– Kiedy, kończąc studia, zdecydowałem się na pracę naukową, jeden z moich uniwersyteckich mistrzów prof. Feliks Kiryk przekonywał mnie, że jest to bardzo trudny zawód, gdyż „żona naukowca nigdy nie zrozumie, że jak on stoi i patrzy w okno, to też pracuje”. Pewnie tyczy się to także wielu innych zawodów. Jeśli z pasją zainteresujemy się jakąś dziedziną, to myślimy o niej nie tylko przez osiem godzin w pracy, ale także po jej zakończeniu – mówi Zbigniew Ingot, szef rozpoznawalnej na całym świecie firmy Inglot produkującej kosmetyki.
Co takiego jest za oknem, że tak często lubimy przed nim stawać? Przeglądając wydany przed laty album „Wszędzie fizyka” utwierdzam się w przekonaniu, że to, co za oknem przyciąga naszą uwagę, to zjawiska fizyczne: światło, ciepło, dźwięk, ruch, prawo ciążenia, stany skupienia, wachlarz barw, optyka, w tym ostrość widzenia, zjawiska pogodowe itp. A to właśnie fizyka.
Sprawcą i współautorem wspomnianej publikacji jest przemyślanin dr Zbigniew Inglot, kojarzony raczej ze znaną na całym świecie firmą produkującą kosmetyki. Z wykształcenia i zamiłowania jest fizykiem. Mimo że od ukończenia studiów i jego pracy w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego minęło ponad 30 lat, a dziś jest poważnym biznesmenem, to jednak[paywall] pozostał fizykiem i nigdy nie zerwał kontaktów z macierzystą uczelnią.
Przez profesorów został zauważony już podczas przygotowywania pracy magisterskiej, którą oparł na wynikach badań laboratoryjnych, a które potem zostały przedstawione na konferencji naukowej w Indyjskiej Dolinie Krzemowej w Bangalore, a następnie opublikowane w renomowanym szwajcarskim czasopiśmie „Hyperfine Interactions”. Nic dziwnego, że po magisterium zaproponowano mu studia doktoranckie. Uwieńczył je w 1989 r. doktoratem napisanym pod kierunkiem prof. Krzysztofa Królasa (był on także promotorem jego pracy magisterskiej).
Zbigniew Inglot nie przestał być fizykiem także wtedy, gdy zajął się biznesem. Współpracował z Uniwersytetem w Getyndze (z pracownią prof. Klausa Petera Lieba), publikował w naukowych czasopismach, brał udział w renomowanych konferencjach naukowych, a przede wszystkim utrzymywał kontakty z kolegami i profesorami Instytutu Fizyki UJ.
Z Uniwersytetem Jagiellońskim nie zerwał do dziś. Jest obecnie członkiem Rady Uczelni, której uprawnienia są obecnie dość szerokie i dotyczą nie tylko opracowywania strategii rozwoju, nadzoru nad gospodarką finansową, a także wskazywania kandydatów na rektora uniwersytetu.
To właśnie owocem tej współpracy jest album „Wszędzie fizyka”. Pomysł jego opracowania zrodził się podczas spotkania Zbigniewa Inglota ze swym mistrzem prof. Krzysztofem Królasem, w 2000 r., podczas jubileuszu 600-lecia Wszechnicy Krakowskiej. Materiał do albumu gromadzono przez wiele lat.
Na podkreślenie zasługują unikalne fotografie zjawisk fizycznych uchwyconych na tle krajobrazu lub nieba. Są one w większości dziełem fizyków Krzysztofa Magdy z UJ i Jana Zycha z Politechniki Krakowskiej oraz miłośnika astronomii Mirosława Bistronia, ale także innych osób.
Merytoryczny opis uchwyconych zjawisk zredagowali przy współpracy z wieloma pracownikami Instytutu Fizyki dr Zbigniew Inglot i prof. Krzysztof Królas. Publikację w 2018 r. wydał drukiem Uniwersytet Jagielloński. Zawarte w niej obrazy i tekst tworzą precyzyjną całość prezentowanych zjawisk fizycznych. Jest to dzieło zarówno naukowe, jak i popularyzatorskie.

Wydany przed laty album „Wszędzie fizyka”.
Album może być znakomitym podręcznikiem fizyki, zarówno w sensie szkolnym, jak i uniwersalnym. Jego lektura jest w stanie rozbudzić zainteresowanie fizyką nawet u osób, które uważają się za antytalencie do nauk ścisłych. Tekst jest tak przystępny, że nawet trudne zjawiska fizyczne może zrozumieć uczeń starszych klas szkoły podstawowej.
Odwołam się tu tylko do dwóch przykładów – obróbki termicznej kawałka metalu i zorzy polarnej. Pierwszy przykład dotyczy, dziś już prawie niewykonywanego wykuwania końskiej podkowy. By ją wykuć, należy do obróbki rozgrzać kawałek metalu. Przy rozgrzewaniu do 600 stopni Celsjusza wytwarza ona promieniowanie podczerwone, ale jest ono niewidoczne dla oka, gdy jednak temperatura przekroczy 600 stopni Celsjusza stal zaczyna świecić kolorem ciemnoczerwonym, a im temperatura jest wyższa, to czerwień staje się coraz jaśniejsza, po przekroczeniu 1000 stopni Celsjusza kolor jest już żółty, zaś powyżej 1500 stopni niemal biały, a światło intensywne.
A jak powstaje zorza polarna? Jest ona efektem wybuchu materii na Słońcu. Gdy wybuch ten jest zbyt duży, to materia wybuchowa przekracza pole grawitacyjne słońca i odlatuje z prędkością 400 – 800 km na sekundę w przestrzeń kosmiczną, tworząc tzw. wiatr słoneczny. Często dociera do ziemi, ale nie uderza w nią zbyt silnie, bo Ziemia jest chroniona przez pole magnetyczne, które zmienia kierunek owego słonecznego wiatru, kierując go na oba ziemskie bieguny. Tam wiatr słoneczny zderza się z atomami wchodzącymi w skład górnych warstw atmosfery, pobudzając je do świecenia. Barwa zorzy polarnej zależy od tego, jakie składniki atmosfery zostały pobudzone przez „intruzów” ze Słońca. Azot świeci na bordowo i purpurowo, tlen na zielono i czerwono.
Autorzy, prócz opisu podstawowych zjawisk fizycznych, zamieścili także szereg ciekawostek, m.in., jak działa zegar słoneczny, jak powstaje szkło witrażowe, a nawet sztuczne ognie, bańki mydlane czy pajęczyna.
Wydaną publikację obaj naukowcy zadedykowali zmarłemu w 2016 r. ich wspólnemu mistrzowi prof. Andrzejowi Hrynkiewiczowi. Postaci niezwykłej zarówno jako patriocie, jak i uczonemu. W czasie wojny walczył w szeregach Armii Krajowej, m.in. brał udział w operacji „Ostra Brama”, aresztowany przez w 1945 r. NKWD został zesłany do kopalni węgla w Donbasie.
Po powrocie do Polski związał się z UJ, gdzie ukończył studia i rozpoczął karierę naukową. Dzięki swym zdolnościom wkrótce stał się jednym z najwybitniejszych polskich fizyków. W ciągu swej blisko 70-letniej działalności naukowej wniósł, dzięki swym badaniom, trwały wkład w rozwój fizyki jądra atomowego i fizyki fazy skondensowanej materii oraz fizyki medycznej. Warto też wspomnieć, że był on towarzyszem wypraw górskich, kajakowych i rowerowych Karola Wojtyły (św. Jana Pawła II).
Książka „Wszędzie fizyka” jest klasycznym i jakże pożądanym efektem współpracy nauki z biznesem. Dlatego też jej autorzy wyrażają wdzięczność także pracownikom firmy „Inglot”: Jowicie Kotule-Ochalskiej, Pauli Kijak, Pameli Łyzak, Adzie Markowicz i Krzysztofowi Grabce.
Nie wiem, czy Zbigniew Inglot też pracuje, patrząc w okno, ale z pewnością, gdy spogląda przez szybę, wciąż widzi zjawiska fizyczne, a będąc fizykiem, nie tylko je postrzega głębiej niż zwykły laik. Może więc warto przez okno spoglądać...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze