W związku z zanieczyszczeniem rzeki Szkło w stan gotowości służby zostały postawione 6 listopada przez mieszkańców Budzynia. Woda w rzece miała ciemny kolor, a na jej powierzchni unosiła się piana. Przeprowadzone badania wykazały, że do skażenia wody nie do szło, a zanieczyszczenie spowodowane zostało czyszczeniem stawów rybnych zlokalizowanych na terenie Ukrainy.
–6 listopada do Wód Polskich wpłynęło zawiadomienie od mieszkańca Budzynia, z którego wynikało, że doszło do zanieczyszczenia wody substancją nieznanego pochodzenia – informuje Krzysztof Gwizdak[paywall], kierownik Zespołu Komunikacji Społecznej i Edukacji Wodnej w Państwowym Gospodarstwie Wodnym Wody Polskie Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Rzeszowie. Przybyli na wskazane miejsce pracownicy Wód Polskich potwierdzili wystąpienie zagrożenia i powiadomili o incydencie Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego, Państwową Straż Pożarną oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. W pierwszej kolejności zbadano, czy nie doszło do skażenia chemicznego. –Przybyła na miejsce zdarzenia Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemicznego JRG Leżajsk przeprowadziła badania wody pobranej z rzeki Szkło w zakresie obecności substancji chemicznych. Wyniki wykluczyły zanieczyszczenie wody substancjami chemicznymi – relacjonuje Krzysztof Gwizdak. Sprawdzono też, czy zanieczyszczenie jest groźne dla fauny i flory lub dla ludzi. – Dodatkowo pracownik WIOŚ z Centralnego Laboratorium Badawczego (CLB) Oddział w Rzeszowie wykonał na miejscu oznaczenia pobranych próbek w zakresie: zawartości tlenu, przewodności elektrolitycznej i odczynu pH, temperatury i ChZTCr (chemiczne zapotrzebowanie na tlen, chromianowe – przyp. aut), a także pobrał próbki do dalszych badań w zakresie wskaźników takich jak: zawiesina ogólna, azot amonowy, azot azotynowy, azot azotanowy, fosfor ogólny, fosforany, chlorki, siarczany. Uzyskane wyniki analiz laboratoryjnych wody rzeki Szkło nie wskazały, aby wystąpiło zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt – wyjaśnia rzecznik Wód Polskich. Skończyło się zatem na strachu. Przeprowadzone rozpoznanie wykazało, że zanieczyszczona woda wpływa na teren naszego kraju z Ukrainy. – Niezwłocznie nawiązano kontakt z posterunkiem Ukraińskiej Straży Granicznej w Krakowcu, dzięki czemu udało się ustalić, że zabrudzenie wody spowodowane zostało czyszczeniem stawów rybnych zlokalizowanych na terenie Ukrainy – podaje K. Gwizdak.
Z kolei na stronach jarosławskiego magistratu poinformowano, że decyzją prezesa PWiK oraz burmistrza Waldemara Palucha na czas wykonywania szczegółowych dodatkowych badań wody miasto będzie zasilane z zapasowego źródła. Sytuacja ta trwała kilkanaście godzin, od g. 18 w dniu 6 listopada do g. 12 w dniu 7 listopada. – Decyzję o przepięciu ujęcia na zasilanie z awaryjnego rezerwuaru podjęto jedynie zapobiegawczo – podkreśla K. Gwizdak.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze