burą ze strony starszych pań za nienoszenie rękawic i czapki w zimie lub za niewłaściwe zachowanie. Stąd jeśli któryś z synów zaczyna płakać lub marudzić kiedy jesteśmy poza domem, zawsze mówię, że starsza pani się zbliża. I to na nich działa.  

 Pański czas w Polsce powoli dobiega końca. W czerwcu wraca Pan do domu. Ma Pan już jakieś pomysły, jak wykorzystać ten czas spędzony w Polsce i w Przemyślu?

–  Cóż, sformułowanie „powrót do domu” nie jest najbardziej właściwe. Przed przyjazdem do Krakowa mieszkaliśmy w Lafayette, w stanie Indiana. Przenosimy się zaś do West Point, w stanie Nowy Jork. Dostałem tam bowiem pracę w Akademii Wojskowej. Co do doświadczeń przemyskich, to stale piszę doktorat o tym mieście, który planuję za kilka lat wydać w formie książki. Do tej pory opublikowałem kilka artykułów o Przemyślu w różnych czasopismach naukowych i zamierzam to kontynuować. Zatem Przemyśl służy jako baza w mojej karierze akademickiej i – mam nadzieję – pozwoli mi uzyskać stałą pracę profesora historii. Wierzę, że wrócę tu na dalsze badania, z grupami studentów czy jako prelegent organizowanych konferencji. Uwielbiam studiować historię imperium Habsburgów, ale też z dnia na dzień doceniam coraz bardziej Polskę. Na pewno będę uczył i pisał o tym regionie jeszcze bardzo długo.

Reklama

Dziękuję bardzo za rozmowę. 


Tomasz Pudłocki
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    dusk - niezalogowany 2016-04-16 18:07:54

    Zakochany w Polsce? A co ogrodnik vel marszałek zrobił ostatnio?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Juśku z jednu kuśku - niezalogowany 2016-04-17 00:42:53

    Militarysta mieszkający w bazach wojskowych. Dlaczego taki tytuł? Zakochany? Jeszcze w Polsce?  Dlaczego by nie? Sam Marszałek Piłsudski mawiał onegdaj że: "...  Polska to piękny kraj tylko ludzie qrwy..." albo "... raz się sqrwisz to qrwą zostaniesz..." Szczerze to chłopina z Ameryki zbiera po prostu tzw. "LAJKI" a nie tylko Przemyśl ale i cała Polsza go po prostu yebie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jks - niezalogowany 2016-04-17 20:41:39

    jebac chome !!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama